Clive Cussler - Podwodny Zabójca

Здесь есть возможность читать онлайн «Clive Cussler - Podwodny Zabójca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Podwodny Zabójca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Podwodny Zabójca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Kolejne przygody Kurta Austina z NUMA. Próba wyjaśnienia zagadkowej kolizji statku ekologów i duńskiego krążownika prowadzi do odkrycia tajnej bazy międzynarodowej korporacji i szokującego projektu, który może oznaczać zagładę oceanów…

Podwodny Zabójca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Podwodny Zabójca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Chudego ekologa i krępego, młodego Indianina dzieliła niewielka różnica wieku. Szybko się zaprzyjaźnili. Nighthawk cieszył się z tego, bo rzadko jeździł do domu. Jego rodzina mieszkała nad wielkim jeziorem w odludnej, niemal niedostępnej części wschodniej Kanady. Mieszkańcy wioski mieli hydroplan, który raz na tydzień latał do najbliższego miasta po zaopatrzenie i przewoził pocztę. Używano go też w razie nagłych wypadków.

Matka informowała Nighthawka na bieżąco o dużej budowie nad jeziorem. Ben pomyślał z rezygnacją, że pewnie ktoś chce tu stworzyć ośrodek łowiecki. Właśnie takim inwestorom zamierzał po studiach wypowiedzieć wojnę. Przed tygodniem matka napisała jednak, że dzieją się jakieś podejrzane rzeczy. Prosiła, żeby jak najszybciej przyjechał.

Green powiedział mu, żeby wziął tyle wolnego, ile potrzebuje. Kilka dni po wyjeździe do Kanady Nighthawk zadzwonił do biura SOS. Miał zdesperowany głos.

– Pomożesz mi? – zapytał błagalnie.

Green myślał, że Benowi skończyły się pieniądze.

– Nie ma sprawy – odrzekł. – Ile chcesz?

– Nie chodzi o forsę. Boję się o moją rodzinę!

W mieście położonym najbliżej wioski Nighthawk dowiedział się, że hydroplan nie przylatuje od dwóch tygodni. Przypuszczano, że są jakieś problemy techniczne z samolotem i w końcu ktoś z lasu przyjedzie drogą lądową po części zamienne.

Nighthawk pożyczył pick-upa od krewnego w mieście i pojechał wyboistą drogą do wioski. Natknął się na parkan. Ochroniarze powiedzieli mu, że to teraz teren prywatny. Kiedy wytłumaczył, że chce się dostać do rodzinnej wioski, kazali mu zawracać, pogrozili bronią i ostrzegli, żeby się więcej nie pokazywał.

– Nie rozumiem – powiedział do słuchawki Green. – Czy twoja rodzina nie mieszkała na terenie rezerwatu?

– Została nas tylko garstka. Właścicielem ziemi był wielki konglomerat papierniczy. Formalnie rzecz biorąc, mieszkaliśmy tam bezprawnie, ale firma nas tolerowała. Wykorzystywali nawet naszą wioskę w reklamach, żeby pokazać, jacy są dobrzy. Potem sprzedali ziemię i nowi właściciele rozpoczęli dużą budowę po drugiej stronie jeziora.

– To ich teren. Mogą robić, co chcą.

– Wiem, ale to nie wyjaśnia, co się stało z moją rodziną.

– Słusznie. Zawiadomiłeś władze?

– To była pierwsza rzecz, jaką zrobiłem. Rozmawiałem z miejscową policją. Powiedzieli, że skontaktował się z nimi prawnik z miasta i poinformował, że mieszkańcy wioski zostali wysiedleni.

– Gdzie się przenieśli?

– Policja zapytała o to samo. Prawnik odpowiedział, że pewnie osiedlili się bezprawnie na innym prywatnym terenie. Potrzebuję pomocy.

Podczas rozmowy Green sprawdził swój terminarz.

– Przylecę jutro rano firmowym samolotem – obiecał. SOS wynajmowała mały odrzutowiec, który był w pogotowiu.

– Na pewno?

– A dlaczego nie? Marcus ugrzązł w Danii, więc ja tu teraz rządzę. I szczerze mówiąc, mam już dość tutejszych rozgrywek personalnych. Powiedz mi, gdzie jesteś.

Green dotrzymał słowa i następnego dnia przyleciał do Quebecu. Złapał samolot lokalnej linii lotniczej i wylądował w mieście, z którego dzwonił Nighthawk. Ben czekał na maleńkim lotnisku. Pick-up wyładowany sprzętem kempingowym i prowiantem był gotowy do podróży. Jechali kilka godzin bocznymi drogami i na noc rozbili obóz.

W świetle lampy kempingowej Green obejrzał mapę. Las zajmował wielki teren z dużymi jeziorami. Rodzina Nighthawka mieszkała nad wodą. Żywiła się tym, co złowiła i upolowała, pieniądze zarabiała na wędkarzach i myśliwych.

Green zaproponował wynajęcie hydroplanu, żeby dostać się na miejsce, ale Nighthawk obawiał się dobrze uzbrojonych ochroniarzy, którzy go zatrzymali. Dali mu jasno do zrozumienia, że zastrzelą każdego intruza. Powiedział, że do wioski prowadzi nie tylko ta droga, której pilnują. Następnego ranka ruszyli dalej. W czasie kilkugodzinnej jazdy nie spotkali żadnego samochodu. W końcu dotarli do szlaku w głębi lasu.

Zostawili pick-upa i szli już od godziny. Poruszali się jak cienie w ciszy panującej wśród wysokich drzew. Wreszcie Nighthawk zatrzymał się i uniósł rękę. Zamarł w miejscu, przymknął oczy i zaczął lekko obracać głową tam i z powrotem niczym antena radarowa szukająca celu. Wydawało się, że zapomniał o wzroku i słuchu i korzysta tylko z jakiegoś wewnętrznego zmysłu kierunku.

Green obserwował go zafascynowany. Pomyślał, że można wyciągnąć Indianina z lasu, ale nie las z Indianina. W końcu Nighthawk odprężył się, sięgnął do plecaka i odkręcił manierkę. Podał ją Greenowi.

Green łyknął ciepłej wody.

– Daleko jeszcze?

Nighthawk wskazał linię drzew.

– Około stu metrów w tamtą stronę jest ścieżka myśliwych, która doprowadzi nas do jeziora.

– Skąd wiesz?

Ben dotknął swego nosa.

– To nic trudnego. Kieruję się zapachem wody. Sam spróbuj.

Green kilka razy wciągnął powietrze i ku swojemu zaskoczeniu poczuł woń gnijącej roślinności i ryb zmieszaną z aromatem sosen. Nighthawk wypił trochę wody i z powrotem wetknął manierkę do plecaka.

– Od tego miejsca musimy zachować wielką ostrożność – uprzedził cicho. – Będziemy się porozumiewali na migi.

Znów ruszyli naprzód. Niemal natychmiast sceneria zaczęła się zmieniać. Drzewa były niższe i cieńsze, ziemia piaszczysta. Pojawiły się gęste zarośla. Musieli przedzierać się przez ciernie, które rozdzierały ubrania.

Przez gałęzie w górze przebijały smugi światła. Nagle zobaczyli błysk wody. Na sygnał Nighthawka padli na ziemię i podkradli się na czworakach do brzegu jeziora.

Do chwiejącego się pomostu był przycumowany stary hydroplan. Nighthawk obejrzał samolot. Nie zauważył uszkodzeń. Zdjął pokrywę silnika i zawołał:

– Josh, zobacz!

Green popatrzył na silnik.

– Wygląda, jakby ktoś walił w niego siekierą.

Przecięte węże i przewody zwisały smętnie, w kilkunastu miejscach widać było ślady uderzeń czymś twardym.

– Dlatego nikt nie mógł stąd przylecieć – powiedział Nighthawk. Wskazał wydeptaną ścieżkę. – To droga do wioski.

Po kilku minutach zbliżyli się do skraju polany. Nighthawk uniósł rękę i przystanęli. Przykucnął i popatrzył bystrym wzrokiem przez zarośla.

– Nikogo tu nie ma – odezwał się w końcu.

– Jesteś pewien?

– Niestety, tak – odrzekł Nighthawk i wyszedł bez obaw na otwartą przestrzeń. Green z wahaniem zrobił to samo.

Na polanie stało w dwóch rzędach kilkanaście domów z drewnianych bali. Większość miała ganki. Przez środek wioski prowadziła bita droga, przypominająca ulice w małych miasteczkach. Na jednym z budynków wisiał szyld sklepu wielobranżowego. Green spodziewał się, że lada chwila ktoś wyjdzie przed drzwi, ale w sklepie i całej wiosce było cicho jak w grobie.

Nighthawk zatrzymał się przed jednym z większych domów.

– To nasz. Mieszkali tu moi rodzice i siostra. – Wszedł do środka. Po kilku minutach pojawił się z powrotem, kręcąc głową. – Nikogo. Ale wszystko jest na swoim miejscu, jakby wyszli tylko na chwilę.

– Zajrzałem w parę innych miejsc – odrzekł Green. – Wszędzie to samo. Ilu ludzi tu mieszkało?

– Około czterdziestu.

– Gdzie mogli się podziać?

Nighthawk podszedł do jeziora. Stał i wsłuchiwał się w cichy plusk fal. Po chwili wskazał drugi brzeg.

– Może tam?

Green zmrużył oczy i popatrzył w tamtym kierunku.

– Skąd to możesz wiedzieć?

– Matka pisała, że działy się tam dziwne rzeczy. Trzeba to sprawdzić.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Podwodny Zabójca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Podwodny Zabójca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Clive Cussler - Atlantis Found
Clive Cussler
Clive Cussler - The Mayan Secrets
Clive Cussler
Clive Cussler - Plague Ship
Clive Cussler
Clive Cussler - Serpent
Clive Cussler
Clive Cussler - Golden Buddha
Clive Cussler
Clive Cussler - Crescent Dawn
Clive Cussler
Clive Cussler - Arctic Drift
Clive Cussler
Clive Cussler - Czarny Wiatr
Clive Cussler
Robert Sheckley - Jeśli czerwony zabójca
Robert Sheckley
Clive Cussler - Blue Gold
Clive Cussler
Daniel Silva - Angielski Zabójca
Daniel Silva
Krzysztof Kochański - Zabójca Czarownic
Krzysztof Kochański
Отзывы о книге «Podwodny Zabójca»

Обсуждение, отзывы о книге «Podwodny Zabójca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.