Biorę kryształ soli, jeden kryształek cukru.
Wiem, że zupa bez soli jest niedobra, a herbata z cukrem słodka.
Dlaczego cukier jest słodki, a sól jest słona? Dlaczego rozpuszczają się w wodzie? Jakie są jeszcze inne kryształy na świecie?
Uczeni piszą grube książki. Ale nie wiedzą, dlaczego tak jest, a dlaczego inaczej.
Nie wie także profesor Biot. Nie wiedzą uczeni Francji i innych krajów. Nie wie nikt.
A był jeden dziwny kryształ. Już od stu lat wiedzieli o nim uczeni, oglądali ten kryształ i dziwili się, że jest jakiś inny. Ale nie wiedzieli, jak jest zbudowany.
Dopiero Ludwik Pasteur, który powiedział sobie: wola, praca, powodzenie – zrobił odkrycie.
Młody Pasteur pracował tylko rok i zrobił to, co nie udało się ani uczonemu Biot, ani nikomu.
Biot nie wierzy Ludwikowi. Nie wierzy na słowo. Wie, że Ludwik nie kłamie, ale może się myli?
– Jestem stary – mówi Biot – a ty jesteś młody. Pracowałem 30 lat, a ty tylko jeden rok. I ja, i moi uczeni koledzy za granicą nie wiedzą, a ty mówisz, że wiesz. Chcę zobaczyć, musisz mi pokazać. Musisz mnie przekonać.
To będzie próba naukowa.
– Dobrze. Zobaczymy.
Trzy dni trwała próba. Okazało się, że jest tak, jak mówi Ludwik.
Biot podaje rękę Ludwikowi.
– Moje drogie dziecko. Będę twoim przyjacielem.
Mocno biją dwa serca: stare i młode. Dwa serca: profesora i ucznia, nauczyciela i ucznia.
Jeden człowiek pomaga. Drugi przeszkadza.
Jedno pomaga uczonemu w pracy, drugie przeszkadza.
Czy Ludwik robił zawsze tylko to, co chciał? Czy robi teraz to, co chce?
Nie. Musi zdawać egzamina 13 13 egzamina (daw.) – egzaminy. [przypis edytorski]
, nie może siedzieć w pracowni. Musi się uczyć tego, co go mało obchodzi.
– Dla mnie tylko kryształy są ciekawe i ważne.
Nie. Egzamin trzeba zdawać nie tylko z tego, co ci się podoba.
Pisze Ludwik:
– Kocham kryształy. W kryształach są cuda, cudowne tajemnice.
Pisze do przyjaciela:
– Ach, Karolu drogi, gdybyś ty razem ze mną pracował. Są w zagranicznych fabrykach kryształy, których nie widziałem. Pojadę na koniec świata i odnajdę je.
Pojedzie, ale dopiero za pięć lat. Pięć lat musi czekać, bo nie ma teraz pieniędzy na podróż.
Zaczyna Ludwik nową ważną pracę, a tu w Paryżu wybucha rewolucja. Na ulicach toczą się bójki i walki. Ludwik chce uczyć się i pracować, ale musi iść do wojska.
Ma zebranych sto franków na książki, ale oddaje je: nic sobie nie zostawił.
Pisze ojciec do niego:
– Wydrukuj w gazecie, że syn żołnierza napoleońskiego dał sto franków dla Ojczyzny. Zrób zbiórkę dla biednych polskich wygnańców, bo nam pomagali. To będzie dobry czyn. (Po wojnach napoleońskich było we Francji wielu wygnańców – Polaków).
Nastał wreszcie spokój.
Ludwik zaczyna ważną pracę.
Otrzymuje list z domu, że matka zachorowała, żeby zaraz przyjechał.
Biedna, dobra matka. Mało jej listów zostało. Nie miała czasu pisać.
Dom, gospodarstwo, rachunki i pomoc mężowi wypełniały jej pracowite dnie.
Umarła przy pracy. Kiedy Ludwik przyjechał, matka nie żyła już.
Czuła, że syna nie zobaczy, kiedy pisała list z życzeniami.
Ostatni list otrzymał Ludwik w styczniu, a matka umarła w maju.
Pisała:
– Życzę ci szczęśliwego roku. Uważaj na swoje zdrowie. Nie mogę być z tobą, żeby się tobą opiekować. Pocieszam się myślą, że jest ci dobrze. Nie frasuj 14 14 frasować się (daw.) – martwić się. [przypis edytorski]
się, cokolwiek się stanie. Żegnaj, drogi synu.
Tak pisała w dzień Nowego Roku. A w maju umarła.
Ciężko jest stracić matkę i trudno pracować, gdy się myśli:
– Dlaczego nie przyjechałem do matki na święta? Kryształy mogły poczekać. Kryształy nie umierają. Książki nie chorują. Matka już nie wróci.
Jedno w życiu pomaga, a co innego przeszkadza.
Chce wrócić Ludwik do swojej pracy, dostaje wezwanie:
– W mieście Dijon (Diżą) potrzebny jest nauczyciel. Pan Ludwik Pasteur ma pojechać do miasta Dijon, będzie tam nauczycielem.
Taki jest rozkaz ministerstwa.
Na próżno prosi profesor Biot, żeby zostawili Ludwika w Paryżu.
Musi jechać. Kazali. Papier podpisany.
Ludwik jest teraz daleko od Paryża. Daleko od pracowni i kryształów. I od ojca daleko.
Jeżeli nie może być w Paryżu, to chce być w Besançon. Tam się uczył, zna tę szkołę.
W niedzielę będzie mógł pojechać do ojca i do siostry. Po jarmarku ojciec go odwiedzi.
Bo smutno jest teraz w domu, kiedy matki nie ma.
W Besançon jest dobry stary Romanet.
Ale Ludwik dostał rozkaz i nie ma na to rady. Pojechał do Dijon.
Małe miasto Dijon (Diżą).
– Kiedy tak, to nie będę nic robił. Po co mnie tu przysłali? Co mnie obchodzi ta szkoła? Nie chcę być nauczycielem.
Powiedziałby tak kto inny na miejscu Pasteura, ale nie Ludwik Pasteur.
Pasteur napisał do Karola:
– Chcę uczyć dobrze, żeby chłopcy dobrze rozumieli. Muszę każdą lekcję przygotowywać. To zajmuje dużo czasu. Jeżeli nie przygotuję wykładu, źle objaśniam i klasa nie słucha.
Pisze znów:
– Moi chłopcy rozumnie pracują. Ale mam 80 uczniów w klasie. To za dużo, to bardzo przeszkadza. Na ostatniej godzinie są zmęczeni, nie uważają. Ja wtedy robię doświadczenia.
Pamięta Ludwik swoich dobrych i złych nauczycieli. Pamięta, jak aptekarz tłumaczył mu, kiedy nie rozumiał. Pamięta pana Darlay i pana Daunas.
A w Paryżu stary Biot i profesor Balard 15 15 Balard, Antoine Jérôme (1802–1876) – chemik, profesor Sorbony (Uniwersytetu Paryskiego) i Collége de France (słynnej paryskiej szkoły wyższej). [przypis edytorski]
, i hrabia Tenard starają się, żeby Pasteur wrócił do swoich kryształów.
Bo w Dijon jest wprawdzie potrzebny nauczyciel, ale we Francji potrzebny jest taki uczony, jak Pasteur.
Tymczasem w ministerstwie inaczej zrobili. Posłali Pasteura nie do Paryża, tylko do miasta Strasburga.
Nie wie młody, co go czeka w życiu. Nie wie Pasteur, że pozna tam pannę Laurent, że się z nią ożeni.
Pokochał pannę Laurent (Lorę).
Napisał do jej ojca:
– Nie mam majątku. Ojciec mój jest garbarzem. Jestem zdrów. Mam dobre serce i lubię pracować. Moje prace o kryształach uczeni chwalili. Mam lat 26.
A do Marii Laurent napisał:
– Nie jestem taki, żeby się podobać młodej pannie. Ale kto mnie dobrze pozna, ten mnie lubi. Jestem nieśmiały, nie umiem rozmawiać z pannami. Mam dla pani wiele życzliwości.
Ożenił się Pasteur z Marią, córką profesora Laurent.
Na ślub przyjechali ojciec i siostra.
Ludwik napisał do Karola:
– Maria podoba się ojcu i siostrze. Wierzę, że będę szczęśliwy.
I tak się stało. Pani Maria Pasteur była wierną towarzyszką Ludwika przez całe życie.
Niespokojne były czasy. Mówili ludzie, że będzie wojna.
Niedobrze było uczonym. Trudno było pracować, bo rząd nie miał pieniędzy. A uczonemu potrzebne są drogie maszyny, drogie szkła, lampy, piece do gotowania, stoły i szafy do butelek i słojów, drogie proszki. Trzeba kupować różne naczynia, lupy, rurki, klatki, kadzie.
Były wtedy bogate fabryki, ale szkoły były biedne. Jeżeli uczony miał bogatego ojca, sam wszystko kupował za własne pieniądze.
Gdy Ludwik Pasteur dostał nagrodę za swoje prace, także wydał połowę pieniędzy na pracownię. Ale to było za mało.
Читать дальше