Andrzej Ziemiański - Achaja – Tom III

Здесь есть возможность читать онлайн «Andrzej Ziemiański - Achaja – Tom III» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Achaja – Tom III: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Achaja – Tom III»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Cesarstwo Luan atakowane przez królestwo Troy i przez armię niewielkiego Arkach. Wydawałoby się, że z oddziałami tego ostatniego rozprawi się bardzo szybko.
Nikt w Luan nie sądzi, że cokolwiek może zachwiać potęgą Tradycji i Zakonu. Nikt oprócz tych, którzy już przeszli na stronę Biafry i Zaana? Achaja sądzi, że odnalazła swoje miejsce. Ale Biafra ma wobec niej inne plany: jej ręka, ręka księżniczki Arkach i Troy, stanie się kartą przetargową w politycznej grze z Zakonem, cesarstwem i księciem Orionem. Stary świat legł w gruzach. Jaki będzie nowy?

Achaja – Tom III — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Achaja – Tom III», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Bogowie, jaki piękny jest wasz świat. Jaki cudowny, jaki czarowny. Tyle szczęścia dajecie na co dzień. Bogowie! Jestem mężem najpiękniejszej kobiety na świecie. Jedziemy do domu, do Dahmerii. No przecież musimy u króla zdać sprawę z zagłady Ciężkiego Korpusu Szturmowego. I będziemy na dworze. A ja z najpiękniejszą kobietą świata. I to nie byle kim. Ona jest przecież pułkownikiem Armii Arkach. Naszym kohortnikiem. Każdy zaświadczy, jak poradziła sobie, manewrując korpusem, podczas walk ulicznych. No i jeszcze te blizny. Czarna opaska na oku. Brała udział w prawdziwej walce, a nie tylko siedziała w namiocie sztabowym. Wszyscy na dworze będą musieli pochylać głowy i kłaniać się do ziemi… Nisko głowy będą trzymać. Będą klękać przed najlepszym agentem w historii. Przed moją żoną. Bogowie, jak piękny jest wasz świat. Daliście mi kogoś takiego. Daliście mi kasę oddziału. Daliście mi taką żonę, pułkownika, kohortnika, agenta, z bliznami na twarzy, które świadczą o męstwie, z wybitym okiem… Bogowie, przecież ona zostanie naszą królową. A w takim razie ja królem… Bogowie! Piękniejszego świata nie mogliście wymyślić. Dostałem wszystko! Wszystko, co chciałem!!! Nie, no… nie może być tak pięknie na świecie – skończył opatrywać żonę brudnymi onucami. – Ale jest.

Pomógł jej podnieść się z ziemi.

– Słuchaj, dzisiaj razem będziemy ciągnąć wózek ze skrzynią. Jutro strasznie spuchniesz, więc trochę poleżysz. Ja będę ciągnął was obie, ale potem już spokojnie. Jakoś dojdziemy.

– Pewnie, że spokojnie – przerwała mu ranna w udo koleżanka oparta o skrzynię na wózku. – Za dwa, trzy dni będę już mogła iść obok. A za jakieś dziesięć pomogę wam ciągnąć.

– No.

Annamea, jak we śnie, dała się zaprząc do wózka ze skrzynią tuż obok męża.

– Może dać wam chociaż konie? – warknął Biafra i zaklął.

– My zawsze wracamy pieszo.

– A jak was ktoś napadnie?

Chłopcu nawet nie chciało się komentować. Razem z Annameą zaczęli ciągnąć dwukołową konstrukcję ozdobioną wielkim napisem: „Żołnierz wraca do domu. Spróbuj zrabować. Całe królestwo Dahmerii ruszy na ciebie! Nie ustaniemy nigdy”.

– Trzymaj się, siostro! – krzyknęła Achaja.

Annamea, nie odwracając się, podniosła zaciśniętą pięść i kilka razy poruszyła ramieniem. W języku znaków Armii Arkach znaczyło to: „do ataku!”.

Achaja, przygryzając wargi, obróciła się na pięcie. Szukała na pobojowisku znajomych twarzy. Podeszła do ciała Mereditha. Kucnęła i dotknęła ręką jego ramienia. Jakby chciała go uspokoić albo pocieszyć. Ale to chyba ona sama potrzebowała uspokojenia i pocieszenia. Wstała, przygryzając wargi. Szukała dalej. Widziała dwóch rannych rycerzy, którzy usiłowali jakoś pomóc wykrwawiającej się dziewczynie z Armii Arkach. Pierwsze hieny wojenne rabujące trupy. Żołnierze drugiego rzutu woleli trzymać się z daleka.

Podeszła do zwłok Siriusa. Obok siedział Zaan, który przybył z drugim rzutem Biafry. Zmęczony, obolały, kaszlący. Ale nie rozpaczał. Miał wysoko podniesioną głowę. Trzymał martwego chłopaka za rękę. Jak brat brata. Jak ojciec syna. Spojrzał na Achaję. Był spokojny i opanowany.

Usiadła obok niego. Położyła mu głowę na ramieniu.

– Wiesz? – powiedział cicho. – Wiesz, jakie było największe pragnienie Siriusa?

– Jakie?

– Chciał znaleźć się w otoczeniu przyjaciół. W najbardziej bezpiecznym miejscu na świecie.

Achaja zagryzła wargi, a Zaan kontynuował.

– Czyż on ma bliższych przyjaciół niż my dwoje? – spytał. – Czyż można wyobrazić sobie bardziej bezpieczne miejsce na świecie? – wskazał na setki żołnierzy drugiego rzutu obu armii, którzy strzegli placu.

Achaja czuła, jak znowu pod powiekami wzbierają łzy.

– Wszystkie życzenia się spełniają – powiedział Zaan. – Wszystkie.

Potrząsnęła głową.

– Dzieje się coś dziwnego…

– Wiem – przerwał jej. – Zmieniłem świat – uśmiechnął się smutno. – Chyba zmieniłem nawet porządek wszechświata. Tak coś dziwnego, coś bardzo dziwnego właśnie się dzieje.

Przez plecy przebiegły jej dreszcze.

– Czuję.

– Nie wiem, jak to powiedzieć – wycharczał. – Ale to jest koniec pewnej epoki. Nie mam pojęcia, jak będą nas nazywać – szukał w myślach źródłosłowia, które mogliby wobec nich zastosować przyszli badacze. Potem uśmiechnął się znowu. – Wiesz, właśnie zakończyłem epokę antyku.

Znowu się rozkaszlał. Usiłował wytrzeć ślinę cieknącą po brodzie.

– Widzę teraz całą swoją drogę. Od świątynnego skryby, który myślał, że już przegrał, że stracił swoje życie. Któremu przestało zależeć. A potem musiałem kroczyć tym upiornym, cienistym gościńcem prowadzącym w coraz większy mrok, dalej i dalej. Cienie i mgła. Przerażenie i zgrzytanie zębów. Ale… Psiamać! Zrobiłem to. Zrobiłem to. Doszedłem do samego końca – tym razem udało mu się uśmiechnąć. – Dziesiątki tysięcy trupów, rannych i kalek. Upadłe królestwa, rozerwane na strzępy Cesarstwo, upodlony Zakon. Rozwalona cała cywilizacja, żeby dać miejsce następnej. Wygrałem z nimi wszystkimi – ledwie mówił, tak rzęziło mu w płucach. – Ale jest coś bardziej ważnego. Coś dla wszystkich. Już nigdy byle kto nie pozwoli nazwać się „nikim”. Już nie. Teraz nikt to jest ktoś. Oni jeszcze tego nie widzą…

– Widzą – przypomniała sobie Mayfed strzelającą do rycerza ze słowami: „Jestem nikim, ale właśnie przestałam się płaszczyć… Teraz Ja!!!”. Przypomniała sobie, jak Marbe, zwykły medyk, trzasnął dłonią w twarz ją, księżniczkę. – Oni już wiedzą, Zaan. Nic nie będzie takie jak dawniej – Achaja silniej przylgnęła głową do jego ramienia. Poruszyła się lekko, tak, żeby jej długie włosy opadły mu na pierś. Przytuliła się. Słyszała straszliwe charczenie w jego płucach. Widziała powykręcane reumatyzmem palce jego dłoni o powiększonych przez chorobę stawach, złuszczoną, pomarszczoną skórę, nienaturalne drżenie obu dłoni. Widziała to wszystko. I zrozumiała coś jeszcze. Niepotrzebnie szukała swojego wojownika w gwiazdach, choć kochała ich wszystkich. Zerknęła w bok na pooraną bruzdami twarz Zaana, na jego rozdygotane przez nerwy i choroby ciało. Niepotrzebnie szukała w gwiazdach, choć czuła więź z nimi wszystkimi. Z tymi, którzy nie chcieli się poddać, nie chcieli złożyć broni, którzy patrzyli śmierci prosto w oczy.

JEJ wojownik siedział tuż obok. Tuliła go. Znajdował ukojenie w jej ramionach. Choć właśnie ginął na swoim posterunku, gdzie walczył do samego końca. Walczył przeciw całemu światu, przeciw wszystkim.

I, płacąc straszliwą cenę, dokonał niemożliwego. Zmienił porządek wszystkich spraw.

– Kocham cię, żołnierzu! – mocno pocałowała go w obwisły policzek.

Jej osobisty żołnierz właśnie ginął na ostatnim stanowisku obrony. Widziała to. Ale przeprowadził zwycięską wojnę. Wygrał. Wyyyygraaaaaał!!! To nie cud. To taktyka, strategia, opanowanie i poświęcenie do samego końca. To niekończące się rozterki, paraliżujący strach i codzienna walka z nim. To wiara w niemożliwe. Wiara w coś, czego nie ma. A teraz… A teraz już jest.

Zaan znalazł to coś. Potwornym kosztem. Ale znalazł. Doprowadził sprawy do końca. I poległ na polu bitwy, choć jego ciało nie doznało żadnej rany.

Achaja wiedziała, co teraz powie. Tak jakby wcześniej ktoś wyrył te słowa w jej pamięci. Wyryło wielu rzeźbiarzy. Hekke, Virion, Nolaan, Shha i ten sukinsyn, Biafra. Bo oni byli wszyscy tacy sami. Męski świat. Gdzie każdy egzemplarz, który się liczył w hierarchii tego wściekłego stada, był identyczny.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Achaja – Tom III»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Achaja – Tom III» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Andrzej Drzewiński
Andrzej Ziemiański - Przesiadka W Piekle
Andrzej Ziemiański
Andrzej Drzewiński - Zabawa W Strzelanego
Andrzej Drzewiński
Andrzej Drzewiński - Nostalgia za Sluag Side
Andrzej Drzewiński
Andrzej Ziemiański - Achaja – Tom II
Andrzej Ziemiański
Andrzej Ziemiański - Zapach Szkła
Andrzej Ziemiański
Andrzej Ziemiański - Toy Toy Song…
Andrzej Ziemiański
Andrzej Ziemiański - Achaja – Tom I
Andrzej Ziemiański
Tadeusz Boy-Żeleński - Znasz-li ten kraj
Tadeusz Boy-Żeleński
Отзывы о книге «Achaja – Tom III»

Обсуждение, отзывы о книге «Achaja – Tom III» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x