Orson Card - Czerwony Prorok

Здесь есть возможность читать онлайн «Orson Card - Czerwony Prorok» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Prószyński i S-ka, Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czerwony Prorok: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czerwony Prorok»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Od tego dnia Indianin Lolla-Wossiki stał się żałosnym pijakiem. Jego brat, Ta-Kumsaw, chciałby przepędzić białych z kontynentu. Ale gubernator Bill Harrison snuje o wiele okrutniejsze plany wobec Indian. Kiedy zaczyna je realizować, mimowolnie doprowadza do spotkania Alvina Millera — wyjątkowego białego chłopca, obdarzonego potężną mocą magiczną — z Lollą-Wossiky i Ta-Kumsawem. I tak rozpoczyna się kolejny etap edukacji Alvina.

Czerwony Prorok — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czerwony Prorok», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ta-Kumsaw nie myślał o swoich ruchach, w ogóle nie myślał o sobie. Widział tylko zielone życie lasu dookoła i czarny wir pośrodku, wsysający go w głąb, coraz mocniej, szybciej, do miejsca, gdzie żywą zieleń rozdarła szrama, która przepuściła mordercę. Zanim dotarli na owo miejsce, nawet Methowa-Tasky to wyczuwał. Tam, na ziemi, leży ich ojciec z przestrzeloną głową. A obok, cichy i niewidzący, stoi dziesięcioletni Lolla-Wossiky.

Do domu Ta-Kumsaw przeniósł ciało ojca przerzucone przez ramiona, jak jelenia. Methowa-Tasky musiał prowadzić za rękę Lollę-Wossiky — inaczej chłopiec nie chciał się ruszyć. Matka powitała ich płaczem i lamentem — ona również wyczuła mord, ale póki synowie nie wrócili z ciałem, nie wiedziała, że to jej mąż.

Przywiązała zwłoki do pleców Ta-Kumsawa, a on wspiął się na najwyższe drzewo, odwiązał ciało ojca i przywiązał je znowu do najwyższej gałęzi, jakiej zdołał dosięgnąć.

Niedobrze by się stało, gdyby Ta-Kumsawowi brakło sił i wypuścił ciało ojca. Ale Ta-Kumsawowi sił nie zabrakło. Przywiązał ojca do gałęzi tak wysokiej, że słońce przez cały dzień muskało jego twarz. Zjedzą go ptaki i insekty; wysuszy go słońce i wiatr; deszcz spłucze szczątki na ziemię. Tak właśnie Ta-Kumsaw zwrócił swojego ojca krainie.

Cóż jednak mogli zrobić z Lollą-Wossiky? Nic nie mówił, nie jadł, chyba że ktoś go karmił, a gdyby nie wziąć go za rękę i nie poprowadzić, pozostałby w jednym miejscu na zawsze. Matka była przerażona tym, co się działo z jej synem. Matka bardzo kochała Ta-Kumsawa — bardziej niż jakakolwiek inna matka w ich szczepie kochała innego syna; ale i tak Lollę-Wossiky kochała jeszcze bardziej. Wiele razy opowiadała, jak mały Lolla-Wossiky płakał, kiedy co zimę nadchodził mróz. Nie mogła go uspokoić, choć okrywała malca skórami jeleni i bizonów. Aż pewnej zimy, gdy potrafił już mówić, wytłumaczył jej, czemu płacze.

— Giną wszystkie pszczoły — powiedział.

Taki był Lolla-Wossiky, jedyny Shaw-Nee, który czuł śmierć pszczół.

Taki był chłopiec stojący u boku ojca, gdy pułkownik Bill Harrison go zastrzelił. Skoro Ta-Kumsaw o pół dnia drogi czuł ten mord jak cios noża, co czuł Lolla-Wossiky, stojący tak blisko i już tak wrażliwy? Jeśli płakał nad śmiercią pszczół zimą, co czuł, gdy biały człowiek na jego oczach zamordował jego ojca?

Po kilku latach Lolla-Wossiky znów zaczął się odzywać, ale oczy mu przygasły i stał się nieuważny. Stracił oko, bo potknął się i przewrócił na krótkim, nierównym pniaku złamanego krzewu. Potknął się i przewrócił! Komu z Czerwonych mogło się to przytrafić? Zupełnie jakby Lolla-Wossiky zatracił poczucie krainy; stał się tępy niczym Biały.

A może, myślał Ta-Kumsaw, może trzask dawnego wystrzału wciąż dzwoni mu w uszach tak głośno, że nie może usłyszeć tykania żyjącego świata? Bezustanny ból… do chwili, gdy pierwszy łyk whisky pokazał Lolli-Wossiky, jak stępić jego ostrze.

Dlatego Ta-Kumsaw nigdy nie bił Lolli-Wossiky za pijaństwo, chociaż zbiłby każdego Shaw-Nee — nawet własnego brata, nawet starca — gdyby spotkał go z trucizną białego człowieka w ręku.

Ale Biali nie mogli odgadnąć, co widzi, słyszy i czuje Czerwony. Biali przynieśli tu śmierć i pustkę. Biali ścinali mądre stare drzewa, które wiele miały do opowiadania. I młode pędy, przed którymi były jeszcze długie lata życia. Biały człowiek nigdy nie pytał: „Czy zechcesz stworzyć chatę dla mnie i mojego szczepu?” Rąbać, ciąć, łamać i palić — oto metoda Białych. Brać od lasu, od ziemi, od rzeki, ale nic w zamian nie dawać. Biali zabijali zwierzęta, których nie potrzebowali, zwierzęta, które nie zrobiły im krzywdy. A kiedy głodny niedźwiedź przebudził się zimą i porwał choćby jedną świnię, Biali tropili go i zabijali z zemsty. Nigdy nie wyczuwali równowagi krainy.

Nic dziwnego, że kraina nienawidziła Białych. Nic dziwnego, że wszelkie rzeczy naturalne buntowały się przeciwko ich krokom: trzaskały pod stopami, wyginały się w złą stronę, krzyczały do Czerwonych: tutaj stał wróg! Tędy przeszedł intruz, przez te krzaki, na tamto wzgórze! Biali żartowali, że Czerwoni potrafią wytropić człowieka nawet w wodzie, i śmiali się, jakby to była nieprawda. Ale to prawda, gdyż kiedy Biały przekraczał rzekę albo jezioro, woda bulgotała i pieniła się jeszcze przez długie godziny.

A teraz Hooch Palmer, handlarz trucizny, chytry zabójca, stał i rozpalał ten swój śmieszny ogień na siodle innego Białego.

I myślał, że nikt o tym nie wie. Ci Biali ze swoimi słabymi, nieważnymi darami… Ci Biali ze swoimi heksami i ochronami… Czy nie wiedzą, że heksy bronią tylko przed rzeczami nienaturalnymi? Jeśli przychodzi złodziej i wie, że źle postępuje, wtedy dobry, mocny heks obronny budzi w nim lęk coraz większy, aż złodziej krzyczy i ucieka. Ale Czerwony nigdy nie jest złodziejem. Zawsze jest na swoim miejscu, gdziekolwiek zatrzyma się w tej krainie. Dla niego heks to zimny obszar, drżenie powietrza… nic więcej. Dla niego dar to zwykła mucha, bzz bzz bzz. Wysoko ponad nią moc żyjącej krainy jest setką jastrzębi, które krążą i patrzą.

Ta-Kumsaw widział, jak Hooch odwraca się i rusza do fortu. Wkrótce zacznie sprzedawać truciznę. Większość żyjących tam Czerwonych się upije. Ta-Kumsaw zostanie i będzie trzymać straż. Nie musi się nawet odzywać. Zobaczą go tylko, a ci, którym pozostała odrobina godności, odwrócą się i przestaną pić. Ta-Kumsaw nie jest jeszcze wodzem. Ale Ta-Kumsawa nie można ignorować. Ta-Kumsaw to chluba Shaw-Nee. Wszyscy Czerwoni ze wszystkich szczepów próbują mu dorównać. Whisky-Czerwoni stają się bardzo mali, widząc tego silnego wysokiego mężczyznę.

Przeszedł na miejsce, gdzie stał Hooch, by swym spokojem uciszyć wiry i skręty wywołane przez handlarza. Po chwili umilkły brzęczące, rozzłoszczone owady. Rozwiał się zapach whisky. Woda znowu obmywała brzeg z przypadkową pieśnią.

Jak łatwo jest uleczyć ziemię po przejściu Białych. Gdyby oni wszyscy dzisiaj odeszli, jutro w krainie zapanowałby spokój, a po roku nie pozostałby żaden ślad ich pobytu. Nawet ruiny budynków Białych stałyby się znowu częścią krainy, domami małych zwierząt, kruszącymi się w uścisku głodnych powojów. Żelazo Białych zmieniłoby się w rdzę, kamienne budowle w niskie wzgórza i niewielkie groty. Morderstwa Białych pozostałyby jako żałosne, piękne nuty w pieśni drozda, gdyż drozd pamięta wszystko i jeśli może, zmienia to na dobro.

Przez cały dzień Ta-Kumsaw stał przed fortem i patrzył, jak Czerwoni wchodzą kupować truciznę. Mężczyźni i kobiety ze wszystkich plemion: Wee-Aw i Kicky-Poo, Potty-Wottamee i Chippy-Waa, Winny-Baygo i Pee-Orawa — przybywali, niosąc futra i kosze, a odchodzili z kubkami czy dzbankami trunku, czasami tylko z tym, co nieśli we własnych brzuchach. Ta-Kumsaw milczał, ale wyczuwał, że Czerwoni pijący whisky zostali odcięci od ziemi. Nie zakłócali zieleni życia tak jak Biali; było raczej tak, jakby w ogóle nie istnieli. Według krainy, Czerwoni pijący whisky byli już martwi. Nie, nawet nie martwi, gdyż niczego nie oddawali ziemi. Stoję tutaj i patrzę na upiory, myślał Ta-Kumsaw. Nie martwych, ale i nie żywych. Mówił to tylko w swoich myślach, ale kraina wyczuwała jego cierpienie, a wiatr odpowiedział, łkając wśród liści.

Nadszedł zmierzch i czerwonopióry drozd przeszedł przed Ta-Kumsawem.

Opowiedz mi historię, mówi drozd bezgłośnie, zerkając na wysokiego Czerwonego.

Znasz moją historię, zanim ci ją opowiem, odpowiada milcząc Ta-Kumsaw. Wyczuwasz moje łzy, zanim popłyną. Smakujesz moją krew, zanim ją przeleję.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czerwony Prorok»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czerwony Prorok» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Czerwony Prorok»

Обсуждение, отзывы о книге «Czerwony Prorok» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x