John Varley - Naciśnij Enter

Здесь есть возможность читать онлайн «John Varley - Naciśnij Enter» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Naciśnij Enter: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Naciśnij Enter»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nagroda Hugo'85 Nebula'84
"NACIŚNIJ ENTER" Johna Varleya, pomysł z obcym ukrytym w strukturze Sieci był w tamtych czasach (w Polsce nikt nie myślał o Internecie, choć słuchy docierały) czymś nowatorskim i odświeżającym. Ale to styl, w jakim napisano opowiadanie, zapada w pamięć. Dla chcących uchodzić za obytych w gatunku, jedna z pozycji z tzw. "must have" (czyli wstyd nie znać). Styl "NACIŚNIJ ENTER" był dobry, ale jest w zbiorku inne opowiadanie, które może stylem, a przede wszytkim KLIMATEM zostawia resztę daleko za sobą – chodzi o "Salvador" Luciusa Sheparda. Dla mnie było to odkrycie tomu, ale zacząłem o tym w ten sposób myśleć dopiero po opadnięciu pierwszego podniecenia wywołanego lekturą "NACIŚNIJ ENTER" – po prostu dwa rewelacyjne opowiadania były w zbyt bliskim sąsiedztwie (efekt należałoby natychmiast skonsultować z lekarzem badź farmaceutą).

Naciśnij Enter — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Naciśnij Enter», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– To jakiś supermózg z politechniki kalifornijskiej. Zadzwoniliśmy tam mówiąc o naszych problemach i właśnie ją przysłali. – Z wyrazu twarzy Osborne'a wynikało jasno, jakie zdanie miał o jakiejkolwiek pomocy, której dziewczyna mogłaby udzielić. W końcu udało mi się ich pozbyć. Kiedy szli dróżką do furtki, spojrzałem w stronę domu Kluge'a. Jasna sprawa, srebrne Ferrari Lisy Foo stało na podjeździe. Nie miałem żadnego powodu, żeby tam iść. Wiedziałem o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Zabrałem się więc do przygotowywania kolacji. Przyrządziłem zapiekankę z tuńczyka – robię ją ostrzej niż inni – wstawiłem do piecyka i wyszedłem do ogródka, by narwać czegoś na sałatkę. Kiedy krajałem mini-pomidory i myślałem, czy by nie schłodzić butelki białego wina, przyszło mi do głowy, że tego jedzenia starczyłoby na dwoje. Ponieważ nigdy nie robię niczego pośpiesznie, usiadłem i zastanowiłem się przez chwilę. Ostatecznie zadecydowały moje stopy. Po raz pierwszy od tygodnia były ciepłe. Poszedłem więc do domu Kluge'a. Drzwi frontowe były otwarte, bez żadnego parawanu, który zasłaniałby wnętrze. Śmieszne, jak niepokojąco wygląda, otwarty na oścież, nie zabezpieczony przed intruzami dom mieszkalny. Stanąłem na progu i zajrzałem do środka, ale zobaczyłem tylko hall. – Panno Foo? – zawołałem. Nie było odpowiedzi.

Ostatnim razem, kiedy tu byłem, znalazłem trupa. Pośpiesznie wszedłem do środka. Lisa Foo siedziała na obrotowym stołku przed konsolą komputera. Odwrócona była bokiem do drzwi, plecy miała wyprostowane, a brązowe nogi skrzyżowane w pozycji lotosu. Palce trzymała nad klawiaturą, a na znajdującym się przed nia ekranie tryskały kaskady słów. Podniosła wzrok i pokazała zęby w uśmiechu. – Ktoś mi mówił, że pan nazywa się Victor Apfel – odezwała się. – Owszem. Mhm, drzwi były otwarte…

– Jest gorąco – odparła rzeczowo ujmując koszulkę w pobliżu szyi i potrząsając, jak ktoś, kto się spocił. – Czym mogę służyć? – Właściwie niczym.

– Wszedłem w ciemność i o coś się potknąłem. Było to duże płaskie pudło z kartonu, takie w jakich dostarcza się do domu pizzę. – Właśnie robiłem sobie kolację i wygląda na to, że starczy na dwie osoby, więc pomyślałem sobie, że może pani… – zamilkłem nagle, bo zobaczyłem coś jeszcze. Dotąd myślałem, że Lisa ma na sobie szorty. Okazało się jednak, że ubrana jest tylko w koszulkę i majtki od dwuczęściowego opalacza. Nie sprawiała wrażenia, że ją to krępuje. -…zjadłaby ze mną kolację? – dokończyłem.

Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy.

– Bardzo chętnie – powiedziała. Bez wysiłku rozprostowała nogi i zeskoczyła na ziemię, po czym przeszła obok mnie pozostawiając za sobą zapach potu i mydła toaletowego. – Zaraz wracam. Rozejrzałem się jeszcze raz po pokoju, ale myśli moje ciągle błądziły wokół niej. Lisa lubiła pić Pepsi do pizzy; wokoło walały się dziesiątki puszek. Na jej kolanie i udzie widniała głęboka blizna. Popielniczki były puste… a gdy szła, długie mięśnie jej łydek silnie się ściskały. Kluge na pewno palił, ale Lisa nie; a plecy jej w krzyżu porośnięte były drobnymi, przypominającymi puszek włoskami, ledwie widocznymi w zielonej poświacie ekranu komputera. Usłyszałem plusk wody płynącej do umywalki, spojrzałem na żółty notatnik pokryty tak kaligraficznym pismem, jakiego od lat nie oglądałem, poczułem zapach mydła i przypomniałem sobie opaloną na brązowo skórę a także swobodny chód. Lisa pojawiła się w hallu; miała na sobie dopasowane dżinsy, sandały i nową koszulkę. Na starej widniał napis reklamujący SPRZĘT BIUROWY BURROUGHSA. Na tej była Myszka Miki i zamek królewny Śnieżki, a całość pachniała świeżo wypraną bawełną. Uszy Myszki Miki leżały na górnych stokach wybujałych piersi Lisy. Wyszedłem z domu za nią. Na tylnej części koszulki zobaczyłem Dzwoneczka z Piotrusia Pana, otoczonego tumanem czarodziejskiego pyłu. – Podoba mi się ta kuchnia – powiedziała.

Nikt nie przygląda się dokładnie własnej kuchni, dopóki nie usłyszy czegoś podobnego. Moja kuchnia była wehikułem czasu. Bardzo łatwo można ją sobie wyobrazić jako ucieleśnienie reklamówek, które drukował Life w latach pięćdziesiątych. Oto była opływowa lodówka marki Frigidaire; nazwa ta służyła ongiś jako rzeczownik pospolity, podobnie jak żyletka czy szampan. Blaty kuchenne wyłożone były żółtymi kafelkami, jakie teraz spotyka się tylko w łazienkach. W kuchni nie było ani grama plastyku. Zamiast zmywarki do naczyń miałem suszarkę i podwójny zlewozmywak. Nie było tu nawet elektrycznego otwieracza do puszek, robota kuchennego, prasy do odpadków czy kuchni mikrofalowej. Najnowszym nabytkiem w całym pomieszczeniu był piętnastoletni mikser. Mam sprawne ręce. Lubię naprawiać różne rzeczy. – Ten chleb jest znakomity – stwierdziła Lisa.

Sam go upiekłem. Patrzyłem, jak skórką wyciera talerz; potem spytała, czy można dostać dokładkę. Jak mi się zdaje, wycieranie talerza chlebem nie jest oznaką dobrego wychowania. Nie to, żeby mi to przeszkadzało: sam to robię. Poza tym zresztą jej maniery były nieskazitelne. Zmiotła trzy porcje mojej zapiekanki, a kiedy skończyła, talerza prawie nie trzeba było myć. Wyczułem u niej wilczy apetyt, ledwie utrzymywamy na uwięzi. Usiadła wygodniej w fotelu, a ja dolałem jej wina. – Pękłabym.

– Poklepała się z zadowoleniem po brzuchu.

– Bardzo panu dziękuję, panie Apfel. Wieki całe nie jadłam domowego obiadu. – Mówmy sobie po imieniu.

– Uwielbiam amerykańską kuchnię.

– Nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Mam na myśli, w odróżnieniu od kuchni chińskiej, albo… ty jesteś Amerykanką, prawda? Uśmiechnęła się tylko. – Chciałem powiedzieć…

– Wiem, co chciałeś powiedzieć, Victor. Mam obywatelstwo, ale nie urodziłam się tu. Przepraszam cię na chwilę. Wiem, że to niegrzecznie zaraz po jedzeniu wstawać od stołu, ale przez te klamerki muszę natychmiast oczyścić zęby. Słyszałem ją, uprzątając stół. Puściłem wodę do zlewu i zacząłem zmywać. Lisa przyszła po chwili, złapała ścierkę i pomimo moich protestów wzięła się do wycierania talerzy z suszarki. – Sam tu mieszkasz? – spytała.

– Tak. Od kiedy umarli moi rodzice.

– Byłeś kiedyś żonaty? Jeśli uważasz, że to nie mój interes, to powiedz. – Nic nie szkodzi. Nie, nigdy nie byłem żonaty.

– Całkiem dobrze sobie radzisz bez kobiety w domu.

– Wieloletnia praktyka. Mogę cię o coś zapytać?

– Wal.

– Skąd pochodzisz? Z Tajwanu?

– Mam talent do języków. W kraju mówiłam łamanym amerykańskim, ale kiedy tu przyjechałam, poprawiłam się. Również mówię paskudnym francuskim, prymitywnym chińskim w czterech czy pięciu odmnianach, rynsztokowym wietnamskim i znam tyle słów po tajsku, żeby umieć zawołać: "Moja chcieć widzieć amerykański konsul szybko mnóstwo za bardzo, ty!" Roześmiałem się. Kiedy to mówiła, słychać było wyraźny obcy akcent. – Jestem tu od ośmiu lat. Kapujesz teraz, skąd przyjechałam? – Z Wietnamu? – zaryzykowałem. – Jasne, z ulic Sajgonu.

– Wziąłem cię za Japonkę – powiedziałem.

– Ale jaja, co? Kiedyś ci o tym opowiem. Powiedz mi, Victor, czy w tamtym pomieszczeniu jest pralka automatyczna? – Tak jest. – Czy zrobię duży kłopot, jeśli skorzystam?

Nie był to żaden kłopot. Przyniosła siedem par dżinsów-wycierusów, niektóre z odciętymi nogawkami, oraz ze dwa tuziny koszulek z napisami. Równie dobrze mogłaby to być garderoba chłopaka, gdyby nie zdobiona falbankami bielizna. Wyszliśmy na podwórze, by posiedzieć w ostatnich promieniach zachodzącego słońca, po czym Lisa wyraziła zainteresowanie moim ogrodem. Jestem z niego dumny. Kiedy dobrze się czuję, pracuję w nim cztery czy pięć godzin, przez cały rok, zwykle z rana. W południowej Kalifornii można sobie na to pozwolić. Mam nawet małą szklarnię, którą sam postawiłem. Ogród bardzo jej się podobał, choć nie wyglądał teraz najciekawiej. Przez większość ubiegłego tygodnia siedziałem głównie w łóżku albo w wannie. W rezultacie tu i ówdzie pojawiły się chwasty. – Mieliśmy ogród, kiedy byłam mała – rzekła.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Naciśnij Enter»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Naciśnij Enter» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Opzioni
John Varley
John Varley - Lo spacciatore
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Czarodziejka
John Varley
John Varley - Titano
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Press Enter▄
John Varley
Отзывы о книге «Naciśnij Enter»

Обсуждение, отзывы о книге «Naciśnij Enter» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x