Nancy Kress - Hiszpańscy żebracy

Здесь есть возможность читать онлайн «Nancy Kress - Hiszpańscy żebracy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Prószyński i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Hiszpańscy żebracy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Hiszpańscy żebracy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Leisha Camden, urodzona w 2008 roku córka miliardera, jest nie tylko piękna i niezwykle inteligentna, ale należy do wciąż nielicznej grupy genetycznie uniezależnionych od snu. Początkowo ona i jej podobni są tylko sensacją i ciekawostką, szybko jednak stają się obiektem politycznych represji i ataków tłuszczy, które mają doprowadzić do zepchnięcia Bezsennych na margines ludzkiego społeczeństwa, a ostatecznie i poza samą Ziemię. Lisha postanawia jednak pozostać w świecie, który zazdrości i boi się jej daru, w świecie zagrożonym przez spisek Bezsennych, zawiązany w imię wolności i zemsty.
Opowieść nominovana do nagrody Nebula w 1993, do nagrody Hugo w 1994.

Hiszpańscy żebracy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Hiszpańscy żebracy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Jack Bellingham, podobnie jak Leisha, miał od jesieni zacząć naukę w college’u. Jednak w przeciwieństwie do niej zaczął już pracować. Praktykowanie prawa wymagało ukończenia studiów, za to inwestowanie na giełdzie wymagało jedynie gotówki. Jack nie miał jej wiele — 600 dolarów zarobionych latem — lecz wykorzystując własne precyzyjne analizy finansowe zdołał pomnożyć je najpierw do trzech, potem do dziesięciu tysięcy. W niedługim czasie zebrał tyle, że mógł pozwolić sobie na poważne spekulacje papierami wartościowymi. Miał dopiero piętnaście lat, był za młody, żeby inwestować legalnie, zatem wszystkie transakcje przeprowadzano na nazwisko Kevina Bakera, najstarszego z Bezsennych, który mieszkał w Austin.

— Kiedy dwa razy pod rząd trafiłem osiemdziesięcioczteroprocentowy zysk, analitycy danych złamali kod mojego komputera. Chcieli tylko powęszyć. No cóż, to ich obowiązek, nawet kiedy łączne kwoty są dosyć małe. Szukają systemu. Ale jeżeli zadadzą sobie trochę trudu i sprawdzą połączenia między bankami danych, a na dodatek dojdą do tego, że Kevin jest Bezsennym, to czy nie będą próbowali zabronić nam inwestowania?

— Przecież to paranoja — odezwała się Leisha.

— Wcale nie — zaprzeczyła Jeanine. — Leisho, ty żyjesz pod kloszem.

— Chodzi ci o to, że stale byłam pod ochroną ojca i jego pieniędzy — rzuciła Leisha.

Nikt się nawet nie skrzywił. Wszyscy tutaj otwarcie stawiali czoło faktom, nie uznając mglistych aluzji. Te należały do sfery snów.

— Tak — potwierdziła Jeanine. — Twój ojciec musi być świetnym gościem. Wychował cię w wierze, że nie wolno krępować indywidualnego rozwoju. Jezu Chryste, on jest przecież jagaistą. W porządku. Jeśli chodzi o ciebie — dodała bez cienia sarkazmu. — Ale świat na ogół wygląda zupełnie inaczej. Oni nas nienawidzą.

— To za mocno powiedziane — wtrąciła Carol. — Nie nienawidzą.

— Być może — zgodziła się Jeanine. — Ale są inni niż my. Jesteśmy lepsi, więc czują do nas całkiem naturalną niechęć.

— Nie wiem, co w tym naturalnego — odezwał się Tony. — A może bardziej naturalny byłby podziw dla tego, co lepsze? My przecież podziwiamy lepszych od siebie. Czy zazdrościmy geniuszu Kenzo Yagai? Albo Nelsonowi Wade, temu lekarzowi? Albo Catherine Raduski?

— Nie zazdrościmy, bo tak naprawdę jesteśmy od nich lepsi — podsumował Richard.

— Powinniśmy stworzyć własne społeczeństwo — oznajmił Tony. — Dlaczego mamy pozwalać, żeby ich regulacje prawne ograniczały nasz naturalny rozwój? Dlaczego Jeanine nie wolno zmierzyć się z nimi na lodzie, dlaczego Jack nie może inwestować na takich samych warunkach co oni? Tylko dlatego, że nie śpią? Niektórzy z tamtych są bardziej inteligentni od reszty. Inni mają więcej wytrwałości. A my mamy większą zdolność koncentracji, lepszą równowagę biochemiczną i więcej czasu. Nie wszystkich Pan Bóg stworzył równymi.

— Bądź fair, Tony — wtrąciła Jeanine. — Nikomu niczego jeszcze nie zabroniono.

— Ale zabronią.

— Czekajcie — odezwała się Leisha. Cała ta rozmowa ogromnie ją zmartwiła. — Chcę powiedzieć, że zgadzam się, iż pod wieloma względami jesteśmy lepsi. Ale twój cytat był wyrwany z kontekstu, Tony. Deklaracja mówi o prawach i podziale władzy. A to znaczy, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Tak samo jak wszyscy inni nie mamy prawa tworzyć odrębnej społeczności ani też nie jesteśmy wyłączeni spod praw obowiązujących w społeczeństwie. Nie można mówić o swobodnym handlu owocami własnej pracy, jeżeli nie wszyscy będą przestrzegać kontraktu.

Richard uścisnął jej dłoń.

— Mówisz jak prawdziwy jagaista.

— Jak dla mnie, dosyć już tych intelektualnych dyskusji — roześmiała się Carol. — Od kilku godzin wałkujemy wciąż to samo. Na litość boską, jesteśmy na plaży. Kto idzie popływać?

— Ja — zgłosiła się Jeanine. — Chodź, Jack.

Wszyscy wstali i otrzepali z piasku kostiumy kąpielowe. Richard ciągnąc Leishę za rękę zmusił ją do wstania. Ale nim pobiegli w stronę wody, Tony dotknął szczupłą dłonią ramienia Leishy.

— Jeszcze jedno pytanie, Leisho. Tylko do przemyślenia. Jeżeli osiągamy lepsze wyniki niż większość Śpiących, jeżeli handlujemy z nimi tylko wtedy, gdy jest to wzajemnie korzystne, i jeżeli nie robimy różnic między silniejszymi i słabszymi — to jakie mamy zobowiązania wobec tych, którzy nie mają dla nas nic na wymianę? I tak będziemy musieli dawać więcej niż otrzymamy — czy należy dawać także wtedy, kiedy nic się nie dostaje w zamian? Czy do nas należy troska o wszystkich upośledzonych, niedorozwiniętych, chorych, leniwych i pozbawionych inicjatywy, czy im także musimy oddawać owoce własnej pracy?

— A czy jest to obowiązkiem Śpiących?

— Kenzo Yagai powiedziałby, że nie. A jest Śpiącym.

— Powiedziałby, że skorzystają z dobrodziejstw wymiany kontraktowej, nawet kiedy nie biorą w niej bezpośredniego udziału. Przecież cały świat skorzystał na tym, że zaczęliśmy stosować energię Y.

— Chodźcie wreszcie! — zawołała Jeanine. — Leisho, oni mnie topią! Jack, w tej chwili przestań! Leisho, na pomoc!

Leisha roześmiała się. Kiedy wyciągała rękę, żeby chwycić Jeanine, obrzuciła krótkim spojrzeniem twarze Richarda i Tony’ego: na pierwszej ujrzała nieskrywane pożądanie, na drugiej gniew. Tony był na nią zły. Ale o co? Cóż takiego powiedziała, przecież przemawiała w obronie godności i wolnego handlu?

W tej samej chwili Jack ochlapał ją wodą, Carol jemu z kolei sprawiła ciepły prysznic, a tuż obok Leishy znalazł się Richard i śmiejąc się oplótł ją ramionami.

Kiedy udało jej się otrzeć zalane wodą oczy, Tony’ego już nie było.

* * *

Dochodziła północ.

— OK — odezwała się Carol. — Kto zaczyna?

Na porośniętej jeżynami polance sześcioro nastolatków wymieniło spojrzenia. Przenośna lampka na energię Y, przykręcona dla zachowania nastroju, rzucała niesamowity blask na ich twarze i długie, gołe nogi. Rosnące wokół polanki drzewa zwartą ścianą oddzielały ich od budynków posiadłości Camdena. Było gorąco. Sierpniowe powietrze wisiało nad głowami ciężko i posępnie. W głosowaniu ustalili, że nie przyniosą klimatyzatora. To miał być powrót do tego, co prymitywne i niebezpieczne.

Sześć par oczu gapiło się na szklankę w dłoni Carol.

— No, szybciej — zniecierpliwiła się. — Kto chce się napić? — Jej głos brzmiał beztrosko, przesadnie dziarsko. — Wystarczająco się namęczyłam, żeby to zdobyć.

— A jak właściwie ci się to udało? — zainteresował się Richard, jedyny obok Tony’ego, który nie miał żadnych wpływowych krewnych ani większych pieniędzy. — Na dodatek w takiej postaci, żeby dało się pić?

— Jennifer to zdobyła — odrzekła Carol, a pięć spojrzeń powędrowało w stronę Jennifer Sharifi, która, mimo że przebywała z wizytą u rodziny Carol całe dwa tygodnie, nadal wprawiała ich w zakłopotanie. Była urodzoną w Ameryce córką hollywoodzkiej gwiazdy filmowej i arabskiego księcia, który chciał założyć bezsenną dynastię. Gwiazda filmowa była teraz starzejącą się narkomanką, zaś książę, który w porę przeniósł swe udziały w nafcie na produkcję energii Y, już nie żył. Jennifer Sharifi była o wiele bogatsza nawet niż Leisha i o wiele od niej sprytniejsza w załatwianiu różnych spraw. Szklanka zawierała interleukin-1, pobudzacz systemu immunologicznego, jedną z wielu substancji, których efektem ubocznym był głęboki i natychmiastowy sen.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Hiszpańscy żebracy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Hiszpańscy żebracy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Hiszpańscy żebracy»

Обсуждение, отзывы о книге «Hiszpańscy żebracy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x