Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Niezły system selekcji. Jeśli chce się wyhodować najszybsze i najwytrzymalsze okazy.

— Miejmy nadzieję, że tego nie zobaczymy. Te diabły pojawiają się wtedy tysiącami. Naprawdę zasłaniają niebo i są zupełnie oszalałe.

Lawler pokazał otarcie na policzku.

— Wyobrażam sobie. Zderzyłem się w ubiegłym tygodniu z jednym osobnikiem.

— Jak dużym? — powiedział Kinverson bez zainteresowania.

— Może piętnastocentymetrowym.

— Masz szczęście, że był tak mały — powiedział Kinverson. — Zdarzają się naprawdę duże okazy.

Za bardzo żyjesz przeszłością, doktorze, powiedziała Pilya. Lecz jakże mogło być inaczej? Przeszłość żyła w nim. Nie tylko Ziemia, to odległe i mityczne miejsce, ale Sorve, szczególnie Sorve, gdzie złożono w jedną całość jego ciało i krew, rozum i duszę. Przeszłość trwała w nim przez cały czas. Teraz również, gdy tak stał przy nadburciu, przyglądając się dziwom Morza Żółtego.

Miał dziesięć lat i dziadek zawołał go do swojej chaty.

Trzy lata wcześniej dziadek zakończył praktykę lekarską i całymi dniami spacerował wzdłuż falochronu, a był cały skurczony i miał żółtawą cerę, tak że wszyscy wiedzieli, że nie zostało mu wiele życia. Był stary, tak stary, że pamiętał nawet niektórych osadników z pierwszej generacji, nawę swojego dziadka, Harry'ego Lawlera, Założyciela.

— Mam coś dla ciebie, chłopcze — powiedział dziadek. — Chodź tutaj. Podejdź bliżej. Widzisz tamtą półkę, Valben? Tę, na której są rzeczy z Ziemi? Przynieś mi je.

Leżały tam cztery przedmioty z Ziemi, dwa płaskie, okrągłe i metalowe, jeden duży z zardzewiałego metalu oraz kawałek malowanej porcelany. Kiedyś było ich sześć, ale pozostałe dwa, niewielka statuetka i kawałek chropowatego kamienia, znajdowały się teraz w chacie ojca Valbena. Dziadek już zaczął rozdawać swój dobytek.

— Patrz, chłopcze — powiedział dziadek. — Chcę, żebyś to wziął. Należało do mojego dziadka Harry'ego, który otrzymał to od swojego dziadka, który z kolei zabrał to ze sobą z Ziemi, kiedy wyruszył w kosmos. A teraz należy do ciebie. — I wręczył mu kawałek porcelany pomalowany na pomarańczowo i czarno.

— Nie dla mojego ojca? Nie dla mojego brata?

— To dla ciebie — powtórzył dziadek. — Abyś pamiętał o Ziemi. I żebyś pamiętał o mnie. Będziesz uważał, aby tego nie zgubić? Ponieważ to jedyne przedmioty z Ziemi, jakie posiadamy, a jeśli je zgubimy, nie dostaniemy żadnych innych. Proszę. Proszę — wcisnął prezent w dłoń Valbena. — To pochodzi z Grecji. Może należała do Sokratesa lub Platona. A teraz jest twoja.

Wtedy ostatni raz rozmawiał z dziadkiem.

Później miesiącami zawsze nosił przy sobie ten kawałek malowanej porcelany. A kiedy pocierał jej wyszczerbioną powierzchnię o nierównych krawędziach, wydawało mu się, że Ziemia znów ożywa w jego dłoniach, że z tego kawałka porcelany mówi do niego sam Sokrates albo Platon. Kimkolwiek byli.

Miał piętnaście lat. Jego brat Coirey, który uciekł na morze, przyjechał do domu w odwiedziny. Coirey był o dziewięć lat starszy od niego, najstarszy z braci, których było trzech; lecz średni, młody Bernat zmarł tak dawno, że Valben prawie go nie pamiętał. Coirey miał pewnego dnia zostać następnym lekarzem wyspy, ale nie był zainteresowany leczeniem. Leczenie przywiązałoby go do pojedynczej wyspy. Morze, morze i jeszcze raz morze było tym, czego chciał Coirey. Tak więc uciekł na morze, a listy od niego przychodziły z miejsc, które dla Valbena były tylko nazwami: Velmise, Sembilor, Thetopal i Meisa Meisanda; a teraz sam Coirey był tutaj, tylko na krótką chwilę, zatrzymując się na Sorve w drodze do miejsca zwanego Simbalimak, na morzu znanym jako Morze Lazurowe, które było tak daleko, że wydawało się to na innym świecie.

Valben nie widział go od czterech lat. Nie wiedział, czego oczekiwać. Mężczyzna, który wszedł, miał taką samą twarz jak jego ojciec, twarz, którą on też zaczynał mieć, twarz o wyrazistych rysach, mocnej szczęce, długim i prostym nosie; lecz był tak spalony przez słońce i wiatr, że jego skóra wyglądała jak kawałek starej skóry rugfish, a na jednym policzku ślad długiego cięcia — sinawą bliznę zaczynającą się pod okiem, a kończącą przy kąciku ust.

— Dostała mnie mięsna ryba — powiedział — ale ja też ją dostałem. — Szturchnął pięścią w ramię Valbena — Hej, jesteś duży! Prawie taki duży jak ja. Tylko lżejszy. Musisz nabrać ciała. — Coirey mrugnął do niego. Przyjedź kiedyś na Meisa Meisanda. Tam znają się na jedzeniu. Codziennie jest uczta. A kobiety! Co za kobiety, chłopcze… — Zmarszczył brwi i powiedział: — Oglądasz się już za kobietami, prawda? Jasne, że tak. Zgadza się? Zgadza. Co ty na to, Val? Kiedy wrócę z Simbalimak, czy wybierzesz się ze mną na wycieczkę do Meisa Meisanda?

— Wiesz, że nie ruszę się stąd, Coirey. Muszę się uczyć.

— Uczyć?

— Ojciec uczy mnie leczenia.

— Och, tak. Tak. Zapomniałem. Będziesz następnym Doktorem Lawlerem. Jednak możesz wypłynąć ze mną na Amorze na krótko, prawda?

— Nie — powiedział Valben. — Nie mogę.

I wtedy zrozumiał, dlaczego dziadek dał ten mały kawałek porcelany z Ziemi jemu, a nie jego starszemu bratu Coireyowi.

Jego brat nigdy więcej nie powrócił na Sorve.

Miał siedemnaście lat i był pochłonięty studiami medycznymi.

— Najwyższy czas, abyś wykonał ze mną autopsję, Val — powiedział ojciec. — Jak dotąd wszystko pozostaje dla ciebie teorią. Jednak wcześniej czy później musisz dowiedzieć się, co jest wewnątrz opakowania.

— Może powinniśmy poczekać, aż ukończę lekcje anatomii — odpowiedział. — Tak, abym miał lepszy pogląd na to, co widzę.

— To najlepsza z możliwych lekcja anatomii — posiedział ojciec.

Zabrał go do środka, do salki operacyjnej, gdzie na stole pod lekkim kocem z sałaty wodnej ktoś leżał. Ojciec odsunął koc i Valben zobaczył, że była to stara kobieta o siwych włosach i zwiotczałych piersiach, które opadały w kierunku pach; a chwilę później zdał sobie sprawę, że ją zna, że patrzy na matkę Bambera Cadrella, Samarę, żonę Marinusa. To oczywiste, że ją znał, pomyślał: na wyspie było tylko sześćdziesięcioro ludzi, jak więc którykolwiek z nich mógł być mu obcy? A jednak — żona Marinusa, matka Bambera — naga, leżąca martwa na chirurgicznym stole…

— Zmarła dziś rano, bardzo szybko, po prostu upadła w swojej chacie. Marinus przyniósł ją tutaj. Prawdopodobnie był to atak serca, ale chciałbym mieć pewność, a ty również powinieneś to zobaczyć. — Ojciec podniósł skrzynkę narzędzi chirurgicznych. Potem powiedział miękko: — Mnie również nie podobała się moja pierwsza autopsja. Jednak tak trzeba, Valben. Musisz wiedzieć, jak wygląda wątroba, śledziona, płuca i serce, nie nauczysz się czytając o nich. A my nie dostaniemy tutaj wielu ciał, na których możemy pracować. To okazja, której nie pozwolę ci przepuścić.

Wybrał skalpel, pokazując Valbenowi prawidłowy chwyt, i wykonał pierwsze cięcie. A potem zaczął odsłaniać sekrety ciała Samary Cadrell.

Na początku było źle, bardzo źle.

Potem odkrył, że może to znieść, że oswaja się z okropnością i bierze udział w tym krwawym pogwałceniu sanktuarium ciała.

A po pewnym czasie zaczęło go to fascynować; kiedy udało mu się zapomnieć, że to kobieta, którą znał przez całe życie, i zaczął myśleć o niej tylko jako o układzie organów wewnętrznych różnych kolorów, kształtów i budowy.

Jednak tej nocy, kiedy skończył ostatnie badanie i znalazł się za rezerwuarem z Bodą Thalheim i gładził dłońmi jej gładki, płaski brzuch, nie mógł powstrzymać myśli, że za tym napiętym bębnem pięknej, smagłej skóry znajdują się również zespoły organów wewnętrzych różnego koloru, kształtu i budowy, bardzo podobne do tych, które widział po południu, lśniące zwoje jelit i cała reszta, a wewnątrz tych twardych, okrągłych piersi są gruczoły wewnętrzne niewiele różniące się od tych wewnątrz obwisłych piersi Samary Cadrell, które ojciec zademonstrował mu kilka godzin wcześniej szybkimi ruchami skalpela. I zdjął ręce z gładkiego ciała Body, jakby pod wpływem jego pieszczot zamieniło się w ciało Samary.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.