Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Hilary była osłabiona, ale mówiła do rzeczy i zdała mi relację z tego, co widziała podczas bombardowania.

Po tym, jak zostawiła mnie na plaży, ruszyła jak najszybciej przez las. Mimo to nie była bliżej niż milę od obozu, kiedy nadleciał messerschmitt.

— Zobaczyłam, jak bomba spada w powietrzu — szepnęła. — Ze sposobu, w jaki się żarzyła domyśliłam się, że skonstruowano ją z karolinu. Nigdy dotąd nie widziałam takiej, ale słyszałam o niej. Pomyślałam, że ze mną koniec. Zamarłam w bezruchu jak królik — lub głupiec — a kiedy odzyskałam świadomość, wiedziałam, że nie mam czasu ani paść na ziemię, ani schować się za drzewami. Zakryłam twarz rękami...

Błysk był nieludzko oślepiający.

— Światłość przypaliła mi ciało... To było jak otwarcie drzwi do piekieł... Poczułam, że moje policzki się topią, a kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że czubek mojego nosa płonie jak świeczka... To było niezwykłe...

Zaczęła kaszleć.

Potem nadszedł wstrząs — „jak powiew huraganu” — i została ciśnięta do tyłu. Poturlała się po podłożu lasu, aż zderzyła się z twardą powierzchnią — prawdopodobnie pniem drzewa — i na pewien czas straciła przytomność.

Kiedy przyszła do siebie, słup purpurowo-fioletowego płomienia wznosił się jak wyrastający z lasu demon, któremu towarzyszyły smugi stopionej ziemi i pary. Otaczające ją drzewa były strzaskane i popalone, choć — szczęśliwym trafem — ona sama znajdowała się na tyle daleko od epicentrum, by uniknąć największej siły zniszczenia i nie odniosła dalszych obrażeń wskutek spadających gałęzi lub innych odłamków.

Dotknęła nosa i zapamiętała tylko otępiałą ciekawość, kiedy zobaczyła w ręce jego dużą część.

— Ale nie czułam żadnego bólu... To bardzo dziwne. Choć — dodała ponuro — wkrótce zostało mi to skompensowane z nawiązką...

Słuchałem tego w milczeniu połączonym z grozą, podczas gdy w wyobraźni widziałem żywy obraz szczupłej, dość niezgrabnej dziewczyny, z którą wyławiałem małże zaledwie kilka godzin przed tym strasznym wydarzeniem.

Hilary myślała, że zasnęła. Gdy odzyskała świadomość, w lesie panowała znacznie większa ciemność — pierwsze płomienie przygasły — i nie wiadomo czemu odczuwała mniejszy ból. Zastanawiała się, czy czasem jej nerwy nie zostały uszkodzone.

Osłabiona wskutek wielkiego pragnienia, dokonała ogromnego wysiłku, wstała i zbliżyła się do epicentrum wybuchu.

— Pamiętam żar spowodowany nieustanną eksplozją karolinu, ten nieziemski fiolet, który robił się coraz jaśniejszy, gdy mijałam drzewa... Upał wzrastał i zastanawiałam się, jak blisko zdołam podejść, nim będę musiała się wycofać.

Dotarła do skraju otwartej przestrzeni wokół zaparkowanych molochów.

— Blask z ogniowego dołu karolinu był tak oślepiający, że ledwie cokolwiek widziałam i rozlegał się ryk przypominający odgłos wodospadu — powiedziała. — Bomba spadła w sam środek naszego obozu. Ten Niemiec miał niezłego cela. To przypominało mały wulkan, z którego buchają dym i płomienie.

— Nasz obóz jest zrównany z ziemią i spalony — ciągnęła — a większość wyposażenia i zapasów zniszczona. Nawet molochy zostały roztrzaskane na kawałki. Z czterech pozostał tylko jeden, który zachował swój kształt, ale i tak został wypalony w środku. Pozostałe są rozwalone, przewrócone jak zabawki i zwęglone. Nie widziałam żadnych ludzi. Chyba spodziewałam się... — zawahała się na moment — ... strasznych widoków. Tak, spodziewałam się strasznych widoków. Ale nie pozostało po nich nic. Z wyjątkiem jednej rzeczy... bardzo dziwnej rzeczy. — Położyła rękę na moim ramieniu; ogień strawił ją do kości. — Na kadłubie tego jednego ocalałego molocha większość farby utworzyła pęcherze, z wyjątkiem jednego miejsca, gdzie pozostała plama przypominająca cień kucającego człowieka. — Spojrzała na mnie oczami błyszczącymi na zniszczonej twarzy. — Czy pan to rozumie? To był cień żołnierza... Nie wiem, kto to. był... Żołnierza pochwyconego w chwili wybuchu tak olbrzymiego, że jego ciało wyparowało, a kości zostały rozrzucone. A jednak cień na farbie pozostał. — Mówiła spokojnym, beznamiętnym tonem, ale jej oczy były pełne łez. — Czy to nie dziwne?

Przez pewien czas Hilary chodziła chwiejnym krokiem po obrzeżu obozowiska. Przekonana, że już nie znajdzie tam żywych ludzi, zamierzała choćby poszukać zapasów. Jej myśli były rozproszone i zagmatwane, a ból tak dotkliwy, że groziło to załamaniem nerwowym. Zdeformowanymi rękami nie potrafiła metodycznie przeszukać zwęglonych resztek obozowiska.

Odeszła więc, zamierzając dotrzeć do morza.

Potem prawie w ogóle nie pamiętała przeprawy przez las. Brnęła przez całą noc, a jednak przebyła tak niewielką odległość od miejsca wybuchu, że domyśliłem się, iż musiała chodzić w kółko, dopóki nie znalazłem jej wraz z Stubbinsem.

14. OCALENI

Wraz ze Stubbinsem postanowiliśmy, że najlepiej będzie, jeśli zabierzemy Hilary do lasu, z dala od szkodliwego promieniowania karolinu, i zaniesiemy ją do naszego obozowiska na plaży, gdzie pomysłowy Nebogipfel może znajdzie jakiś sposób, by przynieść jej ulgę. Jednakże Hilary nie miała sił, by dalej iść. Skleciliśmy na poczekaniu nosze, tworząc je z dwóch prostych, opadłych gałęzi, które połączyliśmy moimi spodniami i koszulą Stubbinsa. Uważając na jej pokryte pęcherzami ciało, umieściliśmy Hilary na tej prowizorycznej konstrukcji. Krzyknęła, kiedy ją podnieśliśmy, ale z chwilą, gdy posadziliśmy ją na noszach, odczuła ulgę.

Ruszyliśmy z powrotem przez las, zmierzając w kierunku plaży. Stubbins szedł przede mną i niebawem zobaczyłem krople potu oraz plamy brudu na jego gołych, kościstych plecach. Potykał się w półmroku spalonego lasu, a liany i niskie gałęzie uderzały go w nie osłoniętą twarz, ale nie narzekał i wytrwale trzymał nosze. Jeżeli chodzi o mnie, to zataczałem się, ubrany jedynie w krótkie kalesony, i wkrótce moje siły się wyczerpały, a zwiotczałe mięśnie zaczęły mocno drżeć. Czasami myślałem, że nie zdołam unieść nogi i wykonać następnego kroku lub utrzymać szorstkich drążków w sztywniejących rękach. Widząc jednak niezłomny upór idącego przede mną Stubbinsa, usiłowałem ukryć zmęczenie i dotrzymywać mu kroku.

Hilary leżała półprzytomna. Jej ręce i nogi konwulsyjnie drgały, a z ust wydobywały się bełkotliwe krzyki, kiedy ból atakował jej układ nerwowy.

Po dotarciu do wybrzeża położyliśmy Hilary w cieniu lasu. Stubbins uniósł jej głowę jedną ręką i dał jej pić. Był niezdarny, ale postępował z podświadomą delikatnością i wrażliwością, które zrekompensowały jego wrodzone ograniczenia wynikające z nieproporcjonalnej budowy ciała. Wydawało mi się, że wkłada całe swoje serce w te proste czynności mające pomóc Hilary. Uznałem, że Stubbins jest zasadniczo dobrym, życzliwym człowiekiem i przyjąłem, że jego troskliwa opieka nad Hilary umotywowana jest w dużym stopniu po prostu zwyczajną litością. Ale zobaczyłem też, że biedny Stubbins nie zniósłby sytuacji, gdyby się okazało, iż sam przeżył — tylko dzięki temu, że szczęśliwym trafem podczas katastrofy wykonywał zadanie z dala od obozu — natomiast wszyscy jego towarzysze zginęli. Przewidywałem, że wiele pozostałych dni poświęci podobnym aktom skruchy.

Zrobiwszy co w naszej mocy, podnieśliśmy nosze i ruszyliśmy w dalszą drogę plażą. Prawie nadzy, pokryci skorupą sadzy i popiołu ze spalonego lasu, niosąc zmaltretowane ciało Hilary Bond, stąpaliśmy po twardszym, wilgotnym podłożu na skraju morza. Chłodny, wilgotny piasek wchodził nam między palce u nóg, a drobne fale słonej wody obmywały nasze golenie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.