John Varley - Tytan

Здесь есть возможность читать онлайн «John Varley - Tytan» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1992, ISBN: 1992, Издательство: Rebis, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tytan: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tytan»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Bliżej nieokreslona przyszłość. Kilkuosobowa załoga statku badawczego dryfującego w pobliżu Saturna zauważa tajemniczy obiekt. Wzięty z początku za naturalnego satelitę, okazuje się on machiną skonstruowaną przez inteligentną formę życia. Niezwykłość ciała polega na tym, iż jest ono okrągłe, wydrążone w środku, a siłę grawitacji zastępuje siła odśrodkowa ruchu obrotowego. Zamieszkiwane jest wnętrze konstrukcji, a nie jej powierzchnia. W czasie przelotu obiekt „ożywa”, wchłaniając statek wraz z załogą. Po jakimś czasie ludzie budzą się nadzy, w nieznanym świecie, pośród obcych, nie zawsze przyjaznych istot i podejmują próbę wydostania się z niego.

Tytan — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tytan», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Proszę, wybacz mi. Moja zadnia matka mówi mi, że muszę się nauczyć taktu. Mam tylko… — zaśpiewała liczbę dwadzieścia siedem i słowo oznaczające czas, którego Cirocco nie mogła zrozumieć — i muszę jeszcze wiele się nauczyć oprócz tego, co wyniosłam z łona matki.

— Rozumiem — zaśpiewała Cirocco, chociaż wcale tak nie było. — Musimy być dla was czymś dziwnym, tak jak wy wydajecie się dziwni dla nas.

— Czyżby? — Tonacja jej pieśni zdradzała, że było to dla niej coś nowego.

— Komuś, kto nigdy nie widział waszego rodzaju.

— Musi być tak, jak mówisz. Jeżeli jednak nigdy jeszcze nie widziałaś Tytanii, skądże właściwie wzięłaś się na wielkim kole świata?

Cirocco była zaskoczona sposobem, w jaki jej umysł tłumaczył pieśń C-dur. Kiedy usłyszała nuty składające się na słowo „skądże”, zrozumiała, przypominając sobie alternatywne tłumaczenie dwutonowego wyrazu, że C-dur mówiła uprzejmym, formalnym językiem i używała intonacji zarezerwowanych dla młodszych rozmawiających ze starszymi. Przerzuciła się na chromatyczne tony trybu rozkazującego.

— W ogóle nie jesteśmy z koła. Poza ścianami świata jest większe miejsce, którego nie widzicie…

— Och! Jesteście z Ziemi!

Nie powiedziała „Ziemia”, tak samo zresztą, jak nie nazwała się „Tytanią”. Ale chodziło jej o trzecią planetę od słońca, i fakt, że mówią o Ziemi, niepomiernie zaskoczył Cirocco. C-dur mówiła dalej, a jej postawa znów uległa zmianie. Wyraźnie się ożywiła, a jej uszy, gdyby były odrobinę większe, na pewno zaczęłyby łopotać w powietrzu.

— Czuję się zmieszana — zaśpiewała. — Myślałam, że Ziemia była bajką dla dzieci do opowiadania przy ognisku. Myślałam też, że Ziemianie przypominają Tytanie.

Świeżo nastrojone ucho Cirocco wytężyło się przy ostatnim słowie. Zastanawiała się, czy można je przetłumaczyć jako „ludzie”. Na zasadzie „my, ludzie i wy, barbarzyńcy”. Brak jednak było takiego szowinistycznego podtekstu. Tamta mówiła o swoim gatunku jako jednym z wielu na Gai.

— Jesteśmy tu pierwsi — zaśpiewała Cirocco. — Jestem zaskoczona, że słyszeliście o nas, bo my o was aż do teraz nie wiedzieliśmy niczego.

— To wy nie opiewacie naszych wielkich czynów, jak my opiewamy wasze?

— Obawiam się, że nie.

C-dur spojrzała przez ramię. Na szczycie urwiska stała teraz inna Tytania. Wyglądem bardzo przypominała C-dur, z pewną kłopotliwą różnicą…

— To jest B-moll… — zaśpiewała C-dur, a potem w poczuciu winy przeszła z powrotem na formalny sposób wyrażania się.

— Zanim tu będzie, chciałabym zadać pewne pytanie, które dręczy mnie od momentu, kiedy was ujrzałam.

— Nie musisz mnie traktować jak starszą — zaśpiewała Cirocco. — Możesz być starsza ode mnie.

— O nie. Według czasu ziemskiego mam tylko trzy lata. Chciałabym wiedzieć, i mara nadzieję, że to pytanie nie będzie zuchwałe, jak udaje się wam stać tak długo i się nie przewrócić?

Rozdział 14

Kiedy dołączyła do nich druga Tytania, niepokojąca różnica anatomii, którą Cirocco zauważyła wcześniej, stała się zupełnie jasna i jeszcze bardziej krępująca. Pomiędzy przednimi nogami, tam gdzie C-dur miała kępę włosów, B-moll miał zupełnie ludzkiego penisa.

— Święty Boże — szepnęła Gaby, trącając Cirocco łokciem.

— Bądźże cicho! — syknęła Cirocco. — Działasz mi na nerwy.

— Ty i nerwy! A co ja mam zrobić? Nie rozumiem ani jednej nuty z twojego śpiewania. Ale to jest ładne, Rocky. Śpiewasz naprawdę ładnie.

Jeśli nie liczyć tych męskich genitaliów z przodu, B-moll był niemal identyczny jak C-dur. Oboje mieli sterczące stożkowate piersi i bezwłosą, bladą skórę. Obie twarze przypominały twarze kobiece, były szerokouste i pozbawione zarostu. Malunek na ciele B-molla był obfitszy, a we włosach miał więcej kwiatów. Oprócz tego i penisa na dobrą sprawę wszystko było u nich identyczne.

Z fałdy skóry na wysokości brakującego pępka wystawał mu koniec drewnianego fletu. Najwyraźniej fałda stanowiła coś w rodzaju kangurzej torby.

B-moll postąpił naprzód i wyciągnął rękę. Cirocco zrobiła krok w tył, a B-moll ruszył szybko i położył jej ręce na ramionach. W pierwszej chwili się przestraszyła, ale później uświadomiła sobie, że on po prostu podziela obawy C-dur. Myślał, że padnie do tyłu, i chciał tylko pomóc jej utrzymać równowagę.

— W porządku — zaśpiewała nerwowo. — Mogę stać o własnych siłach. — Jego ręce były duże, ale absolutnie ludzkie. Dotykanie go sprawiało niesamowite wrażenie. To zupełnie co innego widzieć nierealną postać, a coś innego czuć pod palcami ciepło jej ciała. W tym momencie uzmysłowiła sobie, że jest to pierwszy kontakt ludzkości z obcymi istotami myślącymi. Pachniał cynamonem i jabłkami.

— Uzdrowiciel wkrótce przybędzie — zaśpiewał pieśń jak równy z równym, chociaż ułożoną w formalnym trybie. — A tymczasem, czy nie jesteście głodne?

— Sami moglibyśmy zaoferować wam żywność — zaśpiewała Cirocco — ale prawdę mówiąc skończyły nam się zapasy.

— A moja przednia siostra niczego wam nie zaproponowała? — B-moll obrzucił C-dur karcącym spojrzeniem, a ta zwiesiła głowę. — Jest ciekawska i impulsywna, ale z myśleniem jest u niej gorzej. Wybaczcie jej, proszę. — Słowa, których użył dla określenia swoich związków z C-dur, były złożone. Cirocco znała słownictwo, ale nie mogła zrozumieć wszystkich odniesień.

— Była bardzo uprzejma.

— Jej zadniej matce przyjemnie będzie to usłyszeć. Czy dołączycie do nas? Nie wiem, jaki rodzaj pożywienia wolicie, ale jeżeli tylko mamy coś, co przypadnie wam do gustu — częstujcie się.

Sięgnął do swojej torby — tej zwykłej, przytroczonej w pasie, skórzanej, a nie kangurzej — i wyciągnął coś dużego, czerwonawo-brązowego, co przypominało wędzoną szynkę. Operował tym jak indyczą nóżką. Tytanie siadły, zgrabnie i bez trudu składając swe nogi, więc Cirocco i Gaby również usiadły, co Tytanie obserwowały ze szczerym zainteresowaniem.

Kawał mięsa krążył dookoła. C-dur przyniosła kilka tuzinów zielonych jabłek. Tytanie po prostu wkładały je sobie do ust, słychać było chrupnięcie, a następnie połykały.

Gaby krzywo popatrywała na owoce. Zmarszczyła brwi, kiedy Cirocco skosztowała jeden. Smakował jak zielone jabłko. Był biały w środku, soczysty i miał małe brązowe nasionka.

— Opiszemy sobie to wszystko później — powiedziała Cirocco.

— Nie miałabym nic przeciwko kilku odpowiedziom już teraz — odparła Gaby. — Nikt nam nie uwierzy, że siedziałyśmy sobie w kółko i jadłyśmy cholerne renety z pomalowanymi centaurami. C-dur zaśmiała się.

— Ta, którą nazywasz Gabi, śpiewa pieśń entuzjazmu.

— Czy ona mówi do mnie?

— Podoba jej się twoja pieśń.

Gaby uśmiechnęła się głupawo.

— To, co od ciebie usłyszałam, nie przypominało zbytnio Wagnera. W jaki sposób ich rozumiesz? A ich wygląd? Słyszałam o równoległej ewolucji, ale od pasa w górę? Że w jakiś sposób są to istoty człowiekowate, w to mogę uwierzyć. Byłam przygotowana na wszystko, począwszy od wielkich bąbli galarety, a na ogromnych pająkach skończywszy. Ale… oni za bardzo przypominają nas.

— A jednak większość ich cech wcale nas nie przypomina.

— Racja — powiedziała Gaby, znowu podnosząc głos. — Popatrz jednak na tę twarz. Zasłoń sobie te ośle uszy. Gęba jest szeroka, oczy wielkie, a nos wygląda tak, jakby biedaczek nastąpił na grabie, ale w sumie mieści się to w jakimś szeroko rozumianym ziemskim standardzie. Spójrz niżej, jeśli się odważysz. — Wzdrygnęła się. — Popatrz tylko na to, a jak powiesz mi, że to nie jest ludzki penis, powiem, że kłamiesz.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tytan»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tytan» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Opzioni
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Czarodziejka
John Varley
John Varley - Titano
John Varley
John Varley - Naciśnij Enter
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
Отзывы о книге «Tytan»

Обсуждение, отзывы о книге «Tytan» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.