Robert Silverberg - Stochastyk

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Stochastyk» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Gdańsk, Год выпуска: 1993, ISBN: 1993, Издательство: Gold, RYT, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Stochastyk: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Stochastyk»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Kiedy przeszłość krzyżuje się z przyszłością…
Nowy York. Ostatnie miesiące XX wieku. Lew Nicholas — ekspert w dziedzinie prognozowania przyszłości — osiągnął pozycję szarej eminencji, „twórcy królów”, człowieka, który mógłby doprowadzić Paula Quinna do Białego Domu w roku 2004.

Stochastyk — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Stochastyk», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Dokładnie według scenariusza. Nie pytając, dlaczego. Miliony dolarów. Co pan zrobił z tymi pieniędzmi?

— Wykorzystałem je zgodnie z tym, co widziałem. Część z nich oddałem organizacjom charytatywnym, uniwersytetom i politykom.

— Wedle własnych preferencji czy wedle widzianej przez pana struktury wydarzeń?

— Ja nie mam żadnych preferencji — powiedział spokojnie Carvajal.

— A pozostały majątek?

— Jest w bankach. Co niby miałbym z nim zrobić? Pieniądze nie miały dla mnie nigdy żadnej wartości, są, jak pan powiedział, bez znaczenia. Milion dolarów, pięć milionów, dziesięć: to tylko słowa. — W jego głos wkradła się teraz nuta smutku. — Co w ogóle ma znaczenie? Co to znaczy znaczenie? Odgrywamy po prostu swój scenariusz, panie Nichols. Napije się pan jeszcze wody?

— Tak, proszę — powiedziałem i milioner ponownie napełnił mi szklankę.

Czułem zawroty głowy. Przyszedłem po odpowiedzi i otrzymałem ich kilkanaście, lecz każda z nich wywoływała kolejne pytania, na które Carvajal chętnie odpowiadał, choć tylko dlatego, że odpowiedział już na nie kiedyś w wizjach dzisiejszego dnia. Rozmawiając z Carvajalem ślizgałem się pomiędzy przyszłymi i teraźniejszymi czasami gramatycznymi, gubiłem się w syntaktycznym labiryncie poszatkowanego czasu i bezładnych sekwencji wydarzeń. On natomiast zachowywał całkowity spokój, siedział niemal w bezruchu, mówił beznamiętnym i niekiedy prawie niesłyszalnym głosem, a jego twarz pozbawiona była właściwie wyrazu, posiadała jedynie ów swoisty, dziwny, zniszczony wygląd. Tak, właśnie zniszczony. Carvajal mógłby być równie dobrze zmartwychwstałym trupem albo robotem. Żył zamkniętym, predestynowanym, całkowicie zaprogramowanym życiem, nie pytając nigdy o motywy własnych działań, po prostu z dnia na dzień; marionetka dyndająca na linie swej nieuniknionej przyszłości, dryfująca z deterministyczną, egzystencjalną biernością, która dla mnie była niezrozumiała i obca. Przez chwilę zrobiło mi się go żal. Potem przyszło mi do głowy, że moje współczucie kieruje się chyba w niewłaściwym kierunku. Odczułem pokusę egzystencjalnej bierności i jej potężną siłę. Pomyślałem, że życie w świecie uwolnionym od wszelkiej niepewności mogłoby być niezwykle wygodne.

— Myślę, że powinien pan już iść — odezwał się niespodziewanie Carvajal. — Nie przywykłem do długich rozmów i czuję się zmęczony.

— Przepraszam. Nie zamierzałem siedzieć tak długo.

— Proszę mnie nie przepraszać. To, co stało się dzisiaj, odbyło się tak, jak to widziałem. A zatem wszystko jest w porządku.

— Dziękuję, że zechciał pan dobrowolnie tak otwarcie porozmawiać o sobie — powiedziałem.

— Dobrowolnie? — odparł Carvajal z uśmiechem. — Znowu dobrowolnie?

— Brak tego pojęcia w pańskim codziennym słowniku?

— Tak. I mam nadzieję usunąć je z pańskiego. — Carvajal podszedł do drzwi z gestem pożegnania. — Wkrótce porozmawiamy znowu.

— Chętnie.

— Żałuję, że nie mogłem udzielić panu pomocy, jakiej pan oczekiwał. Pańskie pytanie o to, kim będzie Paul Quinn — przykro mi. Odpowiedź pozostaje poza moim zasięgiem i nie posiadam w tej sprawie żadnych informacji. Chodzi o to, że postrzegam jedynie to, co będę postrzegał. Rozumie pan? Postrzegam tylko własne przyszłe postrzeżenia, jak gdybym oglądał przyszłość przez peryskop; a on nie ukazuje mi niczego, co dotyczyłoby przyszłorocznych wyborów. Owszem, znam wiele wydarzeń prowadzących do elekcji, nie znam jednak jej wyniku. Przykro mi.

Przez chwilę przytrzymał mnie za rękę. Przepłynął między nami prąd, wyraźna i nieomal namacalna rzeka kontaktu. Wyczułem w nim ogromne napięcie, spowodowane nie tylko rozmową, lecz również czymś głębszym, walką o podtrzymanie i przedłużenie kontaktu między nami, o dosięgnięcie mojej jaźni na jakimś niezwykle istotnym poziomie istnienia. Uczucie to zaniepokoiło mnie i poruszyło. Trwało zaledwie krótką chwilę, a potem pękło i wpadłem z powrotem w samotność, czując wyraźnie rozdzielającą nas moc. Carvajal uśmiechnął się, dwornie skinął głową, życzył mi bezpiecznego powrotu do domu, po czym wyprowadził mnie na ciemny i wilgotny korytarz.

Dopiero kiedy kilka minut później wsiadałem do samochodu, wszystkie kawałki łamigłówki ułożyły się na swoich miejscach i pojąłem wreszcie, co Carvajal usiłował mi powiedzieć, kiedy staliśmy przy drzwiach. Wtedy dopiero zrozumiałem charakter ostatecznej granicy, rządzącej jego wizjami, czyniącej go bierną marionetką, którą był, odbierającej znaczenie jego wszystkim działaniom. Carvajal widział moment swojej śmierci. Dlatego nie mógł mi powiedzieć, kim będzie następny prezydent. Ale skutki jego wiedzy były znacznie głębsze. Dlatego dryfował przez życie z obojętnym, ślepym posłuszeństwem. Od dziesiątków lat Carvajal żył ze świadomością tego — jak, kiedy i gdzie umrze, z absolutną i niepodważalną pewnością, a owa straszliwa wiedza paraliżowała jego wolę w sposób trudny do pojęcia dla przeciętnego człowieka. Była to moja intuicyjna interpretacja stanu jego ducha, ja zaś zawsze wierzę swoim przeczuciom. Do końca czasu pozostało mu mniej niż siedemnaście miesięcy, a Carvajal płynął ku niemu bez celu i z obojętnością, z całkowitą obojętnością przyjmując oraz odgrywając swój scenariusz.

17

Kręciło mi się w głowie, kiedy wracałem do domu, i jeszcze przez wiele następnych dni. Czułem się odurzony, pijany, upojony przeczuciem nieskończonych możliwości i bezgranicznych przestrzeni. Jak gdybym miał właśnie odkryć jakieś niesamowite źródło energii, ku któremu nieświadomie zmierzałem przez całe życie.

Tym źródłem energii był wizjonerski dar Carvajala.

Udałem się do niego podejrzewając, że jest tym, kim jest, i Carvajal potwierdził moje podejrzenia; ale zrobił także coś więcej. Kiedy skończyliśmy wzajemne testowanie i zabawę, opowiedział mi historię swego życia tak ochoczo, jak gdyby usiłował zwabić mnie w jakiś wspólny związek, oparty na zdolnościach przewidywania, które tak nierówno dzieliliśmy. Był to w końcu człowiek, który żył od dziesięcioleci bez przyjaciół, w celibacie, ukradkiem, potajemnie, jak jakiś odludek po cichu gromadzący grube miliony. Postanowił odszukać mnie w biurze Lombroso, zastawił na mnie pułapkę w postaci trzech dręczących wskazówek, usidlił mnie i wciągnął do swojej nory, odpowiadał chętnie na pytania i wyraził nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Czego Carvajal ode mnie chciał? Jaką wyznaczył mi rolę? Przyjaciela? Zachwyconego widza? Wspólnika? Apostoła?

Spadkobiercy?

Narzucały mi się wszystkie te możliwości. Oszołomił mnie niepohamowany napływ rozmaitych rozstrzygnięć. Nie było jednak wykluczone, że myliłem się całkowicie i że Carvajal nie przeznaczył dla mnie żadnej roli. Role tworzą dramatopisarze, Carvajal był zaś aktorem, a nie dramaturgiem. Wypowiadał tylko swoje kwestie i postępował zgodnie ze scenariuszem. Mogłem być dla niego jedynie nową postacią, wstępującą na scenę zaledwie po to, żeby zająć go rozmową, postacią zjawiającą się z nie znanych mu i nieistotnych przyczyn, które jeśli w ogóle istniały, liczyły się wyłącznie dla niewidzialnego i być może nierealnego autora wielkiego dramatu wszechświata.

Ta strona osobowości Carvajala niepokoiła mnie najbardziej, podobnie jak zawsze niepokoili mnie alkoholicy. Pijak — albo palacz haszyszu, kokainista, wszystko jedno kto — jest w najbardziej dosłownym sensie osobą nie będącą przy zdrowych zmysłach. Jego słów i działań nie należy brać poważnie. Mówi, że cię kocha, że cię nienawidzi, że podziwia twoją pracę, szanuje twoją prawość lub podziela twoje poglądy — ale nigdy nie będziesz wiedział, jak dalece jest szczery, ponieważ słowa podsunął mu alkohol albo haszysz. Proponuje ci interes, ale nie wiadomo, co będzie pamiętał, kiedy wytrzeźwieje. A zatem transakcja zawarta z takim człowiekiem, kiedy pozostaje on pod wpływem narkotyku, jest w zasadzie pusta i nierzeczywista. Należę do uporządkowanych wewnętrznie realistów i kiedy wchodzę z kimś w układy, zależy mi na wzajemnym porozumieniu. Niestety, nie jest ono możliwe wtedy, gdy ja jestem poważny i szczery, a on wygaduje, co tylko wpadnie mu do odurzonej chemikaliami głowy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Stochastyk»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Stochastyk» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Stochastyk»

Обсуждение, отзывы о книге «Stochastyk» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.