Robin Cook - Chromosom 6

Здесь есть возможность читать онлайн «Robin Cook - Chromosom 6» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Chromosom 6: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Chromosom 6»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Z kostnicy znikaja zwłoki Carla Franconiego, znanej postaci świata przestępczego. Kilka dni później trafiają one, mocno okaleczone, na stół autopsyjny Jacka Stapletona. Poszukiwania odpowiedzi na nasuwajace się pytania prowadzą aż do Gwinei Równikowej…

Chromosom 6 — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Chromosom 6», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Czas osłabił obawy Jacka. Ostatecznym impulsem była strata zegarka i portfela w metrze. Następnego dnia kupił nowy rower górski cannondale i tak jak obawiali się jego przyjaciele, natychmiast przypomniał sobie wszystkie sztuczki, jakich dokonywał wcześniej, jeżdżąc po Nowym Jorku. Ale tak naprawdę Jack zmienił zwyczaje, nie kusił już losu, przeciskając się "na gazetę" między jadącymi z dużą prędkością wozami dostawczymi a zaparkowanymi autami, nie urządzał slalomu na Drugiej Avenue, a przede wszystkim po zapadnięciu zmroku trzymał się z daleka od Central Parku.

Zatrzymał się na skrzyżowaniu pod światłami. Postawił nogę na krawężniku i obserwował scenę przed budynkiem, do którego zmierzał. Prawie natychmiast spostrzegł kilka wozów transmisyjnych telewizji z wystawionymi antenami. Parkowały po wschodniej stronie Pierwszej Avenue przed Biurem Głównego Inspektora Zakładu Medycyny Sądowej dla Miasta Nowy Jork albo jak mówiła większość ludzi, po prostu przed miejską kostnicą.

Jack był patologiem sądowym od przeszło półtora roku, więc wielokrotnie obserwował podobne dziennikarskie zloty. Najczęściej oznaczały albo śmierć kogoś sławnego, albo przynajmniej uznanego za takiego przez media. Jeżeli nie chodziło o pojedynczą śmierć, w grę wchodził masowy wypadek na przykład katastrofa lotnicza albo kolejowa. Zarówno ze względów osobistych, jak i ogólnospołecznych Jack wolał jednak pierwsze rozwiązanie.

Gdy zapaliło się zielone światło, nacisnął na pedały, przejechał przez Pierwszą Avenue i zajechał do kostnicy od Trzydziestej Ulicy podjazdem dla służbowych furgonetek. Zwykłą koleją rzeczy najpierw zaparkował rower w pobliżu składu trumien przygotowanych dla zmarłych, których chowano na koszt miasta, i pojechał windą na piętro.

Od razu rzuciło mu się w oczy, że w biurze panuje spore zamieszanie. Kilka sekretarek było zajętych ciągle dzwoniącymi w centrali telefonami. Normalnie nie zjawiały się w pracy przed ósmą. Ich konsole aż świeciły od migających, czerwonych lampek. Nawet drzwi do dyżurki sierżanta Murphy'ego stały otworem i neon nad nimi był zapalony, a przecież rzadko zdarzało mu się przychodzić Przed dziewiątą.

Coraz bardziej zaciekawiony, wszedł do pokoju dla personelu i skierował się prosto na zaplecze, w stronę stolika z kawą. Vinnie Amendola, jeden z techników medycznych, jak zwykle ukrywał się za rozłożoną gazetą. I na tym kończyło się podobieństwo tego ranka do wszystkich innych. Jack niemal zawsze przyjeżdżał jako pierwszy z patologów, zaś tego szczególnego dnia zastał w pracy zastępcę szefa, doktora Calvina Washingtona, doktor Laurie Montgomery, a nawet doktora Cheta McGoverna. Cała trójka pochłonięta była rozmową z sierżantem Murphym i, ku zaskoczeniu Jacka, z porucznikiem Lou Soldano z komendy miejskiej. Lou był częstym gościem w kostnicy, ale z pewnością nie o siódmej trzydzieści rano. A na dodatek wyglądał, jakby przez całą noc nie zmrużył oka albo spał w ubraniu.

Jack nalał sobie kawy. Nikt nie zauważył jego przyjścia. Wsypał sporą porcję cukru do kubka i ruszył w stronę drzwi prowadzących do holu. Wyjrzał na zewnątrz i jak się spodziewał, ujrzał tłum fotoreporterów i dziennikarzy rozprawiających między sobą i popijających kawę z automatu. Natomiast nie spodziewał się, że niektórzy z obecnych będą palić papierosy, a tak właśnie było. Ponieważ w budynku panował bezwzględny zakaz palenia, Jack polecił Vinniemu wyjść i poinformować o tym zgromadzonych.

– Jesteś bliżej – odparł Vinnie, nie wyglądając nawet zza gazety.

Jack szeroko otworzył oczy na tę manifestację braku respektu ze strony Vinniego, ale nie zaprotestował, bo w duchu musiał przyznać, że jego kolega ma rację. Podszedł więc osobiście do oszklonych drzwi i otworzył je. Zanim zdążył otworzyć usta, żeby przypomnieć o zakazie palenia tytoniu, obstąpiła go chmara dziennikarzy.

Musiał odepchnąć kilka mikrofonów, które wręcz dźgały go w twarz. Pytania padły równocześnie, tak że Jack nie zrozumiał, o co pytano, dotarło do niego jedynie, że chodzi o jakąś autopsję. Ile sił w płucach zawołał, że nie wolno palić, i dosłownie strząsnął z ramion czyjeś ręce, zanim udało mu się zamknąć drzwi. Dziennikarze naparli na nie z impetem.

Zdegustowany tym widokiem Jack wrócił do pokoju dla lekarzy.

– Czy ktoś łaskawie wyjaśni mi, co tu się dzieje? – zapytał głośno.

Wszyscy obrócili się w jego stronę; pierwsza odezwała się Laurie.

– Nie słyszałeś?

– A pytałbym, gdybym słyszał? – odparł Jack.

– Na miłość boską o niczym innym nie mówią w telewizji – żachnął się Calvin.

– Jack nie ma telewizora – odpowiedziała Laurie. – Sąsiedzi nie pozwalają.

– Gdzie pan mieszka? – zapytał zaskoczony sierżant Murphy. – Nigdy nie słyszałem, żeby sąsiedzi zabraniali sobie nawzajem posiadać telewizory. – Wiekowy Irlandczyk z czerwoną twarzą przybrał ojcowski ton. Został przydzielony do służby w kostnicy wiele lat temu, tak wiele, że nie chciał się przyznawać ile, ale dlatego też o wszystkich pracownikach myślał jak o członkach swojej rodziny.

– Mieszka w Harlemie – wyjaśnił Chet. – Właściwie to jego sąsiedzi cieszyliby się, gdyby kupił telewizor, bo mogliby go sobie pożyczyć.

– Wystarczy, moi drodzy – przerwał Jack. – Powiedzcie, co to za historia.

– Wczoraj po południu odstrzelili jednego z bossów mafii – wyjaśnił swym donośnym głosem Calvin. – Od czasu, gdy złożył deklarację o gotowości do współpracy z prokuraturą, jakby kto wsadził kij w gniazdo szerszeni, a gangster znalazł się pod opieką policji.

– Nie był bossem mafii – zaprzeczył Lou Soldano. – Był jedynie jednym z ludzi ze średniego szczebla rodziny Vaccarro.

– Mniejsza o to. – Calvin machnął z lekceważeniem ręką. – Problem w tym, że trafili go, kiedy znajdował się pod opieką policji nowojorskiej, co mówi nam wiele o jej zdolnościach do chronienia człowieka.

– Ostrzegano go, żeby nie wychodził do restauracji – protestował Lou. – Wiem to na pewno. Nie można chronić człowieka, jeżeli nie chce się stosować do dobrych rad.

– Możliwe, że został zabity przez policję? – zapytał Jack. Jednym z zadań patologa sądowego było branie pod uwagę Wszystkich możliwości, zwłaszcza kiedy chodziło o śmierć człowieka aresztowanego, który znajdował się pod strażą Policji.

– Nie był aresztowany – zaprzeczył Lou, domyślając się, co chodzi Jackowi po głowie. – To znaczy wcześniej był zatrzymany i postawiono mu zarzuty, ale wyszedł za kaucją.

– Skąd więc ta cała heca? – zapytał Jack.

– Stąd, że burmistrz, prokurator okręgowy i komisarz policji są wściekli jak jasna cholera – odpowiedział Calvin.

– Amen – potwierdził Lou. – Szczególnie komisarz. Dlatego tu jestem. Sprawa staje się jednym z tych uwielbianych przez media koszmarów, kiedy można swobodnie zatracić wszelkie proporcje. Musimy znaleźć sprawcę lub sprawców tak szybko, jak się da, inaczej polecą głowy.

– I stracicie przyszłych potencjalnych świadków – dodał Jack.

– Tak, to też – przyznał Lou.

– Nie wiem, Laurie – Calvin wrócił do przerwanej rozmowy. – Doceniam, że zjawiłaś się tak wcześnie i jesteś gotowa wziąć ten przypadek, ale możliwe, że Bingham będzie chciał zrobić to osobiście.

– Ale dlaczego? Przecież przypadek jest prosty, a ja ostatnio robiłam kilku zastrzelonych. Poza tym Bingham jest w ratuszu na spotkaniu w sprawach budżetowych i nie zjawi się wcześniej jak koło południa. Do tego czasu skończę i wyniki znajdą się już w rękach policji. Skoro czas dla nich jest w tej sytuacji tak ważny, moja propozycja chyba ma sens.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Chromosom 6»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Chromosom 6» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robin Cook - Foreign Body
Robin Cook
Robin Cook - Coma
Robin Cook
Robin Cook - Outbreak
Robin Cook
libcat.ru: книга без обложки
Robin Cook
Robin Cook - Vite in pericolo
Robin Cook
Robin Cook - Fever
Robin Cook
Robin Cook - Crisis
Robin Cook
Robin Cook - Critical
Robin Cook
Robin Cook - Acceptable Risk
Robin Cook
Robin Cook - Chromosome 6
Robin Cook
Robin Cook - Cromosoma 6
Robin Cook
Robin Cook - Zaraza
Robin Cook
Отзывы о книге «Chromosom 6»

Обсуждение, отзывы о книге «Chromosom 6» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x