David Baldacci - Wygrana

Здесь есть возможность читать онлайн «David Baldacci - Wygrana» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wygrana: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wygrana»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

LuAnn Tyler, żyjaca w skrajnej nędzy ze swą córeczką Lisą w przyczepie samochodowej, otrzymuje nagle propozycję intratnej pracy. Gdy przybywa na umówione spotkanie, okazuje się, że propozycja dotyczy nie pracy, ale udziału w loterii krajowej, który miałby przynieść LuAnn główną wygraną. Dziewczyna pozostawia sobie czas na przemyślenie propozycji. Dalej wypadki toczą się w błyskawicznym tempie: LuAnn zostaje zaplątana w morderstwo dwóch mężczyzn, a jednocześnie zamieszana w aferę korupcyjną. Ścigana przez policję i FBI, ucieka za granicę, ale po latach wraca, by ostatecznie rozwikłać tajemniczą również dla niej samej historię.

Wygrana — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wygrana», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ekran wypełniała twarz jakiejś kobiety. Alicja Crane, bogata mieszkanka Waszyngtonu, nie żyje. Ciało znalazła przed dwoma godzinami gosposia. Zabezpieczone dowody wskazują, że było to morderstwo. Riggs słuchał z szeroko rozwartymi oczami, jak komentator wspomina, że z Alicją Crane spotykał się Thomas Donovan, główny podejrzany o zamordowanie Roberty Reynolds.

LuAnn nie mogła oderwać wzroku od tej twarzy. Już ją kiedyś widziała, te same oczy wwiercały się w nią na ganku chaty. Patrzyła w oczy Jacksona.

„Jego prawdziwa twarz”.

Wzdrygnęła się ze zgrozy, kiedy ją wówczas zobaczyła, a raczej, kiedy uświadomiła sobie, co widzi. Miała nadzieję, że jej oczy już nigdy na niej nie spoczną. A teraz miała ją przed sobą. Na telewizyjnym ekranie.

Kiedy Riggs znowu na nią spojrzał, pokazała drżącym palcem na ekran.

– To Jackson – wykrztusiła łamiącym się głosem. – Przebrany za kobietę.

Riggs zerknął jeszcze raz na ekran. Niemożliwe, żeby to był Jackson – pomyślał. Odwrócił się do LuAnn.

– Skąd wiesz? Powiedziałaś, że zawsze jest na kogoś ucharakteryzowany.

– Wtedy, w chacie, kiedy wypadliśmy z nim przez okno i szamotaliśmy się na ganku, w ręce została mi jego maska, nie wiem, z gumy czy z plastiku – powiedziała LuAnn, wpatrując się jak zahipnotyzowana w telewizor. – I zobaczyłam jego prawdziwą twarz. Tę twarz. – Pokazała na ekran.

Czyżby rodzina? – przemknęło przez myśl Riggsowi. Boże, czy to możliwe? Czy fakt, że tę kobietę łączyło coś z Donovanem, to tylko zbieg okoliczności? Zerwał się od stolika i pognał do telefonu.

– Nie gniewaj się, George, że zgubiłem twoich chłopaków. Mam nadzieję, że nie oberwało ci się za to od przełożonych.

– Gdzie, cholera, jesteś? – warknął Masters.

– Mniejsza z tym. Posłuchaj. – Powtórzył mu to, co usłyszał przed chwilą w telewizji.

– Myślisz, że on jest spokrewniony z Alicją Crane? – spytał Masters.

Z jego głosu zniknęła zupełnie wściekłość na Riggsa, zastąpiło ją podniecenie.

– Być może. Wiek się mniej więcej zgadza. Starszy albo młodszy brat, trudno powiedzieć.

– Dziękować Bogu za silne geny.

– Jaki masz plan?

– Sprawdzimy zaraz rodzinę. Nie powinniśmy z tym mieć specjalnego problemu. Jej ojciec był przez wiele lat senatorem. Bardzo znacząca rodzina. Jeśli ma jakichś braci, kuzynów czy kogo tam, szybko ich znajdziemy i przesłuchamy. Kurczę, chyba się nie obrażą.

– Facet nie będzie raczej czekał na twoją wizytę.

– Oni nigdy nie czekają, nie?

– Uważaj z nim, George.

– Wiem, wiem. Jeśli to prawda, co mówisz…

– Ten gość zabił własną siostrę – dokończył za niego Riggs. – Strach pomyśleć, jak mógłby potraktować kogoś spoza rodziny.

Matthew rozłączył się. Nareszcie budziła się w nim prawdziwa nadzieja. Nie łudził się, że Jackson będzie spokojnie czekał, aż FBI go aresztuje. Trzeba go będzie wywabić z nory, osaczyć. Będzie wkurzony, zechce się mścić. Cóż, niech próbuje. LuAnn nie dostanie, chyba że po trupie Riggsa. Zresztą oni też nie będą biernie czekali. Pora ruszać.

Dziesięć minut później siedzieli już w samochodzie i jechali ku nieodgadnionemu przeznaczeniu.

ROZDZIAŁ PIĘĆDZIESIĄTY CZWARTY

Jackson przyleciał samolotem linii Delta do Nowego Jorku. Zamierzał wpaść do domu po pewne potrzebne mu akcesoria, a wracając zabrać ze sobą Rogera. Nie mógł liczyć na to, że brat, podróżując samotnie, dotrze tam, gdzie trzeba. Potem udadzą się na południe. Podczas krótkiego lotu połączył się telefonicznie z człowiekiem, który śledził Charliego i Lisę. Para zatrzymała się na odpoczynek. Charlie rozmawiał przez telefon. Bez wątpienia z LuAnn. Potem ruszyli w dalszą drogę i niedługo znajdą się z powrotem w Wirginii, wjeżdżając do niej od południa. Wszystko szło bardzo dobrze. Godzinę później Jackson siedział już w taksówce i jechał zatłoczonymi ulicami Manhattanu do swojego mieszkania.

Zdumiony Horace Parker wybałuszał oczy. Od przeszło pięćdziesięciu lat był portierem w kamienicy, gdzie przeciętny apartament miał cztery tysiące stóp kwadratowych powierzchni i kosztował pięć milionów, a trzykrotnie większa nadbudówka na dachu warta była dwadzieścia milionów, ale czegoś takiego jeszcze nie widział. Przez hol przewaliła się przed chwilą armia śmiertelnie poważnych, uzbrojonych po zęby ludzi w wiatrówkach z literami FBI na plecach. Ładowali się teraz grupkami do prywatnej windy, którą wjeżdżało się do nadbudówki na dachu.

Horace wyszedł z powrotem przed dom i rozejrzał się po ulicy. Przy krawężniku zatrzymała się taksówka. Wysiadł z niej Jackson. Parker natychmiast do niego podszedł. Znał tego człowieka od małego. Wiele lat temu wybierał z Jacksonem i jego młodszym bratem Rogerem drobne monety z fontanny w holu. Dorabiał też sobie do pensji, pilnując chłopców w czasie nieobecności rodziców i zabierając ich w weekendy na spacery do Central Parku; to on postawił im pierwsze piwo, kiedy chłopcom zaczynały się sypać młodzieńcze wąsy. Potem patrzył, jak dorastają i jak opuszczają rodzinne gniazdo. Słyszał, że na Crane’ów przyszły ciężkie czasy i wyjechali z Nowego Jorku. Ale Peter Crane wrócił po jakimś czasie i kupił nadbudówkę. Widać dobrze mu się powodziło.

– Dobry wieczór, Horace – powitał go kordialnie Jackson.

– Dobry wieczór, panie Crane. – Parker zasalutował do daszka czapki.

Jackson ruszył do wejścia.

– Panie Crane?

Jackson obejrzał się.

– O co chodzi, Horacy? Trochę się śpieszę. Peter spojrzał znacząco w górę.

– Wpadli tu przed chwilą jacyś ludzie, panie Crane. Wjechali do pańskiego apartamentu. Kupa ich była. FBI. Z karabinami i w ogóle, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Są teraz na górze. Chyba na pana czekają.

Jacksonowi nie drgnęła nawet powieka.

– Dziękuję, że mi powiedziałeś, Horace – odparł spokojnie. – Pewnie jakieś nieporozumienie.

Uścisnął Parkerowi dłoń, odwrócił się i odszedł ulicą. Zdumiony Parker został przed swoim budynkiem z plikiem studolarowych banknotów w ręce. Rozejrzał się ukradkowo, schował pieniądze do kieszeni i ponownie zajął stanowisko przed drzwiami.

Jackson, skryty w cieniu zaułka, patrzył z drugiej strony ulicy w okna swojej nadbudówki. Widział w nich przesuwające się wolno sylwetki. Był tak oburzony tym bezczelnym najściem na swój dom, że usta zaczęły mu drżeć. Nawet mu w głowie nie postało, że trafią kiedyś do jego osobistego sanktuarium. Jak, u diabła, mogło do tego dojść? Ale nie czas teraz to roztrząsać. Wyszedł z zaułka, skręcił w przecznicę i zadzwonił z pierwszej napotkanej budki telefonicznej. Dwadzieścia minut później podjechała limuzyna. Zadzwonił z niej do brata i kazał mu natychmiast wyjść, jak stoi, z mieszkania. Umówił się z nim pod St. James Theatre. Nie wiedział, jak policji udało się ustalić jego tożsamość, ale zdawał sobie sprawę, że w każdej chwili mogą też zapukać do Rogera Crane’a. Wpadł jeszcze po pewne niezbędne mu akcesoria do małego mieszkanka, które wynajmował pod fałszywym nazwiskiem. Na rachunek jednej z firemek wchodzących w skład jego korporacji utrzymywał na lotnisku La Guardia prywatny odrzutowiec z pełną załogą. Zadzwonił z limuzyny do dyżurnego pilota i kazał mu jak najszybciej zgłosić w wieży kontrolnej plan lotu. Nie zamierzał tracić czasu, kręcąc kciukami młynka w poczekalni. Limuzyną podjadą prosto pod samolot. Przedtem zabrał brata spod St. James Theatre.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wygrana»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wygrana» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


David Baldacci - The Last Mile
David Baldacci
David Baldacci - Memory Man
David Baldacci
David Baldacci - The Finisher
David Baldacci
David Baldacci - The Sixth Man
David Baldacci
David Baldacci - The Forgotten
David Baldacci
David Baldacci - The Innocent
David Baldacci
David Baldacci - Zero Day
David Baldacci
David Baldacci - Buena Suerte
David Baldacci
David Baldacci - Hour Game
David Baldacci
David Baldacci - Divine Justice
David Baldacci
David Baldacci - A Cualquier Precio
David Baldacci
libcat.ru: книга без обложки
David Baldacci
Отзывы о книге «Wygrana»

Обсуждение, отзывы о книге «Wygrana» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x