– Nikt nie lubi zadzierających nosa arystokratów – mruknął Popielski.
– Morda w kubeł! – wrzasnął Grabowski i rozpoczął szybki spacer wokół biurka.
Po dwóch minutach zatrzymał się, sięgnął po list Wiącka, przyłożył do niego płomień zapalniczki i obserwował, jak papier zamienia się w popielnicy w szary pył.
– Nikt nie chce ponownego śledztwa.
– Najważniejsze, że mamy pewność, iż wsadziliśmy właściwego człowieka. A ten poniósł zasłużoną karę. – Popielski się uśmiechnął.
Komendant spojrzał surowo na swego podwładnego i bez słowa pokazał mu drzwi.
OSLO 1988
KAMERY POSZŁY W RUCH. Telewizyjny prezenter Sverre Åsland patrzył na swojego rozmówcę ze wzrastającą niechęcią. Zabrakło mu słów, zabrakło mu pytań – i to wcale nie dlatego, że uważał obejrzany film za wybitny, a historię za fascynującą, bo wcale tak nie było. W głowie czuł pustkę, ponieważ nie wiedział, jak wykorzystać ostatnie sekundy programu. Nie wiedział, o co zapytać gościa, by zaskoczyć widzów celną puentą, olśnić ich mądrym resumé, rozbawić kalamburem lub dowcipem. Przeklinał researcherów, którzy mieli mu dokładnie opowiedzieć o filmie, a zamiast tego przygotowali stereotypowe informacje o Polsce i Polakach. Kamery szumiały. Musiał coś powiedzieć. Nie można pracować w tym zawodzie, jeśli się nie ma refleksu.
– Podobał się panu ten film, profesorze?
– Niezły. – Matematyk zacisnął usta.
– Musiał na panu zrobić wielkie wrażenie. – Åsland uśmiechnął się. – Milczy pan, a przecież zawsze milczymy, gdy wychodzimy z kina po wstrząsającym filmie.
– Być może. – Profesor podrapał się po łydce.
Znów kilka sekund ciszy. Åsland spojrzał na minutnik. Teraz chyba rzeczywiście nadeszła pora na pytanie ratunkowe.
– A czy teoria liczb Charona – już się cieszył na dłuższą wypowiedź matematyka – została później rozwinięta przez naukę, czy też pozostała kolejną nie rozstrzygniętą hipotezą?
Profesor zaczął się śmiać. Otworzył szeroko usta, by złapać oddech. W ich kąciki spływały mu łzy. Klepał się po kolanach wypychających szare sztruksowe spodnie. Zerwał fioletowy fular i jęczał ze śmiechu, nie mogąc zaczerpnąć powietrza.
– To doprawdy skandal! – wrzasnął nagle. – Zapraszasz mnie do studia z okazji otrzymania przeze mnie królewskiej Nagrody Abla i nie wiesz nawet, za co ją dostałem! Szanowni państwo – spojrzał w kamerę – otrzymałem ją za opracowanie liczb szumiących, zwanych liczbami Charona. Potrafię odczytać każdą opowieść o każdym człowieku zawartą w tej literowej magmie. Potrafię w niej nurkować i wyławiać ludzkie żywoty. Kilka wzorów i przekształceń, kilka minut pracy komputera i wiem, kiedy dany człowiek będzie cierpiał i kiedy umrze. Mam władzę nad ludźmi!
Wstał i otarł fularem łysinę. Fioletowy jedwab zaszeleścił na czarnej włochatej myszce, której kształt skojarzył się Åslandowi z italskim butem.
– Dziękujemy panu, profesorze Sperling! – wyszeptał pobladłymi wargami.
Ukończyłem we Wrocławiu 15 lipca 2010 roku o godzinie 14.53.
POWIEŚĆ TA ZAWIERAŁABY WIELE BŁĘDÓW RZECZOWYCH, GDYBY ICH NIE SKORYGOWALI WYBITNI EKSPERCI:
· z zakresu matematyki – dr Piotr Borodulin-Nadzieja z Instytutu Matematycznego Uniwersytetu Wrocławskiego;
· z zakresu medycyny sądowej – dr Jerzy Kawecki z Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu;
· z zakresu historii polskiej policji – dr hab. Robert Litwiński z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie.
W powieści tej byłoby wiele pomyłek rzeczowych, logicznych i narracyjnych, gdyby ich nie wytropili jeszcze przed oddaniem do druku (omissis titulis): Leszek Duszyński, Witold Horwath, Zbigniew Kowerczyk, Gościwit Malinowski, Krzysztof Morta, Przemysław Szczurek i Marcin Wroński.
Moim Konsultantom oraz moim pierwszym Czytelnikom bardzo dziękuję za ich trud. Za wszystkie ewentualne błędy winę ponoszę wyłącznie ja sam.
***
[1]Przez ciernie do gwiazd.
[2]Duch miejsca.
[3]Półbuty.
[4]Padaczka odruchowa wzrokowa.
[5]Kiła umysłowa.
[6]Osobą niemile widzianą.
[7]Przychodzę.
[8]Za darmo.
[9]Słowo honoru!
[10]Tłuściochy.
[11]Grubas.
[12]Wróżkę.
[13]Pozerem, fałszywym elegantem.
[14]Głupkiem, tępakiem.
[15]O funkcji potencjalnej dwóch elipsoid homogenicznych.
[16]Próba quasi-matematycznej analizy Plautowego wiersza mówionego.
[17]Chcąc nie chcąc (tu zwrot użyty w liczbie mnogiej).
[18]Wyraźnie, bez ogródek
[19]Doktor filozofii.
[20]Rodzaj pierogów.
[21]Nawet Herkules nie podoła wielu [napastnikom].
[22]Rachmańska Wielkanoc.
[23]Wesołej Paschy.
[24]Dokąd pan idzie?
[25]No, Polaku! Jesteś teraz rzymskim księdzem! Całuj po rękach i nogach rosyjskich towarzyszy, a jeśli nie, to ja będę jebał tę ślicznotkę.
[26]To nasz zuch!
[27]Wystarczy. No, zobaczmy, chłopcy, zesrał się czy nie… Nie… No to co teraz mamy robić?
[28]Patrz, hrabio, ta morda prosi się o cegłę!
[29]Specjalność zakładu.
[30]Cham.
[31]Dużo.
[32]Chłopakom.
[33]Piwa.
[34]Lwów.
[35]Z więzienia.
[36]Pijany.
[37]Kaszlał.
[38]Do wiadra.
[39]Do rzeczy. Biedak (z politowaniem).
[39] Biedak (z politowaniem).
[40]Po głowie.
[41]Biedak (z politowaniem).
[42]Kochankiem.
[43]Dziewczynek.
[44]Chędoży.
[45]Galaretki z nóżek
[46]Osoby zadzierające nosa, udające przynależność do wyższych sfer.
[47]Chędoży.
[48]Seks we troje.
[49]Seks we dwoje.
[50]Szybki.
[51]Dziewczyny.
[52]Spiesz się powoli.
[53]Szybko.
[54]Prawo pierwszej nocy.
[55]Wielkiego Boga.
[56]Kwadrat magiczny.
[57]Sługa twój, panie Edwardzie.
[58]Nogę.
[59]Powiedzenie.
[60]O małżeństwach zawieranych z obcokrajowcami.
[61]Jak należy.
[62]Oszukał.
[63]Właśnie.
[64]Żyd.
[65]Publicznie.
[66]Monologu.
[67]Psie.
[68]Już nie można.
[69]Pijany.
[70]Pijany.
[71]Włóczęga.
[72]Na Boga!
[73]Osoby dramatu.
[74]Proces gnilny błyskawiczny.
[75]Ten zrobił, w czyim to było interesie.
[76]Szybki.
[77]Nie dla brudnego zysku, lecz po to, by krzewić prawdę.
[78]Sposobem językoznawczym i matematycznym.
[79]Wnioskowanie z następstw o przyczynach.
[80]Człowiek roztargniony.
[81]Co było do udowodnienia (w formułach matematycznych).