Rzadko widując Markusa, od którego wszelkiemi sposobami Kwintus i przyjaciele jego mnie odsuwali, anim postrzegł, jak starzec posunął się i zasnął.
Jednej nocy po długiej biesiadzie, której wesołe odgłosy dochodziły aż do nas na drugi domu koniec, gdyśmy już z Chryzypem kłaść się mieli, przybiegł ulubieniec stryja, wyzwoleniec Itichus, dając mi znać, abym się do niego udał, gdyż śpieszno mnie do siebie przyzywa. Zarazem i Chryzypowi iść kazano. Śpiesznie togę zarzuciłem, nie wiedząc, coby to znaczyć miało, i poszliśmy do izby biesiadnej.
W triclinium 9 9 triclinium – jadalnia. Także łóżko stołowe na trzy osoby. Rzymianie bowiem spożywali posiłki – leżąc. [przypis redakcyjny]
na trzech łożach leżeli: stryj mój Markus z chalcedonową swą czaszą w ręku, Kwintus na konsularnem miejscu obok, dalej zwykli jego biesiad towarzysze, pasorzyci i klienci: Aeljusz, który go bawił dowcipnemi opowiadaniami, żarłok i opilec Karinus i służący pokornie wszystkim za pośmiewisko Pontykus. – Goście już byli dosyć podochoceni i wieńce swe różane do czasz poobrywali, podłoga zarzucona była kośćmi i chleba kawałkami, zlana libacjami 10 10 libacja – ofiara składana bogom; przez wylewanie napojów podczas religijnych obrzędów. [przypis redakcyjny]
dla wszelakich bogów, powietrze przesycone wyziewami napojów i jadła. Mimo to stryj Markus, który czarę ulubioną trzymał w ręku, wydał mi się nazbyt poważnym i bladym na wesołego biesiadnika po wieczerzy; uśmiech trochę szyderski marszczył tylko jego usta. Weszliśmy. Markus podniósł się na łokciu i ręką mnie przyzwał ku sobie bliżej.
– Juljuszu – rzekł głosem donośnym – przyszła tedy dla mnie uroczysta godzina: na ciebie kolej żyć, mnie zstąpić do krain podziemnych. Sztuka odegrana, plaudite cives 11 11 plaudite cives – Oklaskujcie, obywatele – końcowy zwrot w komedji rzymskiej. [przypis redakcyjny]
– dodał, uśmiechając się. – Nie myślę czekać, aż trybun mi przyniesie wyrok śmierci…
– Ty – dodał, zwracając się z uśmiechem do Kwintusa – który żyłeś i używałeś ze mną, odebrałeś już w smacznych kąskach to, co ci w testamencie przekazanem być mogło. Żegnaj mi, zostawiam ci pamięć chwil, któreśmy spędzili z sobą, i ubóstwo, które cię zmusi do pracy. Ty, kochany Aeljuszu, masz gotowe miejsce za stołem u starego Stadjusza, nic ci nie potrzeba; tobie, Karinus, po ucztach zbyt obfitych, zdrowie ocalając, należy przepościć; abyś zaś z głodu nie umarł, masz tam na chleb i na garum 12 12 garum – rodzaj sosu z wnętrzności marynowanych ryb. [przypis redakcyjny]
wyznaczony żołd w testamencie; ty, Pontykus, odpoczniesz nieco w domu po obelgach, jakie tu razem z mięsem łykałeś. Bywajcie zdrowi, przyjaciele! Dosyć żyłem i źle żyłem, ale za mnie spadkobierca mój, Juljusz, potrafi lepiej, bo surowe miał życiapierwiastki i nauczył się, na czem polega szczęście, od poczciwego Chryzypa… nie będzie go, jak ja, szukał w brzuchu tłustej barweny 13 13 barwena – gatunek ryby. Przysmak rzymski. [przypis redakcyjny]
… A! Chryzypie – zawołał – zbliżże się, zbliż, stary, tobie zostawiam wolność z prawem mieszkania w tym domu, dopóki ci się zda… Jeżeli ucznia twojego wychowałeś dobrze, nie masz się co o resztę troszczyć, jeżeli źle – wina twoja!
Chryzyp spojrzał na mnie i wzruszył ramionami, szepcząc.
– Mędrzec wolnym jest zawsze, ale wdzięczen ci jestem, Marku, żeś i o mnie pomyślał, jeno się nie śpiesz umierać, bo ci godzina nie przyszła.
– Mylisz się – odpowiedział Markus – śmierć trzymam w tem naczyniu – wskazał czaszę – przyprawiła ją mądrze Lokusta, sam w nie wlałem… a chcę umrzeć, bom jest niepotrzebnym ziemi ciężarem. Czekałem tylko, aż ten oto owoc – wskazał na mnie – Juljusz dojrzeje; dziś gdy w sile jest, czas mi z drogi ustąpić. Sprawicie mi, spodziewam się, piękną apotheosis … 14 14 apotheosis – akt ubóstwienia, t. j. zaliczenia w poczet bogów. [przypis redakcyjny]
Na Apjjskiej drodze, Juljuszu, postawisz mi conditorium 15 15 conditorium – grobowiec. [przypis redakcyjny]
. Mam tam dużo przyjaciół, patrz tylko, aby nadto zbytkownem nie było… posłuży ono później i dla ciebie.
To mówiąc i naśladując Sokratesa, kazał podać koguta, aby go poświęcić Eskulapowi; uczynił małą libacją z czary Jovi liberatori 16 16 Jovi liberatori – Jowiszowi – wybawcy. [przypis redakcyjny]
, i gdym ku niemu przypadł, uściskawszy mnie za głowę, podniósł czaszę do ust uśmiechających się.
– Lepiej czynię niż wy – rzekł – doczekacie czasów, w których mi zazdrościć będziecie śmierci!
To mówiąc, wypił truciznę, obwinął się togą, oparł na łokciu, osłonił twarz, abyśmy nie widzieli cierpienia, i w pół godziny, pochyliwszy głowę na piersi, skonał.
W godzinę potem martwe jego zwłoki leżały w rękach pollinctorów 17 17 Pollinctor – ten, który ciało martwe myje i namaszcza. [przypis redakcyjny]
na łożu przybranem wspaniale, a dom był pusty.
Opisywać ci nie będę zdziwienia, oburzenia, rozpaczy Kwintusa i wszystkich, co się potrosze do objęcia po nim spadku przygotowywali.
Markus, mimo bardzo wystawnego życia, zostawił mi insulę wielką, czyniącą przychód niemały, bo ze wszech stron tabernami 18 18 taberna – kram, sklep, garkuchnia. [przypis redakcyjny]
otoczoną, skrzynie pełne, willę niepoślednią w Bajach, dom z gruntami w Tuskulum, drugi na Palatynie przy ogrodach Mecenasa, a niewolników i sprzętu zbytecznego więcej, niż potrzebuję.
W jednym dniu stałem się najzamożniejszym z rodziny, gdy wczoraj jeszcze sam moją bieliłem togę i o chlebie a wodzie filozofowałem. Ja, com prócz Chryzypa, nie miał przyjaciela, znalazłem wkrótce mych pochlebców, klientów, stręczycieli krewnych, usłyszałem tysiączne ze wszech ust pochwały, ujrzałem oczy wszystkich zwrócone na siebie.
Gdym niedawno przeciskał się ulicą, nikt nie spojrzał na mnie; teraz pierwszy raz poznałem i tę rozkosz i tę przykrość, o której mówi młody nasz Persjusz, gdy kogo palcem wskazują i mówią: – Hic est 19 19 Hic est – Oto ten… Oto on… [przypis redakcyjny]
.
Rumieniłem się, wstydząc się za rodzaj ludzki, a odepchnąwszy tych czcicieli złota, Chryzypa jednego jako ojca i dobroczyńcę wyniosłem i w domu osadziłem.
Jemum był winien, że mnie bogactwo i niespodziane szczęście nie upoiło, ani pozbawiło rozumu. Chciałem go mieć stróżem tej cnoty, którą we mnie zaszczepił.
Otóż moich roczników część pierwsza, kochany Kajusie, ale słuchaj dalej.
Zdawało mi się, gdym nic nie miał oprócz wyszarzanej togi i nędznej izdebki, w której zaledwie łoże stanąć mogło, że mnie to, czego mi brakło, uszczęśliwić zdoła; otrzymałem naraz daleko więcej, niżem się kiedykolwiek spodziewał, ale niestety! przyszedł zarazem jakiś żal za postradanem ubóstwem. W niem było pragnienie wszystkiego, gdy w posiadaniu wszystkiego zdobyłem smutną prawdę, iż nic człowieka nasycić nie może.
Uśmiechał się Chryzyp ze mnie, i mówiliśmy nieraz o rozdaniu majętności między tych, coby jej lepiej użyć umieli, ale mi nie dopuścił tego wykonać szaleństwa. – Ucz się dostatku używać, jakoś się nauczył niedostatek cierpieć – mówił mi – bierz z niego skromnie, aby dusza twoja nie przystała do tego, co wedle Epikteta niewolnikiem uczynić cię może. Człowiek winien wszystko znać i próbować wszystkiego, nie przywiązując się do niczego.
Читать дальше