Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Kiedy szczątki naszego samochodu zostały złożone na środku pokoju, składowe maszyny ponownie połączyły się w swojego macierzystego Konstruktora, unosząc się i scalając, jak gdyby się stapiały. Uznałem to za fascynujący, choć odrażający widok. Wkrótce jednak Nebogipfel z radością podłączył się ponownie do swojego oczoskopu bez żadnych skrupułów.

Zasadniczą dolną część samochodu czasu stanowił szkielet naszego pojazdu do przemieszczania się w czasie z roku 1938, ale jego nadbudówka — zaledwie kilka płyt ściennych i podłogowych — została sklecona na poczekaniu przez Nebogipfela z wraków zbombardowanych molochów oddziału ekspedycyjnego oraz messerschmitta. Proste urządzenia sterownicze cechowały się podobną prymitywnością. Większość tej aparatury była teraz zdekompletowana i zniszczona. Jasne więc było, że oprócz uzupełnienia plattnerytu musimy przeprowadzić dość gruntowną renowację samochodu.

Pod kierunkiem Nebogipfela wykonywałem wiele prac manualnych wymagających wprawy. Z początku ten układ niezbyt mi się podobał, ale to Nebogipfel miał dostęp do Morza Informacji, a tym samym zgromadzonej wiedzy Konstruktorów. I to on mógł wskazać Konstruktorowi materiały, których potrzebowaliśmy: rurę o takiej a takiej średnicy oraz z takim czy innym gwintem i tak dalej.

Konstruktor wytwarzał potrzebne nam surowce na swój zwykły, nowatorski sposób — po prostu wytłaczał je ze swojego ciała. Wydawało się, że nic go to nie kosztuje, z wyjątkiem ubytku materiału, ale to było wkrótce kompensowane zwiększonym napływem wędrujących rzęsków, które podtrzymywały go przy życiu.

Trudno mi było zaufać wynikom tego procesu. Podczas produkcji komponentów do mojego wehikułu czasu i wcześniejszych wynalazków odwiedzałem stalownie i tym podobne zakłady. Obserwowałem, jak stopione żelazo spływa z wielkich pieców do konwerterów Bessemera, gdzie poddawano je utlenianiu i mieszano z surówką zwierciadlistą oraz węglem... I tak dalej. Dlatego trudno mi było uwierzyć w coś, co wyrzucała z siebie bezkształtna, lśniąca masa!

Morlok oczywiście wykazał, że moje uprzedzenie jest niedorzeczne.

— Subatomowa przemiana, którą potrafi przeprowadzić Konstruktor, to proces znacznie doskonalszy od opisywanego przez ciebie topienia, mieszania i młotkowania, które wydają się prawie tak prymitywne, jak w okresie tuż po wyjściu człowieka z jaskiń.

— Być może — powiedziałem — ale mimo wszystko... Przecież tego nie widać!

Wziąłem do ręki klucz. Tak jak wszystkie inne zamówione przez nas narzędzia i ten klucz został wytworzony przez Konstruktora niedługo po tym, jak Nebogipfel o niego poprosił: był gładki, bez spoin, złącz, śrub czy śladów prasowania.

— Kiedy biorę ten przedmiot do ręki — ciągnąłem — wydaje mi się, że będzie ciepły, ociekający kwasem żołądkowym lub pokryty tymi okropnymi żelaznymi rzęskami...

Nebogipfel pokręcił głową, świadomie wyrażając tym gestem kpinę.

— Jesteś taki nietolerancyjny, jeżeli chodzi o odmienne sposoby wykonywania jakichkolwiek rzeczy!

Pomimo moich zastrzeżeń zmuszony byłem pozwolić, by Konstruktor zaopatrywał nas w dalszy sprzęt i zapasy. Obliczałem, że podróż potrwa trzydzieści godzin, jeśli cofniemy się do paleocenu — nie więcej jednak niż trzydzieści minut, jeśli wykonamy krótki skok do przyszłości, w której gotowe będą statki czasu. Chcąc zatem lepiej przygotować się tym razem, zaopatrzyłem nasz nowy samochód czasu w dostateczną ilość jedzenia i wody, zgodnie z naszymi różnymi potrzebami, byśmy mogli przetrwać kilka dni. I poprosiłem, żeby dostarczono nam obu grube, ciepłe ubranie. Mimo to byłem niespokojny, kiedy na strzępy mojej koszuli z tkaniny diagonalnej nakładałem ciężki płaszcz, który Konstruktor dla mnie zrobił. Płaszcz był z jakiejś srebrzystej, bliżej nie określonej tkaniny i miał dość grubą podszewkę.

— To po prostu wydaje się nienaturalne — zaprotestowałem przed Nebogipfelem — nosić coś, co zostało wytworzone w taki sposób.

— Twoje zastrzeżenia stają się nużące — odrzekł Morlok. — To dla mnie jasne, że czujesz chorobliwy strach przed ciałem i jego funkcjami. Dowodem tego jest nie tylko ta irracjonalna reakcja na zdolności wytwórcze Konstruktora, lecz również twoja wcześniejsza reakcja na Morloków...

— Nie wiem, o czym mówisz — odrzekłem zaskoczony.

— Wielokrotnie opisywałeś mi swoje spotkania z tamtymi... z moimi kuzynami, używając terminów związanych z ciałem. Wspominałeś o odchodach, przyrównywałeś palce do glist i tak dalej.

— A więc... chwileczkę... Twierdzisz, że mój strach przed Morlokami i wytworami Konstruktorów oznacza, iż boję się własnej biologii?

Bez ostrzeżenia przysunął rękę do mojej twarzy. Bladość gołego ciała jego dłoni, glistowatość jego palców — to wszystko mnie oczywiście przerażało, tak jak zawsze! — i wzdrygnąłem się.

Morlok najwyraźniej uważał, że udowodnił swoje twierdzenie. Poza tym przypomniałem sobie też wcześniejszy związek między moim strachem przed ciemnymi, podziemnymi siedzibami Morloków i dziecięcą obawą przed szybami wentylacyjnymi umieszczonymi na terenie domu moich rodziców.

Zbyteczne dodawać, że poczułem się bardzo nieswojo z powodu tej obcesowej diagnozy Nebogipfela, na myśl o tym, że moimi reakcjami nie kieruje rozum, jak mógłbym przypuszczać, lecz takie dziwne, ukryte cechy właściwe mojej naturze!

— Myślę — powiedziałem z godnością, na jaką zdołałem się zdobyć — że niektóre rzeczy najlepiej pominąć milczeniem!

W ten sposób uciąłem rozmowę na ten temat.

Ukończony samochód czasu był dość prymitywną konstrukcją: zwykłą metalową skrzynką, nie zakrytą od góry, nie pomalowaną i surowo wykończoną. Ale urządzenia sterownicze były znacznie lepsze od niewymyślnych mechanizmów, które Nebogipfel zdołał zrobić z materiałów dostępnych w paleocenie — znajdowały się tam nawet proste tarcze chronometryczne, aczkolwiek z ręcznie napisanymi oznaczeniami — i okazało się, że będziemy mogli poruszać się w czasie tak swobodnie, jak mogłem to czynić za pośrednictwem mojego pierwszego wehikułu.

Kiedy pracowałem i zbliżał się ustalony przez nas dzień wyjazdu, moja obawa i niepewność narastały. Wiedziałem, że nie będę mógł nigdy wrócić do domu, ale wyruszając stąd z Nebogipfelem w przyszłość lub przeszłość, mogłem wejść w dziwną rzeczywistość, której nie przeżyję, albo cieleśnie, albo umysłowo. Wiedziałem, że mogę się zbliżyć do krańca mojego życia i ogarnęło mnie lekkie przerażenie.

W końcu nadeszła ta chwila. Nebogipfel usiadł na siodełku. Ubrany był w ciężki, watowany kombinezon ze srebrzystego materiału Konstruktora. Na małej twarzy miał nowe gogle. Wyglądał trochę jak małe dziecko opatulone przed zimowym chłodem — przynajmniej dopóki człowiek nie zauważył włosów opadających kaskadą z jego twarzy oraz lśnienia oka za niebieskimi goglami.

Usiadłem obok niego i po raz ostatni sprawdziłem zawartość naszego samochodu.

Kiedy tam siedzieliśmy, w jednej sekundzie ściany naszego mieszkania przemieniły się bezgłośnie w szkło! Wszędzie wokół nas, widoczne teraz przez przezroczyste ściany naszego pokoju, rozciągały się na dużą odległość posępne równiny białej Ziemi, złotoczerwone w świetle zachodzącego słońca. Rzęski Konstruktora — znów zgodnie z instrukcją Nebogipfela — przekształciły materiał ścian komory, w której znajdował się samochód czasu. Potrzebowaliśmy co prawda jakiejś ochrony przed dzikim klimatem białej Ziemi, ale pragnęliśmy widzieć świat podczas naszej podróży.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.