John Varley - Tytan

Здесь есть возможность читать онлайн «John Varley - Tytan» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1992, ISBN: 1992, Издательство: Rebis, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tytan: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tytan»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Bliżej nieokreslona przyszłość. Kilkuosobowa załoga statku badawczego dryfującego w pobliżu Saturna zauważa tajemniczy obiekt. Wzięty z początku za naturalnego satelitę, okazuje się on machiną skonstruowaną przez inteligentną formę życia. Niezwykłość ciała polega na tym, iż jest ono okrągłe, wydrążone w środku, a siłę grawitacji zastępuje siła odśrodkowa ruchu obrotowego. Zamieszkiwane jest wnętrze konstrukcji, a nie jej powierzchnia. W czasie przelotu obiekt „ożywa”, wchłaniając statek wraz z załogą. Po jakimś czasie ludzie budzą się nadzy, w nieznanym świecie, pośród obcych, nie zawsze przyjaznych istot i podejmują próbę wydostania się z niego.

Tytan — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tytan», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Gaby i Cirocco spojrzały po sobie.

— Przypomina to budowlę, którą widzieliśmy u podnóża kabla — powiedziała Cirocco. Opisała ją Gene’owi.

— Kto buduje pokoje bez wejścia i wyjścia? — spytała Gaby.

— Łodzik — powiedział Gene.

— Co proszę?

— Łodzik. Wytwarza spiralną muszlę. Kiedy jest za mała, przesuwa się, zamykając na głucho opuszczoną część muszli za sobą. Można ją przeciąć na pół, są bardzo ładne. Bardzo to przypomina budowlę, którą mi opisałyście: małe pomieszczenia na dole, duże na górze.

Cirocco zmarszczyła brwi.

— Ale te pokoje sprawiają wrażenie, jakby były takie same.

Gene potrząsnął głową.

— Różnica nie jest duża. Ten pokój jest nieco wyższy niż tamten. Gdzieś powinny być mniejsze pokoje. Może te zbudowane po bokach.

Zaczęli sobie wyobrażać stworzenia, które zbudowały szklany zamek na podobieństwo korali morskich. Kolonia opuściła domki, kiedy z nich wyrosła i budowała dalsze na ich szczątkach. Część zamku sięgała dziesięciu pięter lub nawet wyżej. Konstrukcja całej budowli nie opierała się na cieniutkich ścianach, ale na dźwigarach wzdłuż brzegów. Przypominały sztaby przezroczystego plexiglasu, grube na kilka centymetrów, bardzo twarde i mocne. Gdyby nawet wszystkie ściany zamku zwaliły się, zarys konstrukcji pozostałby widoczny niczym stalowe rusztowanie wieżowca.

— Ktokolwiek to zbudował, na pewno nie był ostatnim użytkownikiem — zasugerowała Gaby. — Ktoś się tu wprowadził później i poczynił masę zmian, chyba że te stworzenia były znacznie bardziej skomplikowane, niż to założyliśmy. Tak czy owak, od dawna nikogo tu już nie ma.

Cirocco próbowała ukryć rozczarowanie, ale nie na wiele się to zdało. To było fiasko. Nadal znajdowali się daleko od wierzchołka i wyglądało na to, że będą się musieli wspinać dalej.

— Nie złość się.

— O co chodzi? — Cirocco powoli otrząsnęła się ze snu. Trudno uwierzyć, że minęło już osiem godzin — pomyślała. Ale skąd wiedziała? Przecież ona miała zegarek.

— Nie patrz. — Powiedział to tym samym spokojnym tonem, ale Cirocco zamarła z na wpół uniesionym ramieniem. Dostrzegła twarz Gene’a pomarańczową w blasku dogasającego ognia. Klęczał nad nią.

— Dlaczego… co się stało, Gene? Coś złego?

— Po prostu się nie złość. Nie chciałem jej zranić, ale nie mogłem też pozwolić, by się przyglądała, prawda?

— Gaby? — zaczęła się podnosić i wtedy dostrzegła nóż w jego dłoni. W rozbłysku wyostrzonej świadomości zauważyła kilka rzeczy na raz: Gene był nagi, a Gaby — również goła — leżała na brzuchu i wydawało się, że nie oddycha. Gene miał erekcję i ręce umazane krwią. Jej zmysły napięły się aż do bólu. Słyszała jego równy oddech, czuła krew i przemoc.

— Nie złość się — powiedział trzeźwo. — Nie chciałem, żeby tak się stało, ale zmusiłaś mnie do tego.

— Powiedziałam tylko…

— Jesteś zła, widzę to. — Westchnął, jakby się skarżył na niesprawiedliwość tego świata, a potem wyciągnął drugi nóż — należący do Gaby — trzymając go w lewej ręce. — Jeżeli o tym pomyślisz, powinnaś winić siebie. Jak myślisz? Z czego jestem zrobiony? Jesteś przecież kobietą. Czy matki uczą was być egoistkami? Czy tak?

Cirocco spróbowała wymyślić bezpieczną odpowiedź, ale on najwidoczniej w ogóle nie oczekiwał odpowiedzi. Przesunął się nad nią i przyłożył czubek noża do jej szyi. Cofnęła się; ostry koniec wbił się w miękkie ciało. Był zimniejszy niż jego oczy.

— Nie rozumiem, po co to robisz.

Zawahał się. Drugi nóż sięgał już ku jej brzuchowi. Teraz zatrzymał się w miejscu, którego w tej pozycji nie mogła dojrzeć. Oblizała usta i pomyślała, że bardzo by chciała znowu nad wszystkim zapanować.

— To nieuczciwe pytanie. Zawsze o tym myślałem — który mężczyzna o tym nie myśli? — Szukał w jej oczach zrozumienia i wyglądał na zgubionego, kiedy go nie znalazł.

— Ach, po co to! Jesteś dziewczyną.

— Spróbuj.

Nóż znowu rozpoczął swoją wędrówkę. Poczuła jego płaski ucisk po wewnętrznej stronie uda. Perlisty pot wystąpił jej na czoło.

— Nie musisz tego robić w ten sposób. Odłóż nóż, a ja dam ci, co tylko zechcesz.

— Aha. Już to widzę. — Nóż poruszył się ponownie, kiwając się tam i z powrotem niby matczyny palec w geście przestrogi. — Nie jestem idiotą. Znam wasze babskie sztuczki.

— Przysięgam. To wcale nie musi odbyć się w taki sposób.

— Musi. Zabiłem Gaby, a ty mi tego nie wybaczysz. Wiesz dobrze, że to zawsze było nie w porządku. Dręczyłaś nas wszystkich przez cały czas. Zawsze mieliśmy ochotę, a ty zawsze mówiłaś nie. — Drwił, ale ten lżejszy wyraz twarzy zaraz ustąpił poprzedniemu groźnemu spokojowi. Wolała, kiedy ironizował.

— Po prostu wyrównuję rachunki. Wtedy kiedy zostawiliście mnie w ciemności, zadecydowałem, że będę robił to, na co mam ochotę. Zrobiłem sporo znajomości na Rei. Na pewno moi przyjaciele nie spodobają ci się. Od tej chwili to ja jestem kapitanem, ponieważ powinienem być nim od samego początku. Będziesz robiła to, co ci każę. Tylko bez żadnych głupstw.

Wstrzymała oddech, kiedy ostrze rozdarło jej spodnie. Pomyślała, że wie już, do czego Gene zamierza użyć noża i zastanawiała się, czy woli być raczej głupia i martwa, czy też żywa i zmaltretowana. On jednak ograniczył się do rozcięcia spodni. Skupiła więc ponownie uwagę na ostrzu podpierającym jej podbródek.

Wdarł się w nią. Odwróciła twarz, a czubek noża powędrował w ślad za nią. Bolało jak cholera, ale nie to było ważne. Ważne było drgnięcie policzka Gaby, ślad ręki snującej po piasku i zbliżającej się do topora, uchylona powieka i błysk w oku.

Cirocco spojrzała w górę na Gene’a i bez trudu nadała swojemu głosowi wyraz przerażenia:

— Nie! Proszę, nie, nie jestem przygotowana. Zabijesz mnie!

— Ja decyduję, kiedy masz być gotowa. — Pochylił głowę, a Cirocco rzuciła szybkie spojrzenie na Gaby, która zdawała się zrozumieć. Zamknęła oko.

To wszystko zdarzyło się jakby gdzieś bardzo daleko. Była pozbawiona ciała; to ktoś inny tak bardzo cierpiał. Póki się nie zmęczy, liczył się tylko ostry nóż pod jej brodą.

Zastanawiała się, jaka będzie cena jego błędu? Z pewnością duża, a więc on nie może go popełnić. Musi jednak nadejść chwila, kiedy jego czujność osłabnie choćby na sekundę, ale powinna spowodować, żeby moment ten nadszedł jak najszybciej. Zaczęła się pod nim poruszać. Była to najbardziej obrzydliwa rzecz, jaka jej się kiedykolwiek przydarzyła.

— Teraz widać prawdę — powiedział z rozmarzonym uśmiechem.

— Nic nie mów, Gene.

— Załatwione. Zauważyłaś, że jest znacznie lepiej, kiedy się nie opierasz?

Czy była to tylko jej wyobraźnia, czy też jej skóra w miejscu, którego dotykał nóż, nie była już tak mocno napięta? Czyżby cofnął nóż? Rozważyła tę myśl, starając się nie ulegać niepotrzebnym złudzeniom i zdecydowała, że to jednak prawda. Jej wrażliwość wzrosła teraz niepomiernie. Niewielkie zelżenie nacisku odczuwała niczym zdjęcie ogromnego ciężaru.

Musi zamknąć oczy. Czyż mężczyźni nie zamykają zawsze oczu w takiej chwili?

Rzeczywiście zamknął je i prawie już ruszała, kiedy szybko otworzył je znowu. Sprawdzał ją, psiakrew. Nie dostrzegł jednak podstępu. W normalnych warunkach była podłą aktorką, ale ten nóż uskrzydlił jej talent.

Wygiął plecy i zamknął oczy. Nacisk noża ustąpił.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tytan»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tytan» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Opzioni
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Czarodziejka
John Varley
John Varley - Titano
John Varley
John Varley - Naciśnij Enter
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
Отзывы о книге «Tytan»

Обсуждение, отзывы о книге «Tytan» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.