Karin Slaughter - Fatum

Здесь есть возможность читать онлайн «Karin Slaughter - Fatum» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Fatum: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Fatum»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Historia zaczyna się wręcz banalnie, ale to wszystko pozory. W strzelaninie na posterunku dwóch zamaskowanych bandytów zabija policjanta, rani komendanta Jeffreya Tollivera i bierze zakładników, wśród których jest lekarka Sara Linton, jego była żona. Bezwzględni napastnicy nie zgłaszają żadnych roszczeń. Pozostali w mieście koledzy po fachu – Lena i Frank – usiłują gorączkowo ustalić tożsamość zabójców…

Fatum — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Fatum», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– To ten dupek, który zgwałcił twoją mamusię! – dodało babsko.

Sarę nagle coś ścisnęło za gardło. Obejrzała się na Jeffreya, ale stał z nisko pochyloną głową.

– Zgwałcił? – wydusiła z siebie, gdyż to słowo zadźwięczało jej w umyśle jak zwielokrotnione echo dzwonu.

– Ty świnio! – wycedziła gruba do Jeffreya. – Mógłbyś się wreszcie zachować jak mężczyzna i przynajmniej raz w swoim zasranym życiu wziąć na siebie odpowiedzialność!

– Proszę… – wycedziła Sara, koncentrując się na sprawach, na które nie miała żadnego wpływu. – Jak może się pani tak wyrażać przy dzieciach?

– Niby jak?! – warknęła tamta. – Przecież chłopcy powinni znać swojego ojca. Mam rację, Erie? Nie chcesz poznać człowieka, który zgwałcił i zamordował twoją mamę?

Erie spojrzał z zaciekawieniem na Jeffreya, ale ten stał z kamiennym wyrazem twarzy, bojąc się chyba nawet zerknąć na swego domniemanego syna.

– Wszystko w porządku? – zwróciła się Sara do chłopca, odgarniając mu przetłuszczone i pozlepiane włosy z czoła. Sądząc po wzroście, mógł być rówieśnikiem Jareda, ale wyglądał choro wicie. Miał na rękach i nogach dziwnie wyglądające siniaki. – Coś ci dolega?

– Ma złą krew – odparła kobieta. – Podobnie jak jego gówniany ojciec.

– Wynocha stąd! – warknął groźnie Jeffrey. – Nie macie prawa tu wchodzić!

– Pozwolisz, żeby Robert zapłacił za twoje grzechy, ty przeklęty tchórzu?

– Nawet nie wiesz, o czym gadasz.

– Ale wiem, ile mnie kosztuje leczenie twojego gówniarza! – wrzasnęła gruba. – Nikt w mojej rodzinie nie miał we krwi takiego gówna! – Obrzuciła chłopca nienawistnym spojrzeniem, jakby nie cierpiała nawet jego widoku. – Myślałeś, że śpię na forsie? Że stać mnie na to, żeby go wozić do szpitala na transfuzje, ile razy się przewróci?

– Spieprzaj stąd, bo wezwę Hossa! – odezwał się jeszcze ostrzej Jeffrey.

Oparła ręce na biodrach.

– No, dalej! Ściągnij go! I to szybko! Może wreszcie raz na zawsze wyjaśnimy sobie wszystko!

– Nie ma czego wyjaśniać – odparł. – Nic się nie zmieniło, Lane. Poza tym i tak nie możesz mi już nic zrobić.

– Dlatego, że tak mówisz?! Przecież wszyscy wiedzą, że ją zgwałciłeś!

– Okres przedawnienia w tej sprawie minął trzy lata temu – odrzekł stanowczo, a sam fakt, że znał odpowiedni przepis prawa, wywołał ciarki na grzbiecie Sary. – Nawet gdybyś znalazła jakieś dowody, nie możesz mnie nawet tknąć.

Kobieta wymierzyła tłusty paluch w jego twarz.

– To cię własnoręcznie zabiję, ty pierdolony łobuzie!

– Proszę pani – syknęła znowu Sara, trzymając ręce na ramionach Erica, jakby nie chciała go wypuścić z domu. Przysłuchiwał się tej wymianie zdań z obojętną miną, jakby przywykł, że dorośli zachowują się w ten sposób. Drugi chłopczyk, który został na podwórku, przesuwał w powietrzu mały plastikowy samochodzik, cichym buczeniem naśladując warkot silnika. – Jak pani może się tak wyrażać przy dzieciach?

– A kim ty niby jesteś, do cholery?! – ryknęła gruba. – Za kogo się uważasz, co?

Sara ledwo powstrzymała wybuch gniewu.

– To dziecko jest nie tylko chore, ale również brudne i zaniedbane. Jak może go pani w ten sposób traktować? – Wskazała drugiego chłopca. – Tamten jest w podobnym stanie. Powinnam na panią nasłać opiekę społeczną.

– Śmiało! Nasyłaj! Myślisz, że się przestraszę? Najwyżej będę miała dwie gęby mniej do wyżywienia.

Mimo to wyciągnęła rękę i gestem przywołała do siebie Erica. Chłopiec usłuchał. Kiedy Sara chciała go ponownie złapać za ramiona, wyrwał się, musnęła tylko palcami jego koszulkę, spod której wyłoniły się na chwilę sine pręgi i poczerniałe siniaki na plecach.

– Twój fagas zgwałcił moją córkę – oznajmiła kobieta.

Sarze aż się zakręciło w głowie. I ona musiała się oprzeć o ścianę, żeby nie stracić równowagi.

– Po tym gwałcie zaszła w ciążę. A kiedy poprosiła go o pomoc, zabił ją, więc na mnie spadło wychowywanie jego zasranego bękarta. – Znowu wymierzyła oskarżycielsko palec w twarz Jeffreya. – To jeszcze nie koniec!

– Owszem. Koniec – odparł.

– Powiedz temu swojemu pierdolonemu kolesiowi, że jak go zobaczę na ulicy, będzie trupem.

– Może lepiej opowiem o wszystkim Hossowi i poproszę, żeby cię wpakował do aresztu za te pogróżki?

– Ty pieprzony tchórzu! – syknęła po raz kolejny, wyginając usta w grymasie bezgranicznej pogardy. Zanim Jeffrey zdążył zareagować, splunęła mu w twarz. – Zobaczysz, że to jeszcze nie koniec! – powtórzyła, chwytając Erica za rączkę.

Mimo że był cały posiniaczony, nawet nie zaprotestował. Drugi chłopczyk błyskawicznie zawrócił w stronę samochodu, mając przy tym taką minę, jakby się cieszył, że teraz matka zawiezie ich na lody.

Jeffrey wyjął chusteczkę, rozłożył ją powoli i wytarł sobie twarz.

Minęło jeszcze parę minut, nim Sara odzyskała zdolność mowy. W uszach wciąż jeszcze miała niewiarygodne oskarżenia kobiety. W końcu wydusiła z siebie:

– Zechcesz mi w końcu powiedzieć, o co tu chodzi?

– Nie.

Rozłożyła szeroko ręce w bezsilnej złości, głęboko urażona.

– Jeffrey, przecież ona twierdzi, że zgwałciłeś jej córkę.

– A ty jej uwierzyłaś? – zapytał, patrząc jej prosto w oczy. – Naprawdę uwierzyłaś, że mógłbym kogoś zgwałcić? A potem zamordować?

Była zanadto oszołomiona, żeby się w ogóle zastanawiać nad taką możliwością. Oskarżenia pod adresem Jeffreya spadły na nią jak ciosy młotem, po których ciągle nie mogła dojść do siebie.

– Saro?

– Nie wiem… – Pokręciła głową. – Sama już nie wiem, w co mam wierzyć.

– W takim razie nie mamy sobie nic więcej do powiedzenia.

Odwrócił się na pięcie i wyszedł.

– Zaczekaj! – zawołała i wybiegła za nim przed dom. – Jeffrey! – Ale nawet się nie obejrzał. Musiała podbiec, żeby go dogonić. – Powiedz coś.

– Po co? Wygląda na to, że już wyrobiłaś sobie opinię.

– Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć, co się stało? Stanął i odwrócił się do niej.

– A dlaczego ty nie możesz sobie odpuścić? Dlaczego nie umiesz mi po prostu zaufać?

– Tu nie chodzi o zaufanie – odparła. – Na Boga, ta kobieta się upiera, że zgwałciłeś jej córkę. Według niej Erie jest twoim synem.

– Gówno prawda! – warknął. – Myślisz, że mógłbym nie wiedzieć o tym, że mam syna? Wykluczone.

Natychmiast przypomniała sobie Jareda i ledwie się powstrzymała, by w przypływie złości nie wyjawić mu sekretu Neli.

– No co? – burknął, biorąc jej osłupienie za przejaw czegoś gorszego. – Wiesz, co ci powiem? Mam to wszystko gdzieś! – Ruszył dalej ulicą, kipiąc z wściekłości. – Łudziłem się, że jesteś inna. Miałem nadzieję, że tobie można zaufać.

– Powtarzam, że to nie jest kwestia zaufania.

– Kwestia! – syknął, przedrzeźniając ją. – Mam to gdzieś!

– Tak, to rzeczywiście odpowiedzialne zachowanie – mruknęła i podobnie przedrzeźniając go, dodała: – Mam to gdzieś!

Nie zareagował. Kiedy próbowała go złapać za rękę, wyszarpnął się i burknął:

– Może byś jednak zechciała zostawić mnie w spokoju?

– Niby dlaczego? Czyżbyś i mnie chciał zgwałcić? A potem udusić?

Widziała go już doprowadzonego do ostateczności, ale tym razem popatrzył na nią z tak zbolałą miną, że natychmiast pożałowała swoich słów.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Fatum»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Fatum» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Karin Slaughter - The Kept Woman
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Temor Frío
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Snatched
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Martin Misunderstood
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Like A Charm
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Blindsighted
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Faithless
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Fractured
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Kisscut
Karin Slaughter
Karin Slaughter - Triptych
Karin Slaughter
Karin Slaughter - The Last Widow
Karin Slaughter
Отзывы о книге «Fatum»

Обсуждение, отзывы о книге «Fatum» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.