David Baldacci - Wygrana

Здесь есть возможность читать онлайн «David Baldacci - Wygrana» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wygrana: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wygrana»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

LuAnn Tyler, żyjaca w skrajnej nędzy ze swą córeczką Lisą w przyczepie samochodowej, otrzymuje nagle propozycję intratnej pracy. Gdy przybywa na umówione spotkanie, okazuje się, że propozycja dotyczy nie pracy, ale udziału w loterii krajowej, który miałby przynieść LuAnn główną wygraną. Dziewczyna pozostawia sobie czas na przemyślenie propozycji. Dalej wypadki toczą się w błyskawicznym tempie: LuAnn zostaje zaplątana w morderstwo dwóch mężczyzn, a jednocześnie zamieszana w aferę korupcyjną. Ścigana przez policję i FBI, ucieka za granicę, ale po latach wraca, by ostatecznie rozwikłać tajemniczą również dla niej samej historię.

Wygrana — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wygrana», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Rozwiązując pasek znoszonego szlafroka, pod którym nic nie miała, spojrzała uważnie na Duane’a. Uspokojona brakiem oznak życia z jego strony, szybko wciągnęła majteczki. Odkąd przestała być podlotkiem i zaczęła nabierać kobiecych kształtów, nie było w okolicy chłopaka, który nie wodziłby za nią pożądliwym spojrzeniem.

LuAnn Tyler, przyszła-gwiazda-filmowa-łamane-przez-super-modelka. Wielu mieszkańców okręgu Rikersville w stanie Georgia dogłębnie przemyślało przypadek LuAnn i nadało jej ten tytuł, naprawdę dobrze jej życząc i wiążąc z nią wielkie oczekiwania. Na pierwszy rzut oka widać, że dziewczyna nie pasuje do tutejszego stylu życia – zawyrokowały pomarszczone, otyłe miejscowe kobiety trzymające wieczną wartę na szerokich, popadających w ruinę werandach, i nie było nikogo, kto by się z nimi nie zgodził. Ze swoją naturalną urodą mogła zajść daleko. Była nadzieją miejscowych. Tylko kwestią czasu pozostawało, kiedy o ich LuAnn upomni się Nowy Jork, a kto wie, czy nie Los Angeles. Ale czas płynął, a ona wciąż tu tkwiła, nie wychyliwszy nosa poza granicę okręgu, w którym przyszła na świat. Rozczarowywała wszystkich, choć dopiero co przestała być nastolatką i nie miała jeszcze okazji, by osiągnąć jakikolwiek ze swoich celów. Wiedziała, że ludzie z miasteczka bardzo by się dziwili, wiedząc, że jej ambicje nie obejmują leżenia nago w łóżku z jakimś hollywoodzkim objawieniem sezonu ani dreptania po wybiegu dla modelek w najnowszych produkcjach jakiegoś nawiedzonego kreatora mody. Chociaż teraz, gdy wkładała stanik, przemknęło jej przez myśl, że ubieranie się w najmodniejsze stroje za dziesięć tysięcy dolarów dziennie nie byłoby takim znowu złym interesem.

Jej twarz. I jej ciało. Atrybuty tego ostatniego ojciec również często komentował. Zmysłowe, dojrzałe – zachwycał się, jakby mówił o jakimś odrębnym, egzystującym niezależnie od niej bycie. Króciutki rozumek w olśniewającym ciele. Dzięki Bogu nigdy nie posunął się dalej, poprzestając na tych słownych zachwytach. Zastanawiała się niekiedy nocami, czy tak naprawdę nie korciło go czasem, a tylko brakowało mu po prostu odwagi albo sposobności. Tak na nią czasem patrzył. Bywało, że w nagłym, kłującym jak igła przebłysku, z najgłębszych zakamarków podświadomości powracały oderwane okruchy wspomnień, budzące w niej podejrzenie, że taka sposobność jednak się kiedyś nadarzyła. Wzdrygała się wtedy zawsze i mówiła sobie, że nie wypada podejrzewać o taką ohydę zmarłego.

Przejrzała zawartość małej szafy. Właściwie miała tylko jedną sukienkę, która jako tako nadawała się na dzisiejszą okazję. Krótki rękawek, granatowa, z białą lamówką przy kołnierzu i dekolcie. Pamiętała dzień, w którym ją kupiła. Poszła wtedy cała tygodniówka. Okrągłe sześćdziesiąt pięć dolarów. Było to przed dwoma laty i nigdy więcej nie zdobyła się na podobną ekstrawagancję. Była to ostatnia sukienka, jaką sobie kupiła. Ciuch trochę się już wystrzępił, ale od czego ma się igłę z nitką. Szyję ozdobi sznurem podrabianych pereł, prezentem urodzinowym od byłego adoratora. Wczoraj do późnej nocy zapastowywała obtarcia na jedynej parze szpilek. Były ciemnobrązowe i nie pasowały do sukienki, ale trudno. Chodaków ani pepegów – a tylko między nimi mogła jeszcze wybierać – przecież na to spotkanie nie włoży, co najwyżej dojdzie w pepegach do odległego o milę przystanku autobusowego. Dzisiaj zacznie się może coś nowego, a przynajmniej innego. Kto wie? Może to spotkanie zmieni coś w jej życiu. Pomoże wyrwać się jej i Lisie ze światka Duane’a i jemu podobnych.

Odetchnęła głęboko, rozsunęła zamek błyskawiczny wewnętrznej kieszeni torebki, wyjęła z niej i rozłożyła metodycznie kartkę papieru. Zanotowała sobie na niej adres i kilka innych informacji, które podyktował jej przez telefon ktoś, kto przedstawił się jako pan Jackson. Po powrocie z nocnej zmiany w zajeździe dla ciężarówek, gdzie pracowała jako kelnerka, była tak skonana, że mało brakowało, a nie odebrałaby tego telefonu.

Zadzwonił, kiedy siedziała w kuchni na podłodze i z ciężkimi jak ołów powiekami karmiła piersią Lisę. Małej wyrzynały się ząbki i LuAnn oba sutki miała już boleśnie pogryzione, ale innego wyjścia nie było. Odżywki dla dzieci były stanowczo za drogie, a mleko się skończyło. Zrazu LuAnn ani myślała podnieść słuchawkę. Tej nocy w zajeździe dla ciężarówek przy międzystanowej ruch był taki, że ani na chwilę nie przytuliła Lisy, umieściła ją w dziecinnym foteliku pod bufetem. Na szczęście mała potrafiła już sama utrzymać butelkę z pokarmem, a kierownik zmiany lubił LuAnn na tyle, że pozwalał jej przychodzie do pracy z córeczką. Telefon w domu rzadko się odzywał. Jeśli już, to przeważnie dzwonił któryś z kumpli Duane’a, żeby wyciągnąć go z domu na piwo albo do pomocy przy obrabianiu jakiegoś pozostawionego bez opieki samochodu, który rozkraczył się na autostradzie. Nazywali takie wypady organizowaniem kasy na browarek i dziewczynki. Często bez żadnego skrępowania rozmawiali o tym w jej obecności. Nie, tak wcześnie nie dzwoniłby żaden z kolesiów Duane’a. Oni o siódmej rano chrapali w najlepsze po kolejnej nocnej popijawie.

Po trzecim dzwonku jej ręka, nie wiedzieć czemu, sama sięgnęła po słuchawkę. Ton mężczyzny był suchy i formalny. Mówił tak, jakby czytał z kartki, i zasypiająca na siedząco LuAnn zrozumiała z tego tyle, że gość chce jej coś sprzedać. Dobre sobie! Jej, która nie ma ani kart kredytowych, ani konta w banku, a cały swój majątek w postaci paru nędznych dolarów trzyma w plastikowej torebce zawieszonej w koszu na zużyte pieluszki Lisy, czyli w jedynym miejscu, gdzie nigdy nie zagląda Duane. Nie owijaj pan w bawełnę, chcesz mnie namówić na jakiś zakup. Numer karty kredytowej? Proszę bardzo, już podaję. Visa? MasterCard? ACCX? Tak, platynowa. Mam je wszystkie, przynajmniej w marzeniach. Ale mężczyzna zapytał ją o nazwisko. A potem napomknął coś o pracy. Wcale nie próbował namawiać jej do kupna czegokolwiek. Proponował jej zatrudnienie. Spytała, skąd ma jej telefon. Wyjaśnił, że z książki telefonicznej. Powiedział to tak autorytatywnym tonem, że od razu mu uwierzyła. Poinformowała go, że ma już pracę. Zapytał, ile zarabia. Z początku nie chciała mu powiedzieć, potem, otworzywszy oczy, żeby spojrzeć na ssącą wciąż Lisę, wymieniła sumę. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła.

Później doszła do przekonania, że coś ją musiało tknąć. Bo dopiero wtedy powiedział o warunkach wynagrodzenia. Sto dolarów dziennie przy gwarantowanych dwóch tygodniach zatrudnienia bez sobót i niedziel. Porachowała szybko w pamięci. W sumie tysiąc dolarów z realną możliwością przedłużenia kontraktu na tych samych warunkach. A do tego nie były to pełne dni robocze. Mężczyzna powiedział, że czas pracy to góra cztery godziny dziennie. Nikt z jej znajomych tyle nie zarabiał. Boże, przecież to by było dwadzieścia pięć tysięcy rocznie! Praktycznie za pół etatu. Za pełny wychodziłoby pięćdziesiąt tysięcy rocznie! Takie gigantyczne sumy kosili lekarze, prawnicy, gwiazdy filmowe, ale nie matka z nieślubnym dzieckiem i nieukończoną szkołą średnią, wegetująca na kocią łapę z niejakim Duane’em. Jakby wyczuwając, że o nim myśli, Duane poruszył się, uchylił powieki i spojrzał na nią przekrwionymi oczami.

– A ciebie gdzie diabli niosą? – Mówił z silnym miejscowym akcentem.

Przez całe życie słuchała tych samych słów, wypowiadanych tym samym tonem przez rozmaitych mężczyzn. Wzięła z komódki pustą puszkę po piwie.

– Może jeszcze piwka, kociaczku? – Uśmiechnęła się przymilnie, unosząc pytająco brwi.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wygrana»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wygrana» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


David Baldacci - The Last Mile
David Baldacci
David Baldacci - Memory Man
David Baldacci
David Baldacci - The Finisher
David Baldacci
David Baldacci - The Sixth Man
David Baldacci
David Baldacci - The Forgotten
David Baldacci
David Baldacci - The Innocent
David Baldacci
David Baldacci - Zero Day
David Baldacci
David Baldacci - Buena Suerte
David Baldacci
David Baldacci - Hour Game
David Baldacci
David Baldacci - Divine Justice
David Baldacci
David Baldacci - A Cualquier Precio
David Baldacci
libcat.ru: книга без обложки
David Baldacci
Отзывы о книге «Wygrana»

Обсуждение, отзывы о книге «Wygrana» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x