Reacher przytaknął głową.
– Nie byłem taki jak on. Wiele mi do niego brakowało.
– Jest pan bardzo uprzejmy.
– Stwierdzam fakt. Bardzo go podziwiałem.
– Opowiadał mi o panu… o was wszystkich. Wiele razy. Czasami czułam się tak, jakbym była jego drugą żoną. Jakby wcześniej był już żonaty. Z wami wszystkimi.
– Właśnie tak było – przytaknął Reacher. – Służba przypomina rodzinę. Oczywiście jeśli człowiek ma szczęście, a my je mieliśmy.
– Calvin powtarzał to samo.
– Widzę, że później miał jeszcze więcej szczęścia. Na twarzy Angeli ponownie zagościł sztuczny uśmiech.
– Może, lecz widać jego szczęście się skończyło, prawda? Charlie obserwował ich badawczo oczami do złudzenia przypominającymi oczy Franza.
– Bardzo dziękuję, że przyszliście – rzekła.- Możemy coś dla pani zrobić? – zapytał Reacher.
– Potraficie wskrzeszać umarłych? Nic nie odpowiedział.
– Po tym, co o panu mówił, nie byłabym zaskoczona.
– Możemy się dowiedzieć, kto to zrobił – rzekła Neagley. – W tym jesteśmy dobrzy. Tylko w taki sposób możemy się zbliżyć do jego wskrzeszenia. Oczywiście w pewnym sensie.
– Lecz nie przywróci mu to życia.
– Nie. Bardzo mi przykro.
– Dlaczego przyszliście?
– Aby złożyć pani kondolencje.
– Przecież mnie nie znacie. Pojawiłam się dopiero później. Nie należałam do waszej paczki. – Angela cofnęła się w stronę kuchni. Po chwili zmieniła zamiar, przecisnęła się pomiędzy Reacherem i Neagley i usiadła w salonie, kładąc dłonie na oparciach fotela. Reacher zauważył, że jej palce się poruszają. Prawie niepostrzeżenie, jakby pisała na maszynie lub grała na niewidzialnym pianinie spoczywającym na kolanach.
– Nie byłam częścią waszej grupy – powiedziała. Czasami tego żałowałam. Tyle dla niego znaczyliście. Często powtarzał: Nie zadzieraj ze specjalną grupą śledczą. Cały czas używał tych słów jak sloganu. Oglądał mecz, a gdy rozgrywający został wyrzucony z boiska lub stało się coś równie ważnego, mówił: Widzisz maleńka, nie zadzieraj ze specjalną grupą śledczą. Powtarzał to Charliemu. Kiedy kazał mu coś; zrobić, a ten marudził, Calvin ostrzegał: Nie zadzieraj ze specjalną grupą śledczą.
Charlie spojrzał na nich i uśmiechnął się.
– Nie zadzieraj… – powtórzył lekko piskliwym głosem, w którym można było wyczuć intonację ojca, aby przerwać raptownie, jakby miał problem z wypowiedzeniem dłuższych słów.
– Jesteście tu z powodu tego powiedzenia, prawda? zapytała Angela.
– Nie do końca – odparł Reacher. – Raczej z powód tego, co się za nim kryje. Troszczyliśmy się o siebie wzajemnie. To wszystko. Przyszedłem do pani, bo Calvin zrobiłby to samo, gdyby znalazł się na moim miejscu…- Naprawdę?
– Tak sądzę.
– Kiedy na świat przyszedł Charlie, Calvin dał sobie z tym wszystkim spokój. Nie wywierałam na niego presji. Chciał być ojcem. Chciał zrezygnować ze wszystkiego, co niebezpieczne.
– Nie mógł…
– Chyba tak.
– Nad czym ostatnio pracował?
– Przepraszam, powinnam zaproponować, żebyście usiedli – przerwała.
W pokoju nie było kanapy. Nie zmieściłaby się. Kanapa normalnej wielkości zatarasowałaby wejście do sypialni. Jej funkcję pełniły dwa fotele i mały drewniany fotelik bujany dla Charliego. Fotele umieszczono po obu stronach niewielkiego kominka z suszonymi kwiatami w prostym porcelanowym wazonie. Fotelik Charliego stał po lewej stronie komina. Jego imię wyryto na tylnym oparciu rozgrzanym pogrzebaczem lub lutownicą. Siedem liter. Ładne pismo. Staranna, lecz nieprofesjonalna robota. Przypuszczalnie dzieło Franza. Dar ojca dla syna. Reacher przyglądał się mu przez chwilę. Usiadł w fotelu naprzeciw Angeli, a Neagley przysiadła na oparciu tuż przy nim, tak że jej udo znajdowało się w niewielkiej odległości od niego, lecz go nie dotykało.
Charlie wdrapał się po nogach Reachera na swój drewniany fotel.
– Nad czym pracował Calvin? – ponowił pytanie Reacher.
– Charlie, idź się pobawić – poleciła synowi Angela Franz.
– Mamo, chcę zostać.
– Angelo, czym ostatnio zajmował się Calvin?
– Od czasu narodzin Charliego zajmował się wyłącznie sprawdzaniem danych osobowych – odparła. – To był dobry interes. Szczególnie w Los Angeles. Każdy boi się, że zatrudni złodzieja lub ćpuna. Że chodzi z nim na randki lub może go poślubić. Pierwszą rzeczą, którą ludzie robią po poznaniu kogoś za pośrednictwem Internetu lub w barze, jest wpisanie jego nazwiska do wyszukiwarki Google, a drugą – zatrudnienie prywatnego detektywa.
– Gdzie pracował?
– Miał biuro w Culver City. Wynajmował jeden pokój. W budynku przy zbiegu Venice i La Cienega. Lubił to miejsce. Chyba będę musiała zabrać stamtąd jego rzeczy.
– Czy zgodziłabyś się, żebyśmy wcześniej je przeszukali?
– Zastępcy szeryfa już to zrobili.
– Powinniśmy zrobić to jeszcze raz.
– Dlaczego?
– Ponieważ musiał zajmować się czymś poważniejszym od sprawdzania danych osobowych.
– Ćpuny zabijają ludzi, prawda? Czasami robią to takżeI złodzieje.
Reacher spojrzał na Charliego, zdając sobie sprawę, że także Angela go obserwuje
– Nie w taki sposób.
– W porządku. Jeśli chcecie, możecie ponownie przeszuka biuro.
– Masz klucz? – zapytała Neagley.
Angela wolno wstała i poszła do kuchni. Po chwili wróciła z dwoma nieoznaczonymi kluczami, dużym i małym, na stalowym kółku średnicy trzech centymetrów. Przez kilka sekund pieściła je w dłoni, a następnie z pewnym ociąganiem podała Neagley.
– Chciałabym otrzymać je z powrotem. To jego osobisty komplet.
– Czy trzymał tutaj swoje rzeczy? – zapytał Reacher. – Notatki, teczki, inne przedmioty tego rodzaju?
– Tutaj? – zdziwiła się. – Czy to możliwe? Kiedy się tu wprowadziliśmy, zrezygnował z noszenia podkoszulków, aby zaoszczędzić miejsca w szufladach.
– Kiedy się tu przeprowadziliście? Angela w dalszym ciągu stała. Chociaż była delikatną kobietą, wydawała się wypełniać sobą całą przestrzeń.
– Zaraz po narodzeniu Charliego. Chcieliśmy mieć prawdziwy dom. Byliśmy tutaj bardzo szczęśliwi. To mały dom, lecz nie potrzebowaliśmy niczego więcej.
– Co wydarzyło się ostatniego dnia, w którym go widziałaś?
– Wyszedł rano, tak jak zawsze, i nigdy więcej nie wrócił…- Kiedy to było?
– Pięć dni przed wizytą zastępców szeryfa, którzy powiadomili mnie o znalezieniu ciała.
– Czy opowiadał ci o swojej pracy?
– Charlie, może byś się czegoś napił? – zapytała.
– Nie chce mi się pić, mamusiu – odparł chłopiec.
– Czy Calvin kiedykolwiek rozmawiał z tobą o swojej pracy?
– Rzadko – odparła. – Czasami studio filmowe chciało, aby prześwietlił jakiegoś aktora, by poznać jego sekrety. Przekazywał mi ploteczki ze świata show-biznesu. To wszystko. Nic więcej.
– Wiemy, że był szczerym facetem. Mówił to, co myślał.
– Rzeczywiście taki był. Sądzisz, że się komuś naraził?
– Nie, zastanawiałem się, czy wobec ciebie postępował podobnie i czy ci się to podobało.
– Kochałam go. Wszystkie jego cechy. Szanowałam go za uczciwość i otwartość.
– Nie obrazisz się, że będę z tobą szczery?
– Nie.
– Myślę, że coś przed nami ukrywasz.
Angela Franz ponownie usiadła i zapytała:
– Czego twoim zdaniem wam nie powiedziałam?
– Czegoś przydatnego – odparł Reacher.
Читать дальше