Tess Gerritsen: Młodość dla wybranych

Здесь есть возможность читать онлайн «Tess Gerritsen: Młodość dla wybranych» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию). В некоторых случаях присутствует краткое содержание. категория: Триллер / на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале. Библиотека «Либ Кат» — LibCat.ru создана для любителей полистать хорошую книжку и предлагает широкий выбор жанров:

любовные романы фантастика и фэнтези приключения детективы и триллеры эротика документальные научные юмористические анекдоты о бизнесе проза детские сказки о религиии новинки православные старинные про компьютеры программирование на английском домоводство поэзия

Выбрав категорию по душе Вы сможете найти действительно стоящие книги и насладиться погружением в мир воображения, прочувствовать переживания героев или узнать для себя что-то новое, совершить внутреннее открытие. Подробная информация для ознакомления по текущему запросу представлена ниже:

Tess Gerritsen Młodość dla wybranych
  • Название:
    Młodość dla wybranych
  • Автор:
  • Жанр:
    Триллер / на польском языке
  • Язык:
    Польский
  • Рейтинг книги:
    3 / 5
  • Ваша оценка:
    • 60
    • 1
    • 2
    • 3
    • 4
    • 5
  • Избранное:
    Добавить книгу в закладки

Młodość dla wybranych: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Młodość dla wybranych»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Na ostry dyżur do szpitala w Springer w Bostonie zostaje przyjęty staruszek z objawami choroby Alzheimera. Wstępne badanie nie ujawnia żadnych dolegliwości neurologicznych. Podejrzewając udar mózgu, doktor Toby Harper nakazuje wykonanie tomografii komputerowej. W czasie, gdy reanimuje kolejnego pacjenta, jej podopieczny dosłownie rozpływa się w powietrzu. Kilkanaście dni później do szpitala trafia mężczyzna z takimi samymi objawami, jak u nadal nie odnalezionego Harry’ego Slotkina. Obu wcześniej leczył doktor Carl Wallenberg. Pacjent umiera, a Toby, wbrew woli Wallenberga, aranżuje sekcję zwłok. Diagnoza nie pozostawia wątpliwości co do przyczyny śmierci: zarażenie chorobą szalonych krów. Kilka innych tajemniczych zgonów, których wyjaśnieniem zajmuje się Toby, wskazuje coraz wyraźniej, że to nie epidemia, lecz rezultat czyjegoś świadomego działania. Tropy prowadzą do luksusowego domu opieki, w których Wallenberg i jego współpracownicy przeprowadzają eksperymenty medyczne na starcach, wszczepiając im hormony…

Tess Gerritsen: другие книги автора


Кто написал Młodość dla wybranych? Узнайте фамилию, как зовут автора книги и список всех его произведений по сериям.

Młodość dla wybranych — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система автоматического сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Młodość dla wybranych», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Не бойтесь закрыть страницу, как только Вы зайдёте на неё снова — увидите то же место, на котором закончили чтение.

Tess Gerritsen


Młodość dla wybranych

Life Suport

Przełożył Jan Krasko

Rozdział 1

Skalpel to piękna rzecz. Doktor Stanley Mackie nigdy dotąd nie zwrócił na to uwagi, ale stojąc teraz z pochyloną głową pod lampami sali operacyjnej, nagle stwierdził, że brylantowe refleksy światła na ostrzu wprost go zadziwiają. Ta lunula z nierdzewnej stali była prawdziwym dziełem sztuki. Dziełem tak pięknym, że nie śmiał wziąć go do ręki w obawie, iż dotykiem zbezcześci jego magiczną nieskazitelność. Na powierzchni migotliwego półksiężyca widział tęczę kolorów, widział światło rozszczepione na najczystsze składniki, widział…

– Panie doktorze? Czy coś się stało?

Uniósł wzrok i zobaczył, że instrumentariuszka marszczy czoło, patrząc na niego znad maski chirurgicznej. Miała niezwykłe zielone oczy, nigdy dotąd tego nie zauważył. Nie zauważył ani tego, ani wielu innych rzeczy, które widział, ale tak naprawdę zobaczył dopiero teraz. Ot, choćby jej kremową cerę. Żyłkę wijącą się na skroni. Pieprzyk tuż nad brwią…

Pieprzyk? Przerażony, wytężył wzrok. Pieprzyk się poruszał, pełznął w stronę oka niczym wielonożny insekt…

Z odrętwienia wyrwał go głos doktora Rudmana, anestezjologa.

– Stan? Dobrze się czujesz?

Mackie skinął głową. Insekt zniknął. Znowu był tylko pieprzykiem, maleńką plamką czarnego pigmentu na bladej skórze pielęgniarki. Mackie nabrał powietrza, wziął skalpel z tacy i spojrzał na kobietę leżącą na stole.

Światło lampy skupiało się na jej podbrzuszu, na prostokącie nagiej skóry obramowanej niebieskim prześcieradłem. Miała ładny, płaski, opalony brzuch – zaskakujący widok w porze bladych twarzy i śnieżnych zamieci. Jaka szkoda, że musi to dziewicze podbrzusze rozciąć. Blizna po usunięciu wyrostka robaczkowego na pewno zeszpeci przyszłe karaibskie opalenizny.

Przytknął czubek ostrza do skóry w punkcie McBurneya, w połowie linii między pępkiem a prawym kolcem biodrowym. Wyrostek robaczkowy znajdował się mniej więcej w tym miejscu. Mackie już miał zrobić nacięcie, gdy wtem…

Ręka. Drżała mu ręka.

Nie mógł tego zrozumieć. Zdarzyło mu się to pierwszy raz w życiu. Stanley Mackie słynął z pewnej ręki. A teraz z wielkim trudem utrzymywał skalpel w dłoni. Przełknął ślinę i odsunął ostrze od skóry. Spokojnie. Weź kilka głębokich oddechów. To przejdzie.

– Stan?

Doktor Rudman patrzył na niego ze zmarszczonymi brwiami. Pielęgniarki też. Mackie widział w ich oczach nieme pytanie, to samo pytanie, które zadawano szeptem od wielu tygodni. Czy stary Mackie nadaje się jeszcze do pracy? Ma siedemdziesiąt cztery lata, czy nadal może operować? Czy powinno się mu na to pozwalać? Zignorował ich spojrzenia. Przecież wybronił się przed Komitetem Jakości, wyjaśnił okoliczności śmierci swojego ostatniego pacjenta. W końcu każdy zabieg chirurgiczny łączy się z pewnym ryzykiem. Jeśli w jamie brzusznej zbierze się za dużo krwi, łatwo stracić orientację i zrobić nacięcie w nieodpowiednim miejscu.

Członkowie komitetu w swej mądrości oczyścili go z wszelkich zarzutów.

Mimo to od tamtego czasu w umysłach personelu szpitalnego kiełkowało ziarenko wątpliwości. Widział to w wyrazie twarzy instrumentariuszek, w zmarszczeniu brwi doktora Rudmana. Patrzyli na niego, nie spuszczali go z oka. I nagle wyczuł, że patrzą na niego nie tylko ich oczy. Zerknął w bok i zobaczył, że w powietrzu unoszą się dziesiątki gałek ocznych, że wszystkie uważnie go obserwują.

Szybko zamrugał i straszliwa wizja zniknęła.

Okulary – pomyślał. Muszę pójść do okulisty.

Po policzku spływała mu kropla potu. Zacisnął palce na rękojeści skalpela. Przecież to tylko wycięcie wyrostka robaczkowego, prosty zabieg nawet dla najmłodszego stażysty. On, Stanley Mackie, poradzi sobie, mając nawet roztrzęsione ręce. Skupił wzrok na łonie pacjentki, na jej płaskim, złotawym brzuchu. Jennifer Halsey, lat trzydzieści sześć. Przyjechała do Bostonu z innego stanu, a tego ranka obudziła się w motelu z bólem w prawej pachwinie. Ponieważ ból się nasilał, wsiadła do samochodu i, nie zważając na szalejącą śnieżycę, przyjechała do izby przyjęć szpitala Wicklin, gdzie zajął się nią dyżurujący pod telefonem Stanley Mackie. Nic nie wiedziała o plotkach na temat jego kondycji, o kłamstwach i pogłoskach z wolna niszczących jego karierę. Była po prostu cierpiącą kobietą, pacjentką z zapaleniem wyrostka robaczkowego.

Mackie przytknął skalpel do skóry. Ręka przestała drżeć. Da sobie radę. Oczywiście, że da radę. Zrobił nacięcie, gładkie i czyste. Instrumentariuszka wytarła gazikiem krew i podała mu kleszczyki hemostatyczne. Mackie zaczął rozcinać warstwę żółtawego tłuszczu podskórnego, co chwila tamując krwawienie. Nie ma sprawy. Wszystko będzie dobrze. Dostanie się do jamy brzusznej, usunie wyrostek i już. A potem pojedzie do domu. Może potrzebuje odpoczynku, może krótki odpoczynek rozjaśni mu umysł.

Rozciął lśniącą otrzewną. Jama brzuszna była otwarta.

– Haki – rzucił.

Instrumentariuszka wzięła z tacy retraktory i delikatnie rozchyliła brzegi rany.

Mackie wsunął tam dłoń i poczuł, jak owijają się wokół niej śliskie, ciepłe jelita. Utkwić w kokonie ludzkiego ciepła – cóż to za cudowne uczucie. Jakby trafić z powrotem do matczynego łona. Odsłonił wyrostek. Jeden rzut oka na zaogniony, obrzękły organ potwierdził jego diagnozę: trzeba ciąć. Sięgnął po skalpel…

Ale gdy znowu przeniósł wzrok na otwartą ranę, stwierdził, że coś tu nie gra.

W jamie brzusznej kłębiło się za dużo jelit, było ich dwa razy tyle, ile być powinno. Po co jej tyle jelit? Coś z tym trzeba zrobić. Chwycił jeden ze zwojów i pociągnął, czując, jak ciepłe i wilgotne jelito ślizga mu się w dłoni. Wyciął skalpelem jego nadmiar i, ociekający krwią, położył na tacy. No – pomyślał – teraz wygląda to znacznie lepiej.

Instrumentariuszka wybałuszyła oczy.

– Co pan robi?! – krzyknęła.

– Ma za dużo jelit – wyjaśnił spokojnie. – Trzeba je skrócić. Sięgnął do jamy brzusznej po następny zwój. Po co ten nadmiar tkanki? Tylko przeszkadza.

– Doktorze, nie!

Błysnął skalpel. Z przeciętego jelita trysnęła fontanna gorącej krwi.

Instrumentariuszka chwyciła go za rękę. Mackie szarpnął się, rozwścieczony, że byle pielęgniarka śmie przeszkadzać mu w operacji.

– Dajcie mi inną instrumentariuszkę – zażądał. – I ssak. Trzeba odessać tę krew.

– Powstrzymajcie go! Pomóżcie mi go…

Wolną ręką Mackie chwycił cewnik ssaka i wepchnął go do jamy brzusznej. W rurce zabulgotało, do zbiornika popłynęła krew.

Ktoś szarpnął go za rękę, ktoś odciągnął go od stołu. To Rudman. Mackie próbował się wyrwać, lecz anestezjolog trzymał mocno.

– Odłóż skalpel, Stan.

– Trzeba to usunąć, ona ma za dużo jelit…

– Odłóż skalpel!

Mackie szarpnął się i gwałtownie obrócił, nie pamiętając, że wciąż ściska w ręku skalpel. Ostrze rozpłatało Rudmanowi szyję.

Anestezjolog przeraźliwie krzyknął i chwycił się za gardło.

Mackie zrobił krok do tyłu, gapiąc się na krew cieknącą spomiędzy palców kolegi.

– To nie moja wina – wychrypiał. – To nie moja wina!

– Ochrona! – wrzasnęła pielęgniarka do interkomu. – Przyślijcie strażników! Natychmiast! On zwariował!

Читать дальше

Похожие книги на «Młodość dla wybranych»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Młodość dla wybranych» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё не прочитанные произведения.


Colin Wilson: Pasożyty umysłu
Pasożyty umysłu
Colin Wilson
Tess Gerritsen: Czarna loteria
Czarna loteria
Tess Gerritsen
Tess Gerritsen: Opary Szaleństwa
Opary Szaleństwa
Tess Gerritsen
Toby Neighbors: Crying Havoc
Crying Havoc
Toby Neighbors
Pat Barker: Toby's Room
Toby's Room
Pat Barker
Отзывы о книге «Młodość dla wybranych»

Обсуждение, отзывы о книге «Młodość dla wybranych» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.