Mary Clark - Nie Trać Nadziei

Здесь есть возможность читать онлайн «Mary Clark - Nie Trać Nadziei» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Детектив, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Nie Trać Nadziei: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Nie Trać Nadziei»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nicholas Spencer, szef prężnej spółki farmaceutycznej Gen-stone, jest postrzegany jako dynamiczny menedżer, który całą energię i siły poświęca leku przeciwko nowotworom. Pierwsze wyniki prac są wręcz rewelacyjne, ale kolejne badania nie potwierdzają początkowych sukcesów i firmie Gen-stone grozi bankructwo. Gdy pilotowany przez Spencera samolot spada do morza u wybrzeży Portoryko, charyzmatyczny biznesmen zostaje uznany za cynicznego oszusta, który upozorował własną śmierć. Marcia DeCarlo, zatrudniona w "Wall Street Weekly", zamierza napisać obiektywną historię Nicholasa Spencera. Dociekliwość dziennikarki psuje komuś szyki, kto nie cofnie się nawet przed zbrodnią, aby móc zrealizować swój podstępny, złowrogi plan.

Nie Trać Nadziei — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Nie Trać Nadziei», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Przyszedł dziś rano do szpitala, żeby się poczuć bliżej Annie. Za moment pojawi się w korytarzu, podejdzie do niego żwawym krokiem i przeprosi za spóźnienie. Znowu któraś z dziewcząt nie przyszła i trzeba było ją zastąpić w czasie obiadu.

To, niestety, tylko marzenia. Annie już nigdy nie przyjdzie.

Nagłym ruchem zmiął gazetę, gwałtownie wstał i wrzucił zadrukowany papier do najbliższego kosza na śmieci. Ruszył w stronę drzwi, ale właśnie wtedy spostrzegł go jeden z przechodzących lekarzy.

– Ned, dawno cię nie widziałem, nie pokazywałeś się od czasu wypadku. Przyjmij wyrazy współczucia. Annie była wspaniałą kobietą.

– To prawda… – Nagle przypomniał sobie nazwisko lekarza. – Dziękuję, doktorze Ryan.

– Mogę coś dla ciebie zrobić?

– Nie, dziękuję.

Musiał powiedzieć coś jeszcze. Lekarz przyglądał mu się z ciekawością. Może wiedział, że za namową Annie bywał tutaj u psychiatry, doktora Greene’a. Ale doktor Greene wkurzył go któregoś razu. Zapytał: „Czy nie powinieneś był jednak spytać Annie o zdanie, zanim sprzedałeś dom?”.

Oparzenia bardzo go bolały. Kiedy rzucił zapałkę w benzynę, ogień buchnął z taką siłą, że dosięgnął jego dłoni. W ten sposób Ned zyskał pretekst, żeby się tu zjawić.

Pokazał rękę lekarzowi.

– Zachciało mi się wczoraj podgrzać kolację w piekarniku. Kiepski ze mnie kucharz. Na pogotowiu straszny tłok, a muszę zaraz lecieć do roboty. Chociaż pewnie to nic wielkiego…

Doktor Ryan spojrzał na dłoń.

– Nie powinieneś tego lekceważyć, bo może się wdać infekcja. – Wyjął z kieszeni bloczek recept i nabazgrał coś na pierwszej z brzegu. – Smaruj dłoń tą maścią. I pokaż się za jakieś dwa dni.

Ned podziękował i odszedł. Nie chciał już wpaść na nikogo znajomego. Skierował się ponownie w stronę wyjścia, ale po chwili stanął zaskoczony. Przy głównym wejściu ustawiono kamery.

Włożył okulary przeciwsłoneczne i przeszedł przez obrotowe drzwi tuż za jakąś młodą kobietą. Nagle zdał sobie sprawę, że kamery zostały tam ustawione właśnie z jej powodu. Szybko odskoczył na bok i schował się za ludzi, którzy akurat mieli wejść do szpitala, lecz zatrzymali się na widok kamer. Próżniacy. Ciekawscy.

Bohaterka tego wydarzenia była atrakcyjną szatynką, chyba trochę po trzydziestce. Wydała mu się znajoma. Po chwili przypomniał sobie, gdzie ją widział. Brała udział we wczorajszym spotkaniu akcjonariuszy. Zadawała pytania ludziom schodzącym z mównicy. Jego też chciała zagadnąć, ale ją ominął. Nie lubił, jak ktoś go wypytywał. Jeden z reporterów przysunął jej mikrofon do ust.

– Pani DeCarlo, czy to prawda, że Lynn Spencer jest pani siostrą?

– Przybraną.

– Jak ona się czuje?

– Bardzo cierpi. Ma za sobą przerażające doświadczenie. O mało nie zginęła w tym pożarze.

– Czy domyśla się, kto podłożył ogień? Czy dostawała jakieś listy z pogróżkami?

– Nie rozmawiałyśmy na ten temat.

– Jak pani sądzi, czy podpalaczem był ktoś, kto stracił pieniądze zainwestowane w Gen-stone?

– Trudno mi spekulować. Mogę jedynie powiedzieć, że każdy, kto podpala dom, jest albo zbrodniarzem, albo człowiekiem chorym psychicznie.

Ned zmrużył oczy z wściekłości. Annie umarła zatrzaśnięta w pułapce płonącego samochodu. Gdyby nie sprzedał domu w Greenwood Lake, tego dnia, kiedy zginęła, byliby właśnie tam. Sadziłaby jakieś kwiatki, a nie wyjeżdżała na ulicę z piskiem opon, zapłakana, nie widząc, co się dzieje na jezdni.

Przez chwilę patrzył w oczy kobiecie wypytywanej przez reporterów. Nazywała się DeCarlo i była siostrą Lynn Spencer.

Ja ci pokażę, kto tu jest psychicznie chory, pomyślał. Szkoda, że twoja siostra nie spłonęła żywcem tak samo jak moja żona w samochodzie. Szkoda, że ciebie też w tym domu nie było razem z siostrzyczką.

Annie, wykończę je obie. Odpłacę im za twoją śmierć.

4

Wracałam do domu, delikatnie mówiąc, niespecjalnie zadowolona z przedstawienia, jakie dałam podczas tej niespodziewanej konferencji prasowej przed wejściem do szpitala. Zdecydowanie wolałam sama stawiać pytania. Tak czy inaczej, zdałam sobie sprawę, że niezależnie od tego, czy mi się to podoba, będę teraz postrzegana jako rzeczniczka Lynn i jej obrończyni. Nie odpowiadała mi ta rola, nie czułam się w niej dobrze. Wcale nie byłam przekonana, iż moja przyszywana siostra istotnie była tak ufna i naiwna, że nie miała pojęcia o oszustwach męża.

Tylko czy on rzeczywiście był oszustem? Leciał na spotkanie w interesach firmy. Czy wsiadając do samolotu, nadal wierzył w Gen-stone? Czy wyszedł na spotkanie śmierci, przekonany o swojej racji?

Trasa szybkiego ruchu Cross Bronx tym razem pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wypadek zablokował ruch na długości prawie kilometra, przez co zyskałam mnóstwo czasu na myślenie. Możliwe, że było go nawet trochę za dużo, bo zaczęłam sobie uświadamiać, że mimo wszystkich ostatnio dokonanych odkryć na temat Nicka Spencera oraz jego spółki nadal czegoś tu brakowało, coś mi nie pasowało. Wszystko poszło zbyt gładko. Samolot Nicka się rozbija. Zaraz potem okazuje się, że szczepionka jest nic niewarta. I brakuje paru milionów dolarów.

Czy katastrofa lotnicza była sfingowana i Nick rzeczywiście leżał na słońcu gdzieś w Brazylii, jak sugerował Sam? Czy samolot pilotowany przez Spencera trafił w środek burzy? A jeśli tak, gdzie się podziały te wszystkie pieniądze, z których dwadzieścia pięć tysięcy dolarów należało do mnie?

„Carley, on cię lubił”, powiedziała Lynn.

Cóż, ja też go lubiłam. Dlatego właśnie miałam nadzieję, że istnieje jakieś inne wyjaśnienie.

Minęłam wreszcie wypadek, przez który Cross Bronx zmieniła się w ulicę jednopasmową. Drogę blokowała wywrócona ciężarówka. Połamane skrzynki pełne grejpfrutów i pomarańczy zepchnięto na pobocze, żeby oczyścić choć jeden pas ruchu. Kabina ciężarówki wydawała się nietknięta. Miałam nadzieję, że kierowcy nic się nie stało.

Skręciłam w Harlem River Drive. Chciałam już być w domu. Zamierzałam jeszcze raz przeczytać artykuł naszykowany do niedzielnego wydania, zanim wyślę go e-mailem do redakcji. Chciałam też zadzwonić do ojca Lynn i zapewnić go, że wszystko będzie dobrze. No i ciekawa byłam, czy są jakieś nowe wiadomości na sekretarce, zwłaszcza od wydawcy „Wall Street Weekly”. Ależ bym chciała pracować w tym czasopiśmie!

Reszta drogi minęła dość szybko. Najgorsze, że w wyobraźni stale widziałam szczere spojrzenie Nicka, kiedy opowiadał mi o szczepionce. I pamiętałam własną reakcję na tego mężczyznę: rewelacyjny facet.

Czy byłam naiwna, głupia, czy też popełniłam niewybaczalną pomyłkę? Żadna z tych cech nie przystoi bystremu reporterowi, za jakiego chciałam się uważać. A może istniała jakaś inna odpowiedź? Wjeżdżając do garażu, uświadomiłam sobie, że martwi mnie coś jeszcze. Odezwał się we mnie szósty zmysł. Podpowiadał mi, że Lynn była znacznie bardziej zainteresowana oczyszczeniem własnego imienia niż poznaniem prawdy, czy jej mąż rzeczywiście nie żyje.

Na sekretarce, owszem, była wiadomość, w dodatku taka, na jaką czekałam. Prośba, żebym się skontaktowała z Willem Kirbym z „Wall Street Weekly”.

Will Kirby jest redaktorem naczelnym. Drżącymi palcami wystukałam numer. Spotkałam Kirby’ego kilka razy przy okazji różnych większych spotkań, ale w zasadzie nigdy z nim nie rozmawiałam. Kiedy sekretarka mnie połączyła, pierwszą moją myślą było spostrzeżenie, że głos tego człowieka pasuje do jego wyglądu. Był potężnym mężczyzną po pięćdziesiątce, a głos miał głęboki i serdeczny. Mówił sympatycznym, ciepłym tonem, choć ogólnie wiadomo, że nie bawi się w sentymenty.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Nie Trać Nadziei»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Nie Trać Nadziei» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Nie Trać Nadziei»

Обсуждение, отзывы о книге «Nie Trać Nadziei» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x