William Wharton - Niezawinione Śmierci

Здесь есть возможность читать онлайн «William Wharton - Niezawinione Śmierci» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Niezawinione Śmierci: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Niezawinione Śmierci»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Książka o charakterze autobiograficznym, w której Wharton opisuje przeżycia związane ze śmiercią swojej córki, zięcia i dwóch wnuczek. Dzieli się miłością, smutkiem, gniewem oraz pragnieniem doskonałej sprawiedliwości.
"Niezawinione śmierci" to powieść, która w tym samym stopniu jest afirmacją życia, co opowieścią o śmierci. To książka o życiu pogodzonym za śmiercią, o duchowej przemianie i pogłębionym rozumieniu naszych codziennych zmagań.
"Sądzę, że Wharton jest jedynym współczesnym pisarzem, który trafia wprost do czytelniczych serc i przyśpiesza ich bicie…".
"London Evening Standard"

Niezawinione Śmierci — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Niezawinione Śmierci», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Pan, panie Wharton, jest jeszcze z tych dawnych „twardzieli”, ale młodzi niech sami poznają życie, inaczej nie dadzą sobie rady. Nie mam racji?

– Bardzo się pan myli, panie sędzio. Kocham swoje dzieci, a jestem tutaj, ponieważ jeden z tych „twardzieli” w pańskim stanie staranował ciężarówką samochód, którym jechała moja córka, jej mąż i ich dwójka uroczych dzieci, moich wnuczek. Proszę uważać na słowa, bo właśnie znalazł się pan o krok od oszczerstwa.

Obracam się do Charlesa Ravena.

– Panie Raven, pan i pani Flores traktowaliście obie nasze sprawy jak jedną, w rzeczywistości jednak są dwie różne sprawy, prawda? Jestem waszym klientem, ponieważ tak poradziła mi żona Danny'ego. Obawiała się, że ktoś może chcieć wytoczyć nam proces. My nie chcieliśmy nikogo skarżyć. Okazało się, że jej obawy nie były bezpodstawne. W sądzie leży kilka pozwów przeciwko nam.

Raven i Mona patrzą po sobie. Wymieniają szeptem jakieś uwagi, po czym Raven obraca się do mnie.

– Z formalnego punktu widzenia taka interpretacja wydaje się dopuszczalna.

Patrzy na sędziego. Murphy kiwa głową. Brnę więc dalej.

– Cóż, jeśli w sprawie Willsa Danny chce zawrzeć ugodę, mniejsza już, na jakich warunkach, ja, w imieniu własnym i mojej żony, domagam się rozdzielenia obu tych spraw.

Zapada długa cisza. Sędzia wstaje.

– Panie Wharton, pana i pani Flores nie zatrzymuję dłużej.

Razem z panami Ravenem i Billingsem przedyskutujemy nowo powstałą sytuację.

Wstajemy i wychodzimy. Nadal nie tracę resztek nadziei, że Danny oprzytomnieje. Gra toczy się o jakieś dwieście, może trzysta tysięcy. To pieniądze mojego wnuka, a jego syna.

Mona idzie przodem, nie oglądając się na mnie. Musi być na mnie wściekła, ale przede wszystkim chce jak najszybciej wyjść na korytarz, żeby zapalić. Wszystko ma swoją kolej.

Stoimy obok siebie w milczeniu, podczas gdy Mona chciwie zaciąga się papierosem.

– Jezu, Will! Nie mogłeś nas uprzedzić, co zamierzasz?

– Byłaś tam, Mona. Nie miałem pojęcia, że to się tak skończy. Danny zwyczajnie się załamał po tym, co mu powiedział Murphy. Z was też nie było żadnego pożytku. No to co miałem robić? Nie jestem prawnikiem, liczyłem na waszą pomoc. A wy chcieliście pozwolić, żeby wszystko odbyło się na warunkach Murphy'ego. – Prawo Murphy'ego! Chyba raczej prawo sędziego Murphy'ego. Musiało się tak skończyć i ty o tym dobrze wiesz.

Jak, według ciebie, miałem się zachować?

Mona patrzy na mnie zza dymu.

– Mogliśmy poprosić o przerwę i porozmawiać.

– Ja miałem to zrobić? Wydawało mi się, że właśnie po to zatrudnia się adwokatów. Ale wystarczyłoby, żebyś mi szepnęła, że mam do tego prawo, a poprosiłbym. Nie zrobiłaś nawet tego.

– Trudno dojść z tobą do ładu.

– To ty jesteś adwokatem. Chciałbym nareszcie usłyszeć, co powinienem był zrobić wtedy i co mogę zrobić teraz.

– Teraz to mamy cholerny bajzel. Nawet nie jestem pewna, czy rzeczywiście można rozdzielić te sprawy. Nigdy nie słyszałam o takim przypadku. Sędzia Murphy niby nie miał nic przeciwko temu, ale czy jemu można wierzyć?

– Oczywiście, że nie. Masz jeszcze jakieś wątpliwości?

– Trochę to potrwa, zanim skończy z Charlesem i Dannym.

– Chodźmy na piwo.

Kiedy wracamy na salę, Charles Raven już na nas czeka. Macha, żebyśmy podeszli. Nigdzie nie widzę Danny'ego.

– Sędzia Murphy zaproponował Danny'emu ugodę.

Robi pauzę i patrzy najpierw na Monę, potem na mnie.

– Wills miałby dostać pięćset pięćdziesiąt tysięcy. Danny się zgodził.

Usiłuję czytać z jego twarzy. Odnoszę wrażenie, że jest zadowolony. Szybko obliczam: Baker, Ford kasuje dwadzieścia pięć procent, czyli sto trzydzieści siedem tysięcy siedemset pięćdziesiąt. Pozostają trzysta siedemdziesiąt dwa tysiące, minus reszta wydatków. Jestem przekonany, że sąd przysięgłych przyznałby Willsowi dwieście, a może trzysta tysięcy więcej.

Jestem zawiedziony.

– Co to za pieniądze? Ile w tym pieniędzy Cuttera, a ile z „puli”?

Po raz pierwszy widzę Ravena zmieszanego.

– Chodzi mi o to, czy Murphy wliczył do odszkodowania Willsa także moją część „puli”? Wiesz przecież, że ta ugoda mnie nie dotyczy. Nie zawieram ugody ani z Cutterem, ani z władzami stanowymi, ani ze Sweglerem. Jestem przekonany, że od wielu decyzji Murphy'ego można by się odwołać. Z pewnością jednak nie ma prawa dysponować tą częścią pieniędzy z „puli”, która była przeznaczona dla Rosemary i dla mnie. Nigdy nie deklarowaliśmy chęci ugody, przeciwnie, prywatnie i publicznie wielokrotnie powtarzałem, że nie chcemy się z nikim układać.

Raven stoi jak wmurowany. W oczach Mony widzę znajomy błysk pod tytułem „Muszę zapalić”. W końcu ona się odzywa.

– Przecież zależy ci, żeby Wills dostał jak najwięcej, prawda?

– Biorąc pod uwagę to, co się stało w czasie naszego spotkania z Murphym i rezygnację Danny'ego z rozprawy przed sądem przysięgłych, to wszystko, co można uzyskać. Poza tym, to wcale nie tak mało.

– Na czysto jakieś trzysta pięćdziesiąt tysięcy. Dobrze wiesz, że mógłby dostać przynajmniej półtora raza więcej.

Znowu zapada cisza.

Wygląda na to, że jeśli dojdzie do rozprawy, Rosemary i ja z góry będziemy na straconych pozycjach. Ale nie zamierzam robić afery o pieniądze, które Murphy przyznał Willsowi z naszego udziału w „puli”. Przede wszystkim, nie przyjmuję do wiadomości, że w ogóle istnieje jakaś „pula”.

Rozdział XV

Nazajutrz sędzia Murphy ogłasza, że powodowie i pozwani mogą opuścić sąd, natomiast ich adwokaci muszą zostać na zakończeniu posiedzenia pojednawczego. Wymeldowuję się z hotelu. Bagaże przenoszę do samochodu Mony, która zaofiarowała się, że odwiezie mnie do Portland.

Przebieram się w swój „prawniczy strój”, nie zapominając o neseserze, tym razem bez magnetofonu. Zresztą, i tak skończyły mi się taśmy. Kiedy wszyscy zaczynają wchodzić na salę, wciskam się między Ravena i Monę. Raven jest zaskoczony i niezadowolony. Nie widzę Danny'ego ani w ogóle nikogo poza adwokatami.

Obracam się do Mony.

– To nie jest zamknięte spotkanie, prawda? Sędzia Murphy powiedział, że powodowie i pozwani mogą wracać do domów, ale nie powiedział, że muszą wracać. Jeśli moja obecność będzie mu przeszkadzać, wystarczy, że mi o tym powie. Obiecuję nie robić żadnych scen.

– Po co to robisz, Will? Wciąż wszystko utrudniasz.

– Przyleciałem z daleka, żeby wziąć udział w tym posiedzeniu, i wciąż nie rozumiem, co tu się właściwie dzieje. Czuję się, jakby bawiono się ze mną w ciuciubabkę. Po prostu chcę wiedzieć.

– Co w tym złego?

Mona tylko potrząsa głową. Depczę jej po piętach. Raven i Mona siadają w środkowym rzędzie. Zajmuję miejsce obok Mony. Kilku adwokatów odwraca głowy, ale ich prawnicze maski, jak zawsze, nie zdradzają żadnych uczuć.

Sędzia Murphy wkracza na salę, dzisiaj nie ma nawet togi. Za nim podąża protokolant. Murphy wygląda na bardzo zdenerwowanego. Siada, zakłada nogę na nogę, lewą na prawą, potem prawą na lewą, wciskając dłonie między uda. Twarz ma ściągniętą. Jasne, że swoje przeszedł, ale jakoś nie mogę zdobyć się na współczucie.

Mam nadzieję, że mnie nie zauważy.

Krótko streszcza wydarzenia ostatnich kilku dni. Jest zmęczony i nie zagłębia się w szczegóły. Gratuluje uczestnikom posiedzenia i ma przyjemność ogłosić, że ku zadowoleniu ogółu, we wszystkich sprawach zawarto ugodę.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Niezawinione Śmierci»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Niezawinione Śmierci» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


William Wharton - Dad
William Wharton
William Wharton - Birdy
William Wharton
William Wharton - Ever After
William Wharton
William Wharton - A Midnight Clear
William Wharton
William Wharton - Houseboat on the Seine
William Wharton
William Wharton - Franky Furbo
William Wharton
William Wharton - Last Lovers
William Wharton
William Wharton - Scumbler
William Wharton
William Wharton - Tidings
William Wharton
William Wharton - Shrapnel
William Wharton
William Wharton - The WWII Collection
William Wharton
William Wharton - The Complete Collection
William Wharton
Отзывы о книге «Niezawinione Śmierci»

Обсуждение, отзывы о книге «Niezawinione Śmierci» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x