Robert Heinlein - Daleki patrol
Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Heinlein - Daleki patrol» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1986, Издательство: Klubowe, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Daleki patrol
- Автор:
- Издательство:Klubowe
- Жанр:
- Год:1986
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Daleki patrol: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Daleki patrol»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Daleki patrol — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Daleki patrol», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
— Mam wrażenie, że zdołał pan nawiązać jakieś ciekawe znajomości, sir …
— Ja? …
Sam wskazał raz jeszcze w tym samym kierunku: przy barze, na wysokim stołku siedziała Dolores, uśmiechając się zachęcająco do pijanego Simes’a, który po chwili, wyszczerzył zęby.
— Tak, to moja cioteczna babka Sadie …
Zerwał się z krzesła i niepewnym krokiem podszedł do dziewczyny. Sam zatarł ręce.
— Tak, jego mamy już z głowy. Chyba ci nieco dogryzł, prawda?
— Troszeczkę. Dziękuję, że w porę przyszedłeś. Inaczej nie byłoby z nim łatwo … ale szkoda mi Dolores.
— Nie przejmuj się … Umiem docenić oficera, który zachowuje się jak oficer, ale ten … — spojrzał chłodnym wzrokiem — Jeśli chce komuś zajść za skórę, powinien to robić w czasie służby, a nie w knajpie. Mniejsza z nim. Mam wrażenie, że ostatnio wydarzyło się parę zmian. W każdym razie rzeczy wyglądają nieco inaczej, niż w chwili, gdy wyruszaliśmy z Ziemi.
— Też tak sądzę.
— Podoba ci się w „saunie”?
— Bardziej, niż potrafiłbym to opowiedzieć. Przede wszystkim robię szybkie postępy … tak mówi Kelly. Nie narzekam. Jest tam całkiem miło i gdyby nie ten facet … — wskazał na Simes’a.
— Nie przejmuj się. Nawet w najlepszej zupie można spotkać muchę. Nie pozwól mu tylko, żeby przyszył ci łatkę …
— Oczywiście. Sam rozejrzał się wokół i zniżył głos do szeptu.
— Jesteś gotowy do skoku?
— Co?
— Właśnie dopiąłem wszystko na ostatni guzik. Wszystko jest już gotowe …
Z największym trudem przyszło mu zdobyć się na odpowiedź. Choć dobrze wiedział, że w gruncie rzeczy jego sytuacja niewiele się poprawiła, a ten nagły awans nie usuwa niebezpieczeństwa, które ciągle wisiało nad jego głową, trudno mu było jednym słowem przekreślić wszystkie dotychczasowe wysiłki. W sterowni spędzał większość czasu, polubił tę pracę i dałby wiele, żeby nie musiał dokonywać tego wyboru, przed którym stał w tej chwili.
— Życzyłbym sobie, aby istniała jakaś inna możliwość …
— Przecież ci już mówiłem, że istnieje … Twoja książeczka pracy w każdej chwili może się gdzieś zapodziać … Max podniósł głowę.
— I co to by zmieniło? Oczywiście, zaokrętowałbym się gdzie indziej ale przecież nie o to chodzi. Chcę zostać na „Aegardzie”. Umoczył palec w niby-piwie i zaczął kreślić jakieś wzorki na blacie stolika.
— Ale dobrze wiem … — zaczął po chwili milczenia — … że powinienem uciekać. Gdybym wrócił na Ziemię, niczego sam bym nie zdziałał, o ile w ogóle uniknąłbym więzienia.
— Bzdura!
— Jak to? …
— W każdej chwili możesz pozostać na statku. Już ja ci przygotuje takie doesier, że nawet dziecko nie miałoby bardziej chlubnego świadectwa swej niewinności … choć oczywiście muszę przyznać, że wolałbym cię mieć przy sobie.
— Ale w jaki sposób?
— Wystarczy zmienić gildię. W tej chwili możesz pełnić służbę w charakterze stewarda, pisarza lub kucharza. Jeśli papiery zginą i otrzymasz nowe, będziesz mógł zaczynać wszystko od początku i to jako rachmistrz lub kartograf.
— A co z raportem do Centrali?
— To samo. Odpowiednie papiery na odpowiednim miejscu. Jeden dokument zgubiony zastępuje nowy dokument, choć już nieco inny. Nieważne, jaki. Byleby liczba się zgadzała.
— Powiedz mi w takim razie, dlaczego nie chcesz tego samego dla siebie? Z twoim sprytem …
— O, nie … — Sam pokręcił smutno głową — Istnieją powody, dla których najchętniej skryłbym się gdzieś głęboko pod ziemią. Nie mam wyboru.
Ponownie poweselał.
— Na razie powiem ci tylko tyle: zanim prysnę ze statku, zdradzę ci swoje nowe nazwisko i coś jeszcze ze swojej przeszłości. A za dwa, trzy lata, może za lat dziesięć lub dwadzieścia będziesz mógł pojawić się na Nowej Ziemi i odwiedzić starego druha. Wtedy porozmawiamy dłużej o tych wspaniałych czasach, gdy byliśmy jeszcze piękni i młodzi … hę, hę …
Max musiał się roześmiać razem z nim, choć wcale nie miał na to ochoty.
— Z pewnością, Sam. Niewątpliwie … Zmarszczył brwi.
— Ale zapomniałeś, że bez ciebie nie dam sobie rady.
— Załatwię wszystko, jeszcze zanim dam nogę z tego statku. W tej chwili Nelson jest za daleko, żebym mógł coś skombinować, ale później to żaden problem. Aha … połowa należności tytułem zaliczki, reszta przy dostawie. Poza tym urządzę wszystko w ten sposób, żeby ten stary krętacz miał wobec ciebie jakieś zobowiązania … Ale na razie dajmy sobie spokój. Gdy wrócisz do Portu Ziemia, Nelson po prostu zacznie cię błagać, abyś wyręczył go i zaniósł raport do Centrali, gdyż on sam musi załatwić pilną sprawę na statku. Do ciebie będzie tylko należała zamiana jednego sprawozdania na drugie. Wtedy też zapłacisz mu resztę doli. Zrozumiałeś?
— Chyba tak. Sądzę, że to najlepsze wyjście — potwierdził Max, ale w jego głowie nie było nawet cienia entuzjazmu.
— A teraz zapamiętaj: każdy ma jakiś słaby punkt. Najlepiej trzy mać go zawsze gdzieś z dala od gawiedzi. Nie można się afiszować swymi słabościami. Odsunął pusty kufel.
— Chyba to już wszystko. Masz zamiar spędzić tu noc, czy wracasz ze mną na statek?
— Oczywiście.
— A więc idziemy. Muszę załatwić kilka spraw na pokładzie i będę potrzebował pomocy.
11
Z planety Garsona na Halycon droga jest śmiesznie krótka, na pewno nie dłuższa od dwóch kocich skoków: należy wykonać zaledwie trzy tranzycje — po 105, 487 i 19 lat świetlnych, a później pruć prosto przed siebie gładkim gościńcem przez lat 250.
Pierwszy skok odbył się miesiąc po starcie. Max pracował w tym rejsie pod czujnym okiem Kelly’a, który przydzielił go na swoją wachtę — dzięki temu praktykant miał więcej czasu, żeby móc się porządnie wyspać. Ale nie tylko o sen tu chodziło — dzięki takiemu ustawieniu dyżurów Max miał więcej możliwości do nauki — dotychczasowe wachty z Simes’em okazały się zupełnie bezwartościowe.
Dyżury Jones’a stały ciągle pod znakiem nabywania nowych umiejętności. W końcu doszło do tego, że do sterowni przychodził przed Kelly’m i wychodził nie wcześniej, zanim szef go nie zmusił. Po skończeniu dyżuru Kelly miał zwyczaj zostawać na moment w centrali, aby wygłosić coś w rodzaju krótkiego przemówienia, podczas gdy doktor Hendrix, który przejmował po nim służbę, dopytywał się o postępy adepta.
Także kapitan przystał do tego towarzystwa, gdyż wkrótce po odlocie Hendrx skorzystał z okazji i poinformował go o niezwykłym talencie Maxa.
Jak zwykle, Jones pracował bezbłędnie, choć świadomość obecności Blaina wprawiała go w lekkie zakłopotanie. Kapitan obserwował uważnie te popisy, z wyrazem zdumienia na twarzy, a gdy zadanie było wykonane, odezwał się po krótkim milczeniu.
— Dziękuję, chłopcze. To zadziwiające … ale jak się pan właściwie nazywa?
— Jones, sir.
— Jones … rzeczywiście. Starszy pan zamyślił się na moment.
— To zdumiewające, że nawet o północy pamięta pan te kolumny cyfr … Proszę jednak nie zapominać także o czystym sumieniu, Jones. Po upływie dwunastu godzin Hendrix odezwał się do Maxa, który właśnie kończył wachtę.
— Niech pan jeszcze nie wychodzi, Jones. Chciałbym z panem porozmawiać.
— Tak jest, sir.
Astronauta zamienił kilka słów z Kelly’m, po czym zwrócił się do chłopca.
— Kapitan jest w pełni zamroczony pańskim wodewilem. Ale niepokoi go problem, czy oprócz pamięci posiada pan także wystarczający zasób wiadomości z dziedziny matematyki.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Daleki patrol»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Daleki patrol» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Daleki patrol» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
